Dolina Krzemowa najlepszym miejscem na rozwój startupów? Niekoniecznie. Co gryzie technologiczny raj?

Dolina Krzemowa.
Dolina Krzemowa. Fot. Patrick Nouhailler/http://skroc.pl/d0c94/flickr.com CC-BY/http://skroc.pl/b0be5
Dolina Krzemowa uważana jest za istny raj dla startupów. To w niej mieszczą się siedziby największych gigantów technologicznych, jak Apple, Facebook czy Google. Tutaj także przedsiębiorcy z całego świata mogą pozyskać ogromne dofinansowanie na rozwój projektu, ponieważ w tym miejscu znajduje się mnóstwo funduszy inwestycyjnych, które zajmują się wspieraniem spółek z potencjałem do rozwoju. Jednak coraz głośniej w USA mówi się o wadach technologicznej Mekki.

Wojna o talenty i praca w porze kolacji
Wady Doliny Krzemowej określił serwis Quartz.com. Na jego łamach Andrew Yang, założyciel i prezes Venture of America wskazuje m. in., że paradoksalnie obecność w północnej części Doliny Santa Clara takich gigantów, jak Apple, Google czy Facebook jest pod niektórymi względami wadą tego miejsca.



Po pierwsze, w przeszłości wymienione wyżej potęgi technologiczne były startupami. Tymczasem dzisiaj są korporacjami, które największe talenty rekrutują bezpośrednio z najlepszych uczelni technologicznych w USA, jak MIT czy Stanford. Młodzi programiści kuszeni są pensjami zawierającymi 6-cyfrowe kwoty. W efekcie początkujące spółki nie są w stanie konkurować z koncernami pod względem wysokości zarobków oferowanych pracownikom.
Ponadto jak wskazuje Yang, w Dolinie Krzemowej rywalizuje ze sobą mnóstwo podobnych do siebie aplikacji czy serwisów. W rezultacie zwycięzca bierze wszystko – powstaje z niego miliardowy gigant, a reszta musi obejść się smakiem. Dlatego firmy zlokalizowane w tym miejscu często wymagają od pracowników spędzania licznych nadgodzin w pracy. Zdaniem Yanga ich widok przed ekranami komputerów w czasie kolacji nie jest przyjemny.

Dużo zarabiasz, więcej wydajesz
Kolejną dolegliwością w Dolinie Krzemowej wymienioną przez Yanga są horrendalnie wysokie koszty życia. Wynajęcie małego mieszkania z jedną sypialnią kosztuje minimum 3 tys. dolarów. Z kolei dom w hrabstwie Santa Clara kosztował w ubiegłym roku średnio 1,25 mln dolarów. To o 9 proc. więcej niż w 2014 roku. Nic więc dziwnego, że Facebook proponuje minimum 10 tys. dolarów pracownikom, którzy zdecydują się zamieszkać maksymalnie w odległości 16 kilometrów od jego siedziby, o czym pisaliśmy w INNPoland.

Ten hojny gest ze strony firmy Marka Zuckerberga ma też drugi powód. Facebook chce w ten sposób rozwiązać kolejny problem Doliny Krzemowej, jakim są długie dojazdy do pracy z powodu korków. Jak wskazuje Yang, pokonanie rano około 25-kilometrowej trasy przez Palo Alto zajmuje blisko godzinę. Jego zdaniem to duży problem, ponieważ z badań psychologicznych wynika, że długość dojazdu do pracy jest najważniejszym pojedynczym czynnikiem wpływającym na poczucie szczęścia.
Jak nie Dolina, to co?
Dlatego ze względu na gigantyczną konkurencję oraz ogromne koszty działalności i życia w Dolinie Krzemowej, środowisko startupowe w USA szuka alternatyw do prowadzenia własnych biznesów. Serwis Mattermark przygotował ranking amerykańskich miast, w których w ciągu ostatnich trzech lat nastąpił największy procentowo wzrost inwestycji w firmy, które znajdują się w początkowej fazie rozwoju.

Gdzie więc poza Doliną Krzemową można jeszcze prowadzić lub pozyskać dofinansowanie na startupowy biznes w USA? Z zestawienia Mattermark wynika, że najlepsze pod tym względem dla przedsiębiorców, którzy szukają alternatywy, są St. Louis, Salt Lake City, Seattle, Raleigh oraz Boulder.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...