Grupa naTemat

Z Ukrainy do Polski. "Polski rynek staje się dla ukraińskich firm szansą na przetrwanie".

ALex Tokarev, przedstawiciel Wishround Poland na stanowisku Customer Success Executive
ALex Tokarev, przedstawiciel Wishround Poland na stanowisku Customer Success Executive Materiały Prasowe
Pochodzi z Ukrainy, ale obecnie koncentruje się na przedsięwzięciach biznesowych w Polsce. Od kilku miesięcy czuwa nad ekspansją pomysłowego projektu wychodzącego naprzeciw oczekiwaniom pewnej strapionej grupy konsumentów. O tym, czym jest ta inicjatywa i dlaczego to właśnie Polska jest krajem, w którym wróży jej sukces, opowiada portalowi INNPoland przedstawiciel obiecującego startupu - Alex Tokarev.

Jak można w najprostszych słowach streścić ideę stojącą za platformą internetową, Wishround?

Jest to serwis płatniczy z gatunku tzw. płatności grupowej, który pozwala zbierać pieniądze na wymarzony prezent dla siebie lub znajomych, wykorzystując potencjał mediów społecznościowych. Może wyjaśnię to na konkretnym przykładzie. Załóżmy, że w życiu użytkownika naszej usługi szykuje się jakieś ważne wydarzenia czy uroczystość - urodziny, ślub lub narodziny dziecka. W związku z tym pragnie on/ona otrzymać wymarzony na tę okoliczność prezent. Organizuje więc zbiórkę pieniędzy ze swoim znajomymi i za pośrednictwem social media prowadzi i promuje kampanię, której celem jest zakup określonej rzeczy.

Czyli można powiedzieć, że na tej inicjatywie korzystają obie strony – ta, która ma otrzymać prezent i ci, którzy finansują jego zakup?

Dokładnie tak. Największą korzyść wynosi obdarowana osoba – zamiast kilku, mniej lub bardziej nietrafionych, żeby nie powiedzieć nieprzydatnych, upominków dostaje w prezencie upragnioną rzecz, pasującą do jego/jej gustu bądź przydatną z praktycznego punktu widzenia. Z kolei osoby, które składają się na jej kupno, nie tracą czasu na szukanie interesującego prezentu i nie muszą zadręczać się myślą, że dokonali nieudanego zakupu, który nie uszczęśliwi ich bliskiego czy znajomego. Spore korzyści odnoszą też sklepy internetowe. Dzięki Wishround pozyskują nowych klientów, którzy są zadowoleni z podarunku.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na wdrożenie takiej usługi?

Z bardzo prozaicznego problemu, jaki pojawił się w firmie, w której pracują moi znajomi z Ukrainy – Witalij Kedyk i Jurij Szewczenko. Firma ta działa w branży IT i stale się rozrasta, podnosząc przy tym poziom zatrudnienia. Każdego dnia urodziny obchodziły średnio dwie osoby. Czasami urodziny obchodziła osoba, którą znali lepiej, czasami to był ktoś z innego działu, a więc prawie ze sobą się nie znali. Zawsze pojawiał się dylemat, jaką kwotę dorzucić do wspólnego prezentu. Wpadli więc na pomysł, by stworzyć narzędzie pozwalające organizować zbiórki nie tylko w firmie.

W jakich okolicznościach doszło do zaszczepienia tej idei na rynek polski?

Tak jak wspominałem, pomysł narodził się na Ukrainie. Natomiast moja osoba została zaproszona do tego, by rozwijać ten produkt w Polsce. I znów można powiedzieć, że zadecydował o tym kompletny przypadek. Uczestniczyłem bowiem w konferencji ICT Summit na Stadionie Narodowym w lutym tego roku i wśród jej gości można było zdalnie wyszukać osoby pochodzące z tego samego kraju. Oczywiście byłem zainteresowany poznaniem swoich rodaków tj. innych przedsiębiorców z Ukrainy. W ten sposób nawiązałem kontakt z pomysłodawcą Wishround, Witalijem Kedyk, któremu wysłałem niezobowiązującą wiadomość w rodzaju: „fajnie, że bierzesz udział w tym wydarzeniu”.

Jak ta osoba zareagowała na podjętą przez Pana próbę kontaktu?

Również podchodziła z entuzjazmem do spotkania z biznesmenem o tych samych korzeniach. Chociaż umówiliśmy się na rozmowę w Warszawie, to nie doszła ona do skutku. Niemniej jednak nadarzyła się inna okazja i ostatecznie spotkaliśmy się w Kijowie. Mój rozmówca opowiedział, czym jest Wishround i biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenia na polskim rynku zaproponował mi współpracę przy budowie tej usługi w Polsce.

Dlaczego wspólnie uznaliście, że Polska jest idealnym miejscem na rozwój tej platformy?

Złożyło się na to kilka czynników. Pierwszy to niezaprzeczalny fakt, że polski rynek w obszarze e-commerce [handel elektroniczny – red.] bardzo dynamicznie się rozwija, a tutejsze sklepy internetowe są otwarte na nowości i gotowe na eksperymenty biznesowe. Drugi czynnik to bliskość rynku. Nie chodzi tylko o geograficzne sąsiedztwo, ale również o zbliżoną mentalność – bardzo często Ukraińcy i Polacy oczekują tych samych usług i zgłaszają takie same zapotrzebowanie. Na ten moment serwis z sukcesem już został przetestowany na Ukrainie i oczekiwaliśmy podobnego odbioru wśród polskich użytkowników i sklepów internetowych.
Czy coś jeszcze przemawiało na korzyść Polski jako kraju, w którym eksperyment z Wishround ma szansę powodzenia?

Z pewnością moja bieżąca działalność. Dzięki niej miałem tu sieć kontaktów i znajomości, a nie od dziś wiadomo, że nowy biznes najlepiej rozwija się na gotowych fundamentach, a nie tam, gdzie trzeba wszystko zaczynać od zera, co zwiększa ryzyko niepowodzenia całego przedsięwzięcia.

A jak wyglądała ta działalność? Czym się Pan wcześniej zajmował?

Może zacznę od tego, że jestem absolwentem zarządzania na Akademii Leona Koźmińskiego. W swojej karierze staram się łączyć naukę z pracą w polskich firmach. Oprócz działalności na rzecz Wishround sprawuje też funkcję kierownika projektów w techBrainers, firmie, która zajmuje się scoutingiem technologicznym i wdraża podejście Open Innovation na polskim rynku.

Tzn.?

Łączy świat nauki i biznesu: wyszukuje na rynku technologie i projekty badawcze na potrzeby działów B+R polskich i zagranicznych firm. Pomaga korporacjom otwierać się na świat zewnętrzny, a naukowców wspiera w procesie komercjalizacji wynalazków.

Wspomniał Pan o nauce. O jakim dorobku tutaj mówimy?

Cóż, jest to historia, które ma swoje i jasne i ciemne strony. Jakiś czas temu udało mi się wyprodukować z odpadów galwanotechnicznych substancje wykorzystywane przy produkcji akumulatorów. Projekt ten miał przed sobą interesujące perspektywy – gwarantował duże oszczędności w całym procesie produkcji przy zwiększeniu pojemności energetycznej akumulatora. Ze swoim pomysłem wybrałem się na konkurs Intel International Science and Engineering Fair organizowany w Stanach Zjednoczonych przez organizacje Society for Science & the Public oraz korporacje Intel. Wśród tysięcy młodych naukowców z ponad 70 krajów świata zdobyłem jedną z głównych nagród.

Co było nagrodą w tym konkursie?

Była to nagroda pieniężna. Jednak to nie ona stanowiła największy powód do dumy.

W jaki sposób jeszcze Pana wyróżniono?

Pamiętnym wyróżnieniem było nazwanie moim imieniem i nazwiskiem jednej z małych planet w układzie słonecznym. Nagrodę tę dostałem z ramienia Laboratorium im. Lincolna Instytutu Technologicznego w Massachusetts.

Gratuluję, ale jak na razie dostrzegam wyłącznie pozytywne aspekty tej historii. Gdzie jej smutniejsza strona?

Niestety, choć pomysł był innowacyjny i miał potencjał, zatrzymał się na etapie projektu. Na dzień dzisiejszy nie udało się pozyskać inwestycji, by uruchomić jego produkcję, nawet w skali lokalnej.

Rozumiem. Wróćmy do rozmowy o sprawach bieżących. Jak Pan ocenia polską scenę startupową, na której rozkwita platforma Wishround?

Polska jest tu odzwierciedleniem całego trendu, jaki w ogóle panuje w skali całego świata. Moim zdaniem polskiemu rynkowi start-upów sprzyja tutaj cała infrastruktura, która jest finansowana przez fundusze pochodzące z Unii Europejskiej. Na Ukrainie w tej materii można liczyć tylko na inwestorów zagranicznych bądź miejscowych sponsorów, a różnie z tym bywa. Słabością ukraińskiego rynku IT jest niska konkurencja i wolne tempo rozwoju. Obecny kryzys polityczny, a co za nim idzie kryzys ekonomiczny również przyczynia się do ucieczki przedsiębiorstw z rodzimego rynku. Z powodu wcześniej przytoczonych argumentów ukraińskie firmy lądują więc na polskim gruncie i tu promują swoje produkty i technologie. Z korzyścią dla nas wszystkich.

Czy w związku z tą sytuacją Pana znajomi z kręgów biznesowych również przymierzają się do otwarcia biznesu w Polsce?

Wiele ukraińskich firm wybrało już taką drogę bądź planuje pójść w tym kierunku. Mój znajomy, wielki producent konstrukcji metalowych, który prowadzi firmę zatrudniającą ok. 2000 pracowników, zwrócił się do mnie w tej sprawie, mówiąc, że myśli poważnie nad polskim rynkiem. Wcześniej przedsiębiorstwa z Ukrainy były zapatrzone w rynek rosyjski, ale z wiadomych względów musiały skorygować swoje plany. W obliczu tego kryzysu polski rynek staje się dla nich szansą na przetrwanie, mówiąc najzupełniej szczerze. Muszą jednak pamiętać, że mimo wspólnych elementów w Polsce obowiązuje trochę inna kultura biznesu i należy się do niej dostosować. Akurat ukraińskie start-upy wyśmienicie zdają sobie z tego sprawę, bo z założenia ich celem jest rynek globalny.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
BiznesStartupyPracaPrzedsiębiorcyGospodarkaE-commerce
Skomentuj