Polski start-up w Gwatemali. Everytap nagradza klientów za... jedzenie i picie na mieście

Troje ze współzałożycieli Everytap. Od lewej: Adam Pachucki, Kamil Łukasiewicz i Radek Sadurski.
Troje ze współzałożycieli Everytap. Od lewej: Adam Pachucki, Kamil Łukasiewicz i Radek Sadurski. Fot. Archiwum prywatne
Przychodzisz trzeci raz do tej samej knajpy i dostajesz za to np. darmowe piwo. A wszystko to od aplikacji Everytap, która jest swoistym programem lojalnościowym dla bywających na mieście. Nowatorski pomysł Polaków przyjął się nawet w... Gwatemali. Dlatego trzeba było zrobić hiszpańską wersję językową aplikacji.

Za projekt odpowiedzialny jest zespół pięciu znajomych. Trzech z nich poznało się wcześniej pracując razem w Nokaucie. A od kilku lat zespół odpowiada za powstanie i rozwój platformy Pitu Pitu. W Pitu Pitu zbierają informacje na temat ciekawych miejsc, wydarzeń kulturalnych i potraw w restauracjach.

– W bazie Pitu Pitu mamy jakieś 300-400 różnych lokali w Polsce – mówi Adam Pachucki, współzałożyciel Everytap. Z rozmów z właścicielami lokali wynikało, że brakuje im narzędzia do monitorowania i analizy zachowań klientów. – Systemy obsługi, z których korzystają, nie łączą danych z konkretnymi ludźmi. Nie dowiedzą się w ten sposób ile osób skorzystało z oferty i wróciło – dodaje.

Program lojalnościowy 2.0
Everytap startuje więc jako program lojalnościowy, ale już na wstępie jest bardziej zaawansowany od tych, z których mogłeś do tej pory korzystać. Typowy program lojalnościowy w restauracjach i kawiarniach polega na zbieraniu znaczków przy każdym zamówieniu: kupiłeś kawę, więc dostaniesz stempelek na karcie lub punkt w specjalnej aplikacji. Dzięki Everytap w większości przypadków nie musisz wyciągać portfela lub telefonu z kieszeni. Jak? Dzięki beaconom.

Wystarczy, że klient ma na swoim smartfonie (z Bluetoothem 4.0) zainstalowaną aplikację i wejdzie do restauracji, a dostanie na przykład powiadomienie: „Cześć! Fajnie, że wróciłeś” i jeden punkt lojalnościowy.
Adam Pachucki

Obecnie w aplikacji zbiera się pulę punktów za wizyty w lokalu i kupno promowanych pozycji z menu. W tym drugim przypadku telefon trzeba wyciągnąć jednak z kieszeni i przyłożyć go po prostu do beaconu. Jeśli uzbiera się wystarczającą liczbę punktów, właściciel lokalu będzie mógł zaoferować np. darmową kawę, obiad czy wejście na koncert.

Decydowanie o bonusach za punkty jest bardzo proste z poziomu właściciela lokalu. – Mamy nadzieję, że z czasem restauratorzy będą mocniej budować relacje z klientami i zamiast typowych, nudnych „darmowych kaw” oferować będą coś naprawdę ciekawego dla tych najbardziej lojalnych klientów, np. zaproszenia na kurs parzenia kawy lub wejście na backstage podczas koncertu – tłumaczy Pachucki.
Dostajesz więcej, robisz mniej
Jednak program lojalnościowy dla klientów to nie wszystko. Założyciele Everytap myślą o współpracy nie tylko z lokalami, ale też z konkretnymi producentami, co otworzy dla nich nowe drogi marketingu. – Myślimy tu raczej o trochę mniejszych graczach, pokroju AleBrowaru czy Fritz-Koli – stwierdza Pachucki. Przykłady akcji? Zamówienie kilkunastu kieliszków alkoholu danego producenta w trakcie weekendu w kilku lokalach. Sam producent może nagrodzić wtedy klienta za udział w zabawie. Ma też dostęp do statystyk dotyczących spożycia jego produktów w lokalach.

Kolejnym elementem platformy są płatności mobilne. – Dzięki beaconom za wszystko płacić będzie można nie wyciągając nawet telefonu z kieszeni. Wystarczy powiedzieć tylko o tym komuś z obsługi – tłumaczy. Zespół przetestował już tę funkcję wewnętrznie.

Everytap działa na razie w ponad 30 lokalach w Trójmieście i dwóch w Warszawie. – Z czasem będziemy powiększać tę liczbę o miejsca, z którymi współpracujemy w Pitu Pitu. Z wieloma z nich prowadzimy już na ten temat rozmowy – mówi Pachucki. Nie kończy się jednak na Polsce. Everytap pojawi się niebawem również w Dublinie (bo działa tam Pitu Pitu – jeden z założycieli platformy długo tam mieszkał i ma znajomych m.in. w branży muzycznej) i... Gwatemali.

– Do Gwatemali weszliśmy pod koniec grudnia. Zastanawialiśmy się jak nasza platforma mogłaby działać w oddalonym od nas państwie. Przez Estimote, który dostarcza nam beacony, zgłosił się do nas Eduardo Morales właśnie z Gwatemali – mówi Pachucki i stwierdza, że obecność na tak małym rynku wiąże się z niskim ryzykiem. – Jeśli coś nam się tam nie uda, to nie stracimy wiele. Jeśli z kolei platformy się sprawdzi, to może uda się przeprowadzić ekspansję do okolicznych państw, w tym między innymi do Meksyku – dodaje. Twórcy Everytap mieliby wtedy mniej problemów z wejściem na rynek czeski czy niemiecki.

Wskaż mi drogę do następnego baru
Aplikacja działa od kilku miesięcy, ale początkowo obecna była wyłącznie na iPhone'ach.
Adam Pachucki

Od stycznia testowaliśmy też wersją na Androida i mieliśmy z nim chyba mniej problemów niż z iOS-em. W przypadku iPhone'ów musieliśmy chociażby poczekać na aktualizację systemu, bo telefony traciły połączenie z urządzeniami Bluetooth po kilku minutach.

W grudniu Everytap zdobyło finansowanie z funduszu inwestycyjnego Black Pearls i od Michała Jaskólskiego, prezesa Grupy Nokaut S.A, a w połowie lutego aplikacja otrzymała nagrodę Mobile Trend Award w kategorii Mobilny start-up.
Trwa ładowanie komentarzy...