Grupa naTemat

Polacy chcą pomagać astmatykom. Kim są? Lekarz, który odrzucił propozycję pracy w Oksfordzie i kreatywny z nadciśnieniem

Dr Łukasz Kołtowski i Piotr Bajtał poznali się, bo ten pierwszy pomagał drugiemu w stworzeniu aplikacji dla nadciśnieniowców.
Dr Łukasz Kołtowski i Piotr Bajtał poznali się, bo ten pierwszy pomagał drugiemu w stworzeniu aplikacji dla nadciśnieniowców. Fot. materiały prasowe
Niedawno świat polskich innowacji obiegła informacja o tym, że twórcy MySpiroo, urządzenia dla astmatyków otrzymali 4,3 miliona złotych finansowania na dalsze prace. Wszyscy skupili się na urządzeniu i dofinansowaniu, my skupiamy się na twórcach całego zamieszania.

Czy jest na sali lekarz?
Spółkę HealthUp, która stworzyła MySpiroo założyli dr Łukasz Kołtowski i Piotr Bajtała. Kołtowski jest kardiologiem i specjalistą od przenośnych urządzeń do monitorowania zdrowia – prowadzi nawet bloga na ten temat. Pracował jako lekarz w wielu szpitalach zarówno w Warszawie, jak i Oksfordzie, Londynie, Lawton w Stanach Zjednoczonych czy niemieckiej Kolonii. Czemu zdecydował się na powrót do Polski?


– Czułem po prostu, że powinienem to zrobić. Na pewno nie chodziło o lepsze pieniądze – mówi dr Kołtowski. – Zdobyłem doświadczenie i postanowiłem wykorzystać je w kraju. A miałem propozycję pracy w Oksfordzie. Przyciągnęło mnie pewnego rodzaju poczucie odpowiedzialności – dodaje. Po przyjeździe do Polski osiadł w końcu na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie.

Stresująca praca w agencji
O ile obecność lekarza w firmie medycznej jest prawie że przymusowa, o tyle zastanawiać może udział w przedsięwzięciu drugiego z założycieli HealthUp. Piotr Bajtała przez lata pracował w agencjach kreatywnych, m.in. na stanowisku dyrektora zespołów projektowych. Skąd pomysł, by wejść na rynek usług medycznych? – Byłem nadciśnieniowcem i musiałem przyjmować wiele leków. Szukałem rozwiązania dla siebie – mówi Bajtała.

– Był rok 2010. Co roku ogłaszano wtedy, że będzie to „rok mobile” – opowiada Bajtała. W jednej z agencji, w której pracował zaczęto w końcu na poważnie zajmować się aplikacjami na smartfony. – Z kolegą stworzyliśmy aplikację do zapisywania pomiarów ciśnień. Podczas prac potrzebowałem jednak konsultacji. Znajomi skontaktowali mnie właśnie z Łukaszem. Po kilku spotkaniach i rozmowach na temat aplikacji dla nadciśnieniowców zaczęliśmy rozmawiać o innych pomysłach – mówi Piotr Bajtała. Zauważyli potencjał w rozwiązaniach medycznych. Tak też powstały zalążki MySpiroo.
dr Łukasz Kołtowski

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, ponad 300 milionów osób jest chorych na astmę, a co roku na całym świecie z jej powodu umiera 250 tyś. POChP należy do głównych przyczyn przewlekłej chorobowości i umieralności na świecie - zajmuje 4. miejsce wśród przyczyn zgonów, a jej znaczenie przypuszczalnie będzie rosnąć w miarę starzenia się populacji.

Złapać oddech
Według pierwotnego planu Kołtowski i Bajtała mieli przygotować plany trzech urządzeń medycznych i rozważyć każde z nich. Pierwszym narzędziem, na które wpadli było rozwiązanie dla astmatyków. Pomysł spodobał się na tyle, że od razu postanowili się na nim skupić. – Kiedyś narysowałem kilka produktów. Jednym z nich był wpinany do gniazda jack pikflometr. Jedną z jego zalet było to, że nie potrzebował baterii. Napięcie dawał wbudowany wiatrak, który poruszał się podczas dmuchania – mówi Bajtała. Postanowili najpierw zbudować prototyp, a dopiero potem szukać dla niego zastosowań i zaciekawić rynek.
Bajtała i Kołtowski z MySpiroo trafili m.in. na Startup Fest i Aulery w 2014 roku. – Traktowaliśmy to wtedy bardziej jako ciekawostkę, a nie firmę, i nie myśleliśmy poważnie o komercjalizacji – mówi Bajtała. Na Startup Feście otrzymali jednak wyróżnienie, a podczas Aulerów okazali się jednymi z laureatów. O MySpiroo rozpisywały się zagraniczne media, w tym m.in. TechCrunch. Pomysłodawcy urządzenia dla astmatyków zrozumieli wtedy, że należy podejść do wszystkiego poważnie.

Udział w konkursach dał im dostęp do mentorów. Zaczęły się też rozmowy z funduszami. – Mieliśmy około 12 rozmów z różnymi funduszami – mówi Bajtała. Te potwierdzały, że MySpiroo jest bardzo ciekawym projektem, ale nie miały kompetencji, by wchodzić w rynek medyczny. – Nam zależało na mądrych pieniądzach i doświadczeniu ludzi, z którymi będziemy mogli pracować. Dlatego dopiero niedawno udało im się nawiązać współpracę z odpowiednim funduszem, nastawionym na biotechnologię, czyli Joint Polish Investment Fund (JPIF) w ramach programu BRIdge VC realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).

Zaczęli ulepszać narzędzie. – Zmieniliśmy konstrukcję i materiały. Stwierdziliśmy, że wpinanie urządzenia do telefonu nie musi być wcale wygodne. Najpierw postawiliśmy na kabel, ale i z niego w końcu zrezygnowaliśmy – mówi Bajtała. Pozbyli się również ruchomych, wadliwych elementów, w tym wspomnianego wcześniej wiatraka. – Urządzenie jest obecnie w pełni elektroniczne – słyszę. – Dodaliśmy dodatkowe czujniki, które pozwalają na dokładniejszą diagnozę, między innymi sprawdzają poziom saturacji tlenem krwi tętniczej czy mierzą tętno – mówi doktor Kołtowski. – Czujniki środowiskowe sprawdzają ciśnienie i wilgotność otoczenia. To istotne, bo w szpitalach te dane wpisuje się ręcznie – dodaje Bajtała.

MySpiroo umożliwia chorym stałe monitorowanie funkcji układu oddechowego. Zespół pracuje obecnie nad modelem telemedycznej opieki nad pacjentem z astmą. Producenci twierdzą, że ich narzędzie daje wyniki porównywalne do tych, otrzymywanych z urządzeń wykorzystywanych w szpitalach.


To nie zabawa w startupy
– Trzeba pamiętać, że to żaden gadżet, ale urządzenie medyczne – mówi doktor Kołtowski. W związku z tym twórcy MySpiroo musieli poddać swój projekt wielu dodatkowym testom. – Przede wszystkim musieliśmy podejść pod system zarządzania jakością dla wyrobów medycznych ISO 13485 – mówi doktor kołtowski. Do tego dochodziły testy urządzeń elektrycznych, normy CE, a w przypadku rynku Stanów Zjednoczonych zdobycie zatwierdzenia od FDA [ang. Food and Drug Administration, Agencja Żywności i Leków].

Właśnie: sprzedaż. Bajtała w rozmowie przyznaje, że polski rynek nie jest duży. – Pacjentów z rozpoznaną astmą jest tu o wiele mniej niż za granicą, np. w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Australii – mówi. Poza tym w Polsce nie ma na razie dofinansowań na podobne rozwiązania telemedyczne. – W Niemczech czy Wielkiej Brytanii jest to już normalne – słyszę.

Piotr Bajtała już dawno zrezygnował z pracy w agencji i poświęca się w stu procentach pracy nad MySpiroo. Doktor Kołtowski, który wciąż pracuje jako naukowiec na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym również poświęca większą część swojego dnia na ulepszanie urządzenia. Obecnie zespołowi pozostało jeszcze przeprowadzenie kilku testów na ludziach.

– Zakładamy, że produkcja odbywać się będzie w Polsce – mówi mi Bajtała. – Zależy nam na jakości produktu i chcemy nadzorować prace. Nie chcemy stracić nad nim kontroli, co często ma miejsce po przeniesieniu produkcji za granicę – dodaje.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
NaukaMedycynaNaukowcy
Skomentuj