Jak surfer został przedsiębiorcą i miliarderem

Nick Woodman nie wpadłby na GoPro, gdyby nie jego pasja do surfowania.
Nick Woodman nie wpadłby na GoPro, gdyby nie jego pasja do surfowania. Fot. Thomas Hawk / CC BY-NC 2.0 / flickr.com/photos/thomashawk/19510162742
Pasją Nicka Woodmana od dziecka był sport. Pewnego dnia założył się ze swoim nauczycielem biologii o 5 dolarów, że przebiegnie milę w czasie krótszym od 6 minut. Pięć dolarów skończyło w jego kieszeni. W dorosłym życiu dorobił się miliardów na podobnych mu pasjonatach. Wszystko dlatego, że stworzył kamerę. Mogłeś o niej słyszeć. Nazywa się GoPro.

GoPro nie powstałoby, gdyby Nick nie zaczął surfować. Stało się to pod koniec liceum, gdy Nick porzucił sporty drużynowe i założył pierwszy w szkole klub surferski. Wybierając studia kierował się przede wszystkim jednym kryterium: odległością od oceanu. Wybór padł w końcu na Uniwersytet Kalifornijski w San Diego.



Kryzys dotcomów
Po skończeniu studiów Woodman założył własny biznes – internetowy serwis z grami, Funbug. Niestety nie przetrwał on kryzysu dotcomów na przełomie 2000 i 2001 roku. Woodman utopił 3,9 miliona dolarół od inwestorów. Do tej pory jedyną rzeczą, z którą nie poradził sobie w życiu były zajęcia z informatyki.

Woodman uznał, że nie nadaje się do prowadzenia własnej firmy i czeka go teraz monotonne życie szeregowego pracownika korporacji. Postanowił jednak wybrać się na jedną, ostatnią wyprawę. Chciał napływać się na falach na zapas.

Inspiracja z wyprawy
Na swoją wyprawę zabrał specjalnie skonstruowany uchwyt na aparat. Dzięki kilku gumkom mógł przyczepić do dłoni stary aparat Kodaka. W ten sposób miał robić sobie zdjęcia podczas pływania na idealnych falach. Szybko doszedł do wniosku, że w przyszłości będzie potrzebował lepszego, wytrzymałego i wodoodpornego aparatu albo kamery. Po pięciu miesiącach Nick Woodman wrócił do Kalifornii z nowym pomysłem na biznes.

Dał sobie cztery lata na rozwój firmy. W razie niewypału miał w końcu poszukać pracy. Był tak nastawiony na sukces, że poświęcił się temu bez reszty. Zamykał się na 18 godzin w pokoju w domu swojej matki z zapasem płynów. Tak pracował nad swoimi prototypami.

Pasja i zacięcie
Woodman zszywał kawałki wodoodpornych materiałów, wiercił dziury w plastikowych futerałach i szukał wciąż taniej kamery, którą będzie mógł modyfikować i sprzedać jako własną. Wybór padł na 35-milimetrowe kamery z Chin warte 3,05 dolara.

Powstanie pierwszej wersji GoPro kosztowało go 260 tysięcy dolarów. Część pochodziła z jego środków, część od matki, ale najwięcej, czyli 200 tysięcy, zainwestował jego ojciec.

W ciagu pierwszego roku firma przyniosła 350 tysięcy czystych zysków. W 2014 roku sprzedaż sięgnęła 1,4 miliarda dolarów. Pierwsze inwestycje z firm VC miały miejsce dopiero w 2011 roku, dziewięć lat po założeniu GoPro.

Nick Woodman był samodzielnym inżynierem i sprzedawcą przez pierwszy okres działania GoPro.

Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...