Grupa naTemat

"Biotechnologii nie zrobisz w garażu". Life Science Park w Krakowie to dowód na to, że są w Polsce innowacyjne ośrodki

Laboratorium firmy Selvita w Life Science Park w Krakowie
Laboratorium firmy Selvita w Life Science Park w Krakowie Selvita
Jeśli już tracisz nadzieję, że w Polsce mogą powstać miejsca, gdzie rodzą się prawdziwe innowacje, przyjedź do Krakowa. Life Science Park pomoże uwierzyć, że nad Wisłą i na nauce można zrobić biznes i rozsądnie wydawać unijne dotacje.

W moim wypadku biznes miał bardzo konkretny wymiar - była nim wycena Selvity. Kiedy przyjechałam do Life Science Park, spółka debiutowała na głównym parkiecie warszawskiej giełdy. Aktualna cena akcji była tego dnia głównym tematem rozmów.
- Już ponad 16 zł.
- Ładnie. Dopiero były po 15 - słychać było na korytarzach.

Nic dziwnego. W końcu Selvita to dziecko parku. Rosło razem z nim. Pierwszych kilkunastu pracowników wprowadziło się do pierwszego parkowego budynku. Z czasem powstawały kolejne budynki i rozrastała też firma. Dziś Selvita zatrudnia około 200 osób, prowadzi własne badania, dostaje zlecenia od wielkich międzynarodowych firm i jest najważniejszym lokatorem Life Science Park. Historia jakich mało. Ale też miejsce jakich mało w Polsce.

1 z 40
W naszym kraju jest ponad 40 parków naukowo-technologicznych. Większość z nich powstała w ostatnich latach za unijne pieniądze. Tych było dużo, więc jak grzyby po deszczu w kolejnych miastach, tam gdzie kiedyś było ściernisko, teraz stawiano szklane biurowce. - Tu będą powstawały wynalazki godne Nobla - mówili lokalni włodarze przecinając wstęgi, niektórzy nawet po kilka razy.

Life Science Park powstał na tej samej fali. Dziesięć lat temu do prof. Ziejki, ówczesnego rektora UJ, przyszedł Paweł Błachno z pomysłem, żeby zbudować park technologiczny poświęcony naukom przyrodniczym. Rozmowa nie była łatwa. Błachno mówił o polskiej Dolinie Krzemowej, rzucał kwoty jak z kosmosu. Prof. Ziejka był nastawiony mniej entuzjastycznie. W końcu uniwersytet zgodził się. W 2008 był gotowy pierwszy budynek z laboratoriami dla dużych i średnich firm. Trzy miesiące temu oddano kolejne. Za parę miesięcy ma zostać ukończona ostatnia inwestycja.

W sumie budowa parku kosztowała 184 mln zł. Z tego 154 mln pochodziło z unijnej dotacji z programu Innowacyjna Gospodarka, a 25 mln wyłożył Uniwersytet Jagielloński. Za te pieniądze w szczerym polu postawiono trzy wielkie szklane budynki o powierzchni około 20 tys. m kw. , z tego 9 tys. przeznaczono na laboratoria. W dwóch budynkach mieszczą się laboratoria pod wynajem dla dużych i średnich firm. W jednym jest inkubator dla start-upów i pomieszczenia dla mniejszych przedsiębiorstw.
Efekty
Spójrzmy na wyniki parku: 70 proc. powierzchni jest już wynajęte. Wśród lokatorów jest kilka firm farmaceutycznych pracujących nad nowymi lekami lub metodami dostarczania leków (w tym też wspomniana Selvita, jedna z najbardziej innowacyjnych polskich firm biotechnologicznych).

Jest też Biomanstis, gdzie powstają opatrunki na trudno gojące się rany, parę przedsiębiorstw zajmujących się badaniami klinicznymi, JCET - akademicki ośrodek badający leki, ale też firmy kosmetyczne, czy analityczne. Do tego start-upy, w które zainwestowało zarządzające parkiem Jagiellońskie Centrum Innowacji. Wśród nich np. Egzotech, gdzie powstają roboty do rehabilitacji, Prodromus, którego twórcy pracują nad robotem uczącym chodzić niepełnosprawne dzieci albo Torqway, czyli lepsza odpowiedź na Segway'a.

Jak się osiąga takie wyniki? Klucze do sukcesu są trzy: lokalizacja, zróżnicowanie dochodów i, najważniejszy, pomysł.

Dobre miejsce na biznes
Połowa parków technologicznych w Polsce znajduje się w mniejszych miejscowościach, od 50 do 300 tys. mieszkańców. Jak wytwarza się tam ferment intelektualny potrzebny do tworzenia innowacji? Life Science Park jest w jednym z największych miast akademickich - jest tu kilka uczelni kształcących na kierunkach przyrodniczych, a do tego dobrze rozwinięty przemysł.

Choć budynki postawiono dosłownie w szczerym polu, to obok, na tym samym polu, rosną w górę lub już urosły budynki III Kampusu UJ z wydziałami Biologii, Biotechnologii, Chemii, Fizyki, Matematyki czy Collegium Medicum. Zatem w okolicy jest, mówiąc językiem raportów, kapitał ludzki do tworzenia innowacji, czyli ludzie, którzy wynajmą laboratoria w parku albo będą pracowali dla większych lokatorów. Przy czym nie samymi lokatorami Life Science Park żyje. Park ma własne laboratoria, do tego współpracuje z uniwersytetem i na zlecenie wykonuje badania czy eksperymenty.

Najważniejszy jest pomysł
Ale najważniejszym kluczem do sukcesu okazał się pomysł. Twórcy Life Science Park od początku stawiali na branżę life science. Za pomysłem poszły wszystkie kolejne decyzje.

Jak zaprojektować budynki? Przecież jeden lokator może chcieć robić doświadczenia na myszach, inny na wirusach, jeszcze inny będzie badał leki. Dlatego w Life Science Park są zwierzętarnie, chłodnie do przechowywania materiału badawczego, śluzy dezynfekcyjne. I najważniejsze - laboratoria.

Laboratoria tak zaprojektowane, że można je zmniejszać lub powiększać w zależności od potrzeb. Początkującej firmie potrzeba tylko 50 m kw. - proszę bardzo. Firma rozrasta się i chce mieć 500 metrów - nie ma sprawy, do "ich" pomieszczeń można dołączyć sąsiednie.

Jak budować? W naukach biologicznych potrzeba dużo bardzo ciężkiego sprzętu. Dlatego przy budowaniu zużyto więcej betonu, żeby podnieść nośność podłóg. Dzięki temu urządzenia takie jak tomograf czy rezonans magnetyczny można postawić na drugim piętrze.

Jak bezpieczne ma być? W laboratoriach są kwasoodporne meble oraz podłogi. W parku można prowadzić badania do trzeciego poziomu bio-bezpieczeństwa. Wyżej jest tylko poziom czwarty, w którym pracuje się z wirusami czarnej ospy czy Ebola. Zaś w całym budynku jest system dostępu bezpieczeństwa - też "life science", bo biometryczny. Z nieodpowiednimi liniami papilarnymi nie wejdzie się do niektórych pomieszczeń albo budynków.

Garaż to za mało
Nawet tak prozaiczne rzeczy jak technologia przeciwpożarowa zostały tu dostosowane do specyfiki branży. Krakowski park jest jednym z niewielu miejsc w kraju, gdzie zastosowano technologię mgły wodnej HI-FOG. Po co? Żeby obniżyć straty. Przy gaszeniu pożaru tradycyjnymi tryskaczami niszczy się nawet 90 proc. urządzeń znajdujących się wokół. Elektronika nie wytrzymuje wysokiej temperatury i dużych ilość wody spadającej z sufitu. W technologii HI-FOG szkody udaje się obniżyć nawet do 10 proc.

Life Science Park ma być skończony w połowie 2015 roku. Wciąż trwają prace nad linią farmaceutyczną do produkcji leków w małych ilościach oraz nad laboratoriami kontroli jakości. Po co powstają takie miejsca? Najlepiej ujął to Paweł Przewięźlikowski, prezes Selvity: - Biotechnologię trudno jest robić w garażu. Pewne wyroby, jak leki, wymagają specjalistycznej infrastruktury.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InnowacjeParki naukowo-technologiczne
Skomentuj