Grupa naTemat

Zakupowi patrioci – to my. Za polskie produkty jesteśmy w stanie zapłacić dużo więcej

Fot. [url=https://pixabay.com/en/users/kaboompics-1013994/]Kaboompics[/url] / [url=https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC 0[/url]
Fot. Kaboompics / CC 0
Cena – to kryterium, które przychodzi do głowy jako pierwsze, kiedy chodzi o dokonanie wyboru pomiędzy produktami. Jak wynika jednak z najnowszego raportu Ceneo.pl coraz częściej liczy się dla nas nie to, ile za daną rzecz zapłacimy, ale do czyjej kieszeni pieniądze te trafią. Coraz chętniej wspieramy bowiem polskie marki i polskich przedsiębiorców, nawet jeśli na rynku bez problemu możemy kupić tańsze zagraniczne odpowiedniki.

E-koszyki z polskimi produktami

O tym, że pochodzenie produktu to jedno z ważniejszych kryteriów wyboru przekonuje 64% badanych. Zdaniem ekspertów nie są to jedynie przechwałki. – Poszukiwanie polskich produktów przez klientów to nie tylko górnolotne deklaracje – ponad połowa (54%) z nich jest w stanie zapłacić więcej za produkt polski niż za zagraniczny ekwiwalent, a różnica nie będzie marginalna – twierdzi Marcin Łachajczyk, dyrektor zarządzający Ceneo.pl.
Ze statystyk wynika, że rzeczywiście dla wielu z nas patriotyzm to wartość bezcenna – 10% badanych, mając wybór pomiędzy polskim i zagranicznym produktem, wybierze „nasz” bez względu na cenę. Z kolei przy założeniu, że zagraniczny produkt kosztuje 100 zł – ponad jedna trzecia klientów jest w stanie zapłacić za polski ekwiwalent 110zł, a kolejne 33% – nawet 130 zł.
MARCIN ŁACHAJCZYK
Dyrektor zarządzający Ceneo.pl

Wynik napawa optymizmem. Pokazuje, że stajemy się dojrzałym rynkiem, a działający na nim producenci wierzą, że warto inwestować w jakość produktów i wizerunek marki eksponującej jej polski rodowód.

Kto ty jesteś? Polski produkt

Problem w tym, że aby polski produkt kupić, trzeba go najpierw znaleźć. I o ile w sklepie stacjonarnym życzliwy sprzedawca podpowie, czy cenę butów ustalono pierwotnie w złotówkach, czy raczej w euro, to jeśli chodzi o zakupy w internecie rozpoznanie rodowodu danego produktu jest utrudnione. Rodzimi producenci sporo na tym tracą, bo jak deklaruje 67% klientów Ceneo.pl, do e-koszyków chętnie wkładaliby rzeczy made in Poland, gdyby tylko taka informacja była lepiej widoczna.


– Klienci mają jednak spory kłopot z definiowaniem, jakie produkty należy uznać za „polskie” – stwierdza Witold Michałek, ekspert BCC.
POLSKIE PRODUKTY W E-SKLEPACH
Raport Ceneo.pl

Dla 65% badanych „produkt polski” musi być wytwarzany na terenie naszego kraju. Połowa klientów uważa, że powinna wytwarzać go firma, która jest w Polsce zarejestrowana i tu płaci podatki. Sporo osób – niemal 40% – uważa, że wszystkie składowe i komponenty towaru muszą być wykonane na rodzimym rynku. O polskości produktu świadczą też stojąca za nim polska myśl techniczna (27%) lub fakt, że producent zatrudnia polskich pracowników (24%). Tylko jedna piąta (19%) klientów przyznaje prawo do polskości produktom wytwarzanym przez polskie firmy należące do międzynarodowych koncernów.

Jak więc w e-rzeczywistości zweryfikować „polskość” produktu? 70% z nas wspomaga się opisem, ale zdaniem 66% procent taką informację w sklepach internetowych znaleźć jest niezwykle trudno.
MARCIN ŁACHAJCZYK
Dyrektor Zarządzający Ceneo.pl

To niezwykle ważny sygnał dla rynku: opis produktu nie zawiera informacji, które wg użytkowników są ważne. Wszyscy: producenci, sklepy i my, serwisy zakupowe, musimy wyciągnąć wnioski. Jeśli zależy nam na promocji polskich marek, na wspieraniu zdrowego gospodarczego patriotyzmu, musimy odpowiednio te produkty eksponować. Popyt i podaż są, wciąż brakuje jednak informacji i widocznych oznaczeń.

Aby przekonać się, że w kwestii rodowodu poszczególnych firm pogubić się dość łatwo, wystarczy wypełnić ten test.

Chcemy polskie – bo lepsze

„Bo smakuje jak u mamy” – w ten sposób można by opisać liczbę 71, bo tyle procent ankietowanych stwierdziło, że to właśnie dlatego chętniej kupuje polskie produkty spożywcze. Kolejną kategorią, w której polskość ma dla nas znaczenie jest odzież i obuwie – w rodzimych sklepach ubiera się odpowiednio 52 i 48 procent badanych. Sektor budowlany to kolejny patriotyczny bastion – 40% z nas chętniej kupuje polskie kafelki, farby, meble oraz sprzęt AGD.
– O ile nie dziwi wysoka ocena jakości polskich artykułów spożywczych – bo również na emocjonalno-sentymentalnym poziomie kojarzą się nam ze świeżością, jakością, smakiem, to widać, że również kolejne branże znajdują te elementy polskości, które pozwalają im wyróżnić się na tle zagranicznych konkurentów – mówi Marcin Łachajczyk, dyrektor zarządzający Ceneo.pl. – Możemy dziś bez wstydu mówić o polskiej modzie, designie, zabawkach, ale też – co istotne – o polskich markach w branżach wysokich, zaawansowanych technologii, takich jak sprzęt AGD, elektronika czy precyzyjne zegarki – podkreśla.
Paweł Rabiej
Partner ośrodka dialogu i analiz THINKTANK

Konsumenci przywiązują więcej uwagi do pochodzenia produktów i czy marka jest rodzima. Chcą wspierać polską gospodarkę oraz małe i średnie firmy, cenią też jakość producentów – zwłaszcza żywności i ubrań. Ten trend będzie silniejszy. Jednak wiele firm nie zamieszcza w sieci dostatecznie dużo informacji o pochodzeniu produktów – choć jak wynika z badań Ceneo, to opis produktu ma decydujący wpływ na wybór konsumenta. Na podkreślaniu rodzimości i akcentowaniu pochodzenia towarów powinno zależeć i firmom, i sklepom – to zdecydowanie zbyt mało akcentowany element opowieści o markach.

Wśród firm, które duży nacisk kładą na podkreślanie swojej polskości znajduje się na przykład Zelmer. – Zawsze podkreślamy polskie pochodzenie naszych sprzętów gospodarstwa domowego – mówi Klaudia Sitek, specjalista ds. PR Zelmer. – Solidne i niezawodne wyposażenie kuchni, jaką znają nasze babcie, obecnie na nowo definiuje funkcjonalne AGD, stając się idealnym „pomocnikiem” w kuchniach młodych ludzi. Dostosowana do nich oferta i asortyment marki Zelmer naturalnie przyczyniła się do rozwoju obecności Zelmeru także w internecie – dodaje Klaudia Sitek.

Podobne podejście propaguje modowa marka 4F, znana między innymi z projektowania strojów polskich olimpijczyków. – Jesteśmy marką rdzennie polską – zapewnia Magdalena Dąbrowska, członek zarządu OTCF SA. – Jesteśmy dumni ze swojej polskości, a nasza strategia komunikacyjna zakłada jej podkreślanie. Wyniki badania tylko potwierdzają zjawisko, które obserwujemy od lat: Polacy chętnie wybierają marki bliskie sercu, pod tym względem jesteśmy konsumenckimi patriotami. Czas gdy polskie marki były gorsze od zagranicznych, minęły – tłumaczy.

Patrioci potrzebują wsparcia

W wywiadzie dla InnPoland Michał Leszek, prezes wspomnianego wcześniej Kruger&Matz, podaje przykład rumuńskiego odpowiednika swojej firmy – Allview, która kontroluje 50% tamtejszego rynku telefonicznego. W czym produkty Rumunów są lepsze od iPhone'ów? Odpowiedź leży nie tyle w jakości, co solidarności – w jej ramach pod sztandarami gospodarczego patriotyzmu sprzymierzyli się zarówno klienci, jak i operatorzy, którzy włączyli smartfony Allview do swojej oferty. W Polsce, jak utrzymuje Michał Leszek, do właścicieli telekomów nadal bardziej przemawia pisane koreańską ręką „S” czy nadgryzione przez Amerykanów jabłko.

Na to ostanie właściwie nie powinniśmy się obrażać, bo jeśli polski patriotyzm gospodarczy miałby zyskać oficjalne logo, byłoby to właśnie jabłko, a właściwie całe tony jabłek, które niecałe dwa lata temu na złość Putinowi ogryzaliśmy do ostatniej pestki, a dowodami uczestnictwa w zmasowanej akcji w obronie polskich sadowników chwaliliśmy się w mediach społecznościowych. Obecne statystyki potwierdzaj, że patriotyzm gospodarczy w narodzie nie umarł, ale zdecydowanie potrzebuje wsparcia wizerunkowego ze strony przedsiębiorców.

Artykuł powstał we współpracy z Ceneo.pl.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InternetKonkurencyjnośćE-commerce
Skomentuj