Grupa naTemat

Lewandowski podał do Woźniaka. Słynny piłkarz inwestuje w sportowy start-up

Maciej Woźniak - twórca sporticos.com
Maciej Woźniak - twórca sporticos.com Fot. Maciej Stanik / INN:Poland
Midas polskiego sportu? Oczywiście Robert Lewandowski, który rok temu został okrzyknięty „najlepiej zarabiającym sportowcem”. Powszechnie uwielbiany napastnik miał zainkasować w 2014 roku aż 107 milionów złotych. Czy dobra passa wciąż trwa, nie oceniamy – wiemy za to, w co Lewy zainwestował niemałą część swojej fortuny.

Lewandowskiemu nie brak wydatków: ferrari dla siebie i jeszcze samochód dla mamy. Dom na Warmii i mieszkanie dla siostry. Ale Sportowiec Roku 2015 ma też portfel inwestycyjny, do którego ustawia się długa kolejka oferentów, próbująca przekonać Lewego do swoich pomysłów. Maciej Woźniak był jednym z nich. Subtelna różnica: był skuteczny.

Prosto w okienko
Przeszło dwa i pół roku temu Woźniaka można by pewnie określić jako „niedzielnego kibica”. Na co dzień zgłębiający tajniki robienia interesów w sieci przedsiębiorca wyczekiwał na kolejny mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów – Legia miała zagrać ze Steauą Bukareszt. Woźniak zastanawiał się, jaki może być wynik, jakie dane pomogłyby mu cokolwiek powiedzieć o szansach Polaków, a przede wszystkim – skąd wziąć liczby. I wtedy doznał olśnienia. Rynek potrzebuje sportowych infografik!

Tak narodził się serwis, kóry już teraz dostarcza dogłębne analizy dla 60 lig piłkarskich w sześciu językach. – Stworzyłem prostą infografikę z faktami na temat meczu Legia-Steaua. Postawiłem na Wordpressie stronę z tylko z jednym artykułem. Reakcja w sieci mnie zaskoczyła – mówi w rozmowie z INN:Poland Maciej Woźniak. – Bez żadnej reklamy było sześć tysięcy wejść na stronę i dostałem kilkadziesiąt maili, w których ludzie prosili o więcej takich infografik – Maciej Woźniak już wiedział, że ten biznes ma potencjał. Potwierdzało to zresztą jego wcześniejsze obserwacje.

Tego samego zdania musiał być Robert Lewandowski, który wraz z innymi inwestorami funduszu Protos VC zainwestowali 1,5 miliona złotych w https://sporticos.com/pl – start-up Macieja (swoje dorzucił też fundusz OPOKA TFI). Napastnik Bayernu na boisku zarabia co roku 9 mln euro, ale to nie jedyne jego źródła przychodów. Słynie z dobrych inwestycji w internecie. W listopadzie 2015 roku sprzedał za 11,3 mln udziały w startupie modowym Allani.pl. Na tym biznesie zarobił 500 procent w dwa lata.

Agent Roberta Lewandowskiego, Cezary Kucharski, sam był reprezentantem Polski, a w środowisku piłkarskim znany jest z udanych inwestycji. Jest też udziałowcem funduszu Protos VC i w wypowiedzi dla PAP mówi o sporticos.com: „Głęboko wierzę w powodzenie tego projektu. Myślę, że łącząc kompetencje Maćka w budowaniu i skalowaniu biznesu oraz moje głębokie zrozumienie świata sportu, jesteśmy w stanie wspólnymi siłami zbudować rynkowego lidera”.
– Kultura obrazkowa zdobywa coraz większą popularność. Ludziom często nie chce się czytać artykułów, wolą szybko skanować wzrokiem zagregowane informacje – tłumaczy Woźniak. – A sport znakomicie się nadaje do tego, by takie treści tworzyć. Co chwilę są kolejne imprezy, mamy mnóstwo danych – przy ostatniej części zdania Maciej zapala. Dużo bardziej niż piłka nożna kręcą go analizy i dane. W końcu jest jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od pozycjonowania. Przez długi czas odpowiadał za pozycjonowanie w koncernie Agora, a od 4 lat prowadzi agencję Whites, która zajmuje się m.in. działaniami SEO.

Strzał z dobrej pozycji
– Zacząłem jeszcze na studiach, od robienia stron. Moi klienci spytali mnie, co zrobić, żeby one pokazywały się wyżej w wyszukiwarce. Nie wiedziałem. Ale okazało się, że wtedy, w 2006 roku jest to jeszcze bardzo proste, wystarczyło dodawać stronę do różnych katalogów. Pierwsze zlecenia miałem wartości 50 złotych, płatne od efektu. Pozycjonowanie zajmowało mi 2 godziny i dowolną stronę mogłem umieścić w pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania – opowiada Maciej Woźniak. – Po studiach zacząłem pracę w niemiecko-duńskiej firmie. Moim zadaniem było pozycjonowanie jej produktów na globalnym rynku – Maciej Woźniak przez chwilę się waha, jak to powiedzieć. – No… sprzedawaliśmy urządzenia do powiększania penisa. To była prawdziwa szkoła pozycjonowania, bo konkurencja była bardzo duża. Produkcja była bardzo tania, więc każdy miał dużo pieniędzy na marketing, dzięki temu miałem możliwość próbowania różnych rozwiązań – tłumaczy.

W 2006 roku Polsce nie ma jeszcze żadnych szkoleń ani publikacji, wszyscy uczą się działania tego, jak Google ocenia strony metodą prób i błędów. W ten sposób również Maciej Woźniak zaczyna dogłębnie poznawać algorytmy wyszukiwarek. Pewnego dnia odbiera telefon od headhuntera.
– Dostałem zaproszenie do Agory. Z punktu widzenia chłopaka ze Świdwina, który mieszkał w Szczecinie, to było niesamowite, że zainteresował się moją pracą koncern ze stolicy. Pojechałem trochę z ciekawości – opowiada. Rekrutacja przebiegła pomyślnie i w październiku 2006 roku Woźniak zostaje pierwszym w Polsce pozycjonerem zatrudnionym w dużym portalu. Przez pięć i pół roku rozwijał się i awansował ze stanowiska specjalisty do poziomu dyrektora SearchLab-u – agencji SEO/SEM, która działała w ramach Agory.

– Trafiłem tam w najlepszym czasie. Z jednej strony była ogromna możliwość wykazania się, z drugiej strony, portale miały budżety na rozwój projektów internetowych – Maciej Woźniak dobrze wspomina swą korporacyjną przeszłość. – Z Agorą rozstawaliśmy się w dobrych relacjach. Mogłem zacząć działać.

Fair play
Na rozkręcenie działalności agencji kilkaset tysięcy złotych wyłożyła grupa NextWeb Media. Maciej Woźniak włożył swą wiedzę. To wystarczyło, by we dwie osoby zacząć działać. Nazwa Whites oddaje najważniejszą ideę tego, czym firma Woźniaka się zajmuje. To tak zwany White Hat SEO, czyli zgodne z wytycznymi Google’a – działania optymalizacyjne, które mają na celu zwiększenie użyteczności i atrakcyjności strony. Przeciwieństwem jest tzw. Black Hat SEO – manipulowanie danymi w taki sposób, aby „oszukać” algorytm przeglądarki.

– Od początku konsekwentnie postawiliśmy na model działania zgodny z wymaganiami Google’a – tłumaczy Maciej Woźniak. – Wprowadziliśmy pełną transparentność tego, co robimy, tłumaczymy naszym klientom, edukujemy ich – dodaje.
Maciej Woźniak markę Whites buduje na znajomości potrzeb i sposobów działania klienta korporacyjnego. Sam przez wiele lat był po tej drugiej stronie.

– Na rynku jest bardzo duża potrzeba, aby specjalista od SEO był dla firmy partnerem do rozmowy, żeby rozumiał nie tylko pozycjonowanie, ale też szerszą perspektywę: marketing, wymogi korporacyjne – Maciej Woźniak tłumaczy źródło sukcesu Whites. – Chodzi o to, żeby klient widział, że po drugiej stronie nie siedzi magik, który mówi „mam swoje sposoby”. Dlatego postawiliśmy na edukowanie klienta, tłumaczenie, co robimy.

W ciągu 3 lat istnienia firma Woźniaka urosła do 35 osób, ma 6 milionów przychodu i milion zysku. Wyjątkowy w organizacji tej skali jest program opcji na udziały. Osoby, które są kluczowe dla firmy, po dwóch latach pracy mają możliwość stania się udziałowcami spółki.

FAKT świata sportu
– W tej chwili Whites działa już na tyle dobrze, że mogę dużo więcej uwagi poświęcić rozwojowi sporticos.com. Do tej pory Whites pochłaniał 120 procent mojej uwagi, nie mogłem się zaangażować w nic innego – mówi Maciej Woźniak.

– Dla mnie w sporticos.com kluczowy jest koncept wizualizacji i optymalizacji pod użytkownika. Sport i piłka nożna są trochę wtórne. Lubię chodzić na mecze, oglądać je na żywo, ale nie jestem jakimś fanatykiem – mówi Woźniak. W sporticos.com pracuje dziewięć osób w biurze i dwanaście na całym świecie. Woźniak określa ich mianem „geeków piłkarskich statystyk” – Pasjonują się tym, są w stanie wyłapać każdy błąd, choćby to była 2. liga chorwacka sprzed dwóch lat – opisuje swoich pracowników.
Jak sporticos.com chce zarabiać na infografikach?

Choć podstawowym celem portalu jest w tej chwili wzrost, Maciej Woźniak wskazuje kilka możliwych sposobów zarabiania na infografikach.

1. Zarabianie na ruchu. Tradycyjny model sprzedaży reklam na stronie sporticos.com ma jednak tę wadę, że infografiki, jako pliki graficzne, mogą być dystrybuowane przez różne kanały (np. Facebook). Twórcy tracą wtedy kontrolę nad treścią, ruch może być łatwo przekierowany na inne strony.
2. Tła reklamowe. Każda infografika może mieć specjalnie zrobione tła, na których będzie pojawiać się treść od reklamodawcy. Może to być logo firmy, piłkarz w koszulce z odpowiednią reklamą albo po prostu zdjęcie produktu (telewizora, smartfona).
3. Treści premium. Ten model zarabiania polega na tym, że podstawowe treści widoczne są za darmo, bardziej zaawansowane statystyki dostępne są jednak za drobną opłatą.

Zapytany o to czym ma być sporticos.com, Maciej Woźniak odpowiada: – Chcemy być takim globalnym „Faktem” dla świata sportu – ale zrobionym automatycznie, bez dziennikarzy, którzy piszą artykuły.
Chociaż sporticos.com współpracuje z ponad 300 partnerami na całym świecie, Maciej Woźniak – zapytany o sposób zarabiania na infografikach – nie owija w bawełnę. – Jeszcze nie wiem. Mamy kilka pomysłów jak zarabiać na portalu. Co miesiąc mamy kilka propozycji współpracy reklamowej. Decyzję jaki model wybieramy będziemy musieli podjąć w ciągu kilku miesięcy – zastrzega. Teraz chcemy rosnąć, chcemy zbudować wartość w postaci zasięgów, rozpoznawalności. Ale wspólnie z inwestorami podjęliśmy decyzję, że w tej chwili nie skupiamy się jeszcze na zarabianiu – ucina.

Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
StartupyInwestycjeSport
Skomentuj