Krakowski NotJustShop sprzedaje ubrania, które projektują dzieci

Proces tworzenia koszulek "Przybij piątkę Tynieckiej".
Proces tworzenia koszulek "Przybij piątkę Tynieckiej". Mat. prasowe
Patrycja i Kuba, uczniowie krakowskiej podstawówki, musieli zebrać 580 zł, by pojechać na Zieloną Szkołę. Dla obojga jest to suma gigantyczna: pochodzą z rodzin, w których się nie przelewa. Tata Patrycji jest ciężko chory i nie ma pracy. Mama Kuby zmarła w zeszłym roku. Na realizację ich marzenia złożyli się więc klienci sklepu odzieżowego NotJustShop. Ale to nie jest historia o zwykłej akcji charytatywnej.

– Opowiem o naszej wizycie w Dzień Dobry TVN. Dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących zostały zaproszone do programu, w którym m.in. poznały Anię Lewandowską – tłumaczy w rozmowie z INN:Poland Łukasz Kaliciński z NotJustShop. – Ale nie byli tam zaproszeni jako niepełnosprawni, nad których losem należy się pochylać, ale jako osoby, które same potrafią nieść pomoc. To całkowite odwrócenie ról. Oni tam byli jako bohaterowie – wyjaśnia.
Niewidome dzieciaki z Ośrodka stworzyły wzór koszulki. W jaki sposób? Nie mogły same posługiwać się ołówkiem czy pędzlem. Wpadły więc na pomysł, by odcisnąć swoje dłonie. To przez nie poznają świat. Wzór po przeniesieniu do wersji cyfrowej został nadrukowany na odzież, która jest sprzedawana w ramach akcji „Przybij piątkę Tynieckiej”. Na Tynieckiej mieści się ich szkoła. Za pieniądze zarobione dzięki akcji kupiono do ośrodka drukarkę 3D.

– Dla nas, widzących, taka drukarka to kolejny gadżet, ale dla nich to okno na świat – mówi Łukasz Kaliciński. – Kiedy chcemy zobaczyć wieżę Eiffla możemy to zrobić choćby na ekranie komputera. Ale aby wytłumaczyć osobie niewidomej, czym ona jest, najłatwiej to wydrukować w 3D. Dla nich taka drukarka daje znacznie więcej możliwości niż nam, widzącym, się wydaje – dodaje.
Łukasz Kaliciński pełni w NotJustShop funkcję NotJustCEO – nie tylko prezes. To świetnie oddaje jego podejście do biznesu.

– Mamy na naszej stronie motto: zamieniamy tych, którzy potrzebują pomocy na tych, którzy mogą pomagać. Dzieciaki z domów dziecka, szpitali dziecięcych, hospicjów widzą i uczestniczą w tworzeniu czegoś wartościowego – mówi Kaliciński. – Widzą, że sprzedaż ich projektów, pieniądze zasilają wsparcie dla dzieciaków. Widzą, że robią coś fajnego, a pomoc jest przekazywana dalej – dodaje.

Projektantami są dzieci, a do prac wykończeniowych zatrudniane są ich matki. W ten sposób aktywizowane jest całe środowisko. Osób potrzebujących NotJustShop szuka przede wszystkim przez szkoły i pedagogów. To oni wiedzą najlepiej, kto i jakiej pomocy potrzebuje.
– Początkowo staraliśmy się też dotrzeć indywidualnie, ale dla naszych podopiecznych jest lepiej, kiedy pomoc przychodzi przez szkołę – mówi Kaliciński. – Zdaliśmy sobie sprawę, że kiedy przychodziliśmy do potrzebującej rodziny, pokazując naszą sprawność w działaniu, to podkopujemy w oczach dzieci wizerunek rodziców, którzy sobie tak dobrze nie radzą – zdradza.

NotJustShop to jednak spółka z o.o., a nie fundacja charytatywna. Istnieje od 2011 roku i początkowo zajmowała się tworzeniem portali internetowych. Jednak pomysł na biznes z ubraniami pojawił się dwa lata później i wtedy Łukasz Kaliciński skupił się na tym, co robi dziś.

– W biznesie jestem od 2004, wciąż mam firmę recyklingu roku. Ale wciąż poszukiwałem swojego miejsca. Nie chodzi o zysk. Wierzę, że firma to najlepsze narzędzie, by zmieniać świat. Człowiek do tej pory nie wymyślił niczego lepszego – mówi Łukasz Kaliciński. – Fundacja sama nie zdobywa pieniędzy, musi liczyć na datki. Na świecie powstaje coraz więcej firm, które działają w modelu social business. W USA ten trend jest widoczny od dawna, w Polsce przybiera na sile – wyjaśnia.
NotJustShop to nie tylko ubrania. W Empikach na terenie całego kraju można kupić kolorowanki, które powstały we współpracy z gwiazdami sportu, estrady i youtube’a. Wśród nich byli Marcin Gortat, Marek Kamiński, Natalia Schroeder czy Włodek Markowicz. Część zysku jest przeznaczana na na zakup podręczników, lekarstw, pokrycie kosztów letnich wyjazdów podopiecznych firmy.

Dziś T-shirty i bluzy spod Wawelu zamawiają przez internet ludzie z całego świata. Europejczycy, Amerykanie, Australijczycy, nawet Azjaci.
– Chyba tylko jeszcze z Afryki nie mieliśmy zamówienia – kończy NotJustCEO.

Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...