Czy Torqway z Polski ma większe szanse na sukces od Segwaya?

Mechanizm zamienia wahadłowe ruchy dźwigni na jednokierunkowy ruch obrotowy osi koła.
Mechanizm zamienia wahadłowe ruchy dźwigni na jednokierunkowy ruch obrotowy osi koła. Fot. APG MEDIA / YouTube.com
Segway miał być wielką rewolucją w transporcie, a okazał się wielką biznesową porażką. Wkrótce na światowe rynki ma wejść Torqway - polski wynalazek inspirowane Segway'em. Skoro nie udało się amerykańskiemu gigantowi, jaką szansę na sukces ma urządzenie spod Torunia?

Obiecujący początek
Cztery złote medale, dwie nagrody specjalne i kolejki chętnych na przejażdżkę. Wszystko to z powodu prototypu polskiego Torqwaya, czyli nowego pojazdu wymyślonego przez Beatę i Andrzeja Sobolewskich. Firma nie zwalnia tempa. Do końca czerwca musi przygotować proces produkcyjny. Jednak już teraz kończy omawiać kontrakty z dystrybutorami w USA, Kanadzie czy Niemczech.



Machanie na platformie
Czym jest Torqway? Pierwszy rzut oka przywołuje na myśl amerykańskiego Segwaya. – Segway był pewną inspiracją mówi Beata Peszke-Soboleska, współzałożycielka firmy. Według informacji na stronie firmy to „nowoczesne urządzenie rekreacyjno rehabilitacyjne”. Torqway to platforma na czterech kołach: dwóch większych i dwóch mniejszych. Przednie, większe służą do napędzania pojazdu. Robisz to machając dwoma uchwytami-dźwigniami. Kierujesz z kolei piętami, intuicyjnie przenosząc ciężar ciała z jednej pięty na drugą stroną podczas manewrów. To trochę jak połączenie nordic walkingu z hulajnogą. Energicznie machając można rozpędzić się nawet do 15 kilometrów na godzinę – na płaskim podłożu. Do tego pojazd jest stosunkowo nieduży i łatwo go rozmontować, by schować np. do specjalnego plecaka. - Jedynym podobieństwem jest obecnie pozycja stojąca, którą przyjmuje się podczas jazdy – tłumaczy Peszke-Sobolewska.

Podobieństwa i różnice
Oby na tym rzeczywiście skończyły się podobieństwa między obiema firmami. Segway wydał na wynalezienie i produkcję swoich pojazdów około 100 milionów dolarów. Przez pierwsze pięć lat sprzedał ich około 30 tysięcy w cenie od 5 do 7 tysięcy dolarów. Wynalazek, który miał zrewolucjonizować masowy transport, nie mógł tego zrobić, bo mas nie było na niego po prostu stać.

Torqway wymyślił Andrzej Sobolewski, konstruktor-mechanik. To on postanowił zaprojektować podobne urządzenie jak amerykański Segway, ale napędzany mechanicznie, a nie silnikiem. Zajęło mu to 2-3 lata. Polskie urządzenie ma być sprzedawane w dużo niższej cenie, bo za około 3600 zł. – Cena nigdy nie będzie bardzo niska, bo nie chcemy rezygnować z jakości. Dostępne będą za to droższe wersje urządzenia, z innych materiałów, ważące np. 6 zamiast 14 kilogramów – stwierdza Peszke-Sobolewska.

Leczenie, a nie rewolucja
Przedsprzedaż Torqwaya ma ruszyć już w marcu. Małżeństwo chce trafić ze swoim urządzeniem do innej grupy niż planował Segway. Twórcy liczą, że Torqway wykorzystywany będzie między innymi jako sposób na ćwiczenia i przyrząd rehabilitacyjny. Zlecili krakowskiemu AWF-owi badania nad wpływem poruszania się na Torqwayu na zdrowie i formę fizyczną. Chcą by produkt znalazł zastosowanie zarówno wśród klientów indywidualnych jak i większych podmiotów, np. spa czy hoteli.
Produkcja lada moment
Obecnie trwają bardzo intensywne prace przygotowawcze do produkcji. Firma musi wyrobić się do końca czerwca, tak wynika z umowy podpisanej z Kujawsko-Pomorską Agencją Innowacji, która która pomagała zdobyć firmie unijne dofinansowanie.
W 2014 roku Torqway zdobył cztery złote medale na targach innowacji w Genewie, Pittsburghu, Tajpej i Warszawie, a także dwie nagrody specjalne – w tym za „Najlepszy Wynalazek z Europy” podczas targów w USA. – Pokazaliśmy się za granicą i dużo o nas pisano. Otrzymywaliśmy telefony nawet z Australii czy Chin – mówi Peszke-Sobolewska i przyznaje, że wiele firm było zainteresowanych współpracą i dystrybucją Torqwaya. – Postawiliśmy w końcu na współpracę z wybranymi, najbardziej zainteresowanymi podmiotami – dodaje. Oprócz Polski, Torqway powinien pojawić się również w Kanadzie, USA czy Niemczech.

Peszke-Sobolewska stwierdza, że ich pojazd spotkał się bardzo dobrym przyjęciem wśród publiczności na zagranicznych targach. Dlatego firma ma nadzieję na dobrą sprzedaż już po premierze. Trzeba tylko pamiętać, że publiczność na targach innowacji jest dość specyficzna i nie odzwierciedla całego rynku.
Trwa ładowanie komentarzy...