Brexit stał się faktem. Rynki szaleją

Fot. Pixabay
Ponad siedemnaście milionów głosów przeciwko niecałym szesnastu milionom: taką większością wyspiarze zagłosowali przeciwko członkostwu w Unii Europejskiej. Rząd w Londynie może już tylko próbować minimalizować wstrząsy, ale to zadanie wydaje się przerastać jego siły.

„Dzień niepodległości” – tak skomentował rezultaty głosowania kontrowersyjny lider Partii Niepodległościowej (UKIP). Kto wie jednak, czy nie lepsza byłaby fraza „dzień Apokalipsy”.



Wiadomo już, jak na wyniki referendum zagłosowały rynki światowe: załamaniem się kursu funta szterlinga, najniższego od 1985 roku. W pewnym momencie brytyjska waluta „poleciała” w dół o 10 procent, potem nieco się odbiła, ale wciąż traci w stosunku do euro i dolara. Euro osłabło wobec dolara o 3,3 proc. Traderzy twierdzą, że spadki są większe niż w momencie wybuchu kryzysu finansowego w 2008 roku.

Tymczasem na londyńskiej giełdzie dantejskie sceny: przykładowo notowania szacownego banku Barclays poleciały w dół o 30 proc. Cała giełda poleciała o 1,45 proc. w dół, aczkolwiek to może być dopiero początek: handel jeszcze na dobre nie ruszył. – Nigdy nie widziałem czegoś takiego, to coś większego niż upadek Lehman Brothers czy Czarna Środa, a jeszcze przecież nie mieliśmy wyników – komentował niespokojną noc na rynkach walutowych Joe Rundle, szef traderów funduszu ETX Capital.

W dół poszła też cena ropy wydobywanej na Morzu Północnym: do 48,24 dol. za baryłkę, co oznacza spadek o 2,68 dol. – największy od lutego. Za Atlantykiem spadek był (procentowo) jeszcze większy – cena spadła do 47,52 dol. za baryłkę, o 2,69 dol. mniej.


Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...