Konsola miała pomóc w leczeniu stawów, a uczyniła z niej gwiazdę Youtube'a. Poznaj gejmerkę Babcię Bogusię

Bogumiła Bodziarek podczas gry w ostatnią odsłoną przygodowej serii "Uncharted".
Bogumiła Bodziarek podczas gry w ostatnią odsłoną przygodowej serii "Uncharted". https://www.youtube.com/watch?v=4Nu9EXg8YDw
Bogumiła Bodziarek jest od 10 lat na emeryturze. Maluje obrazy, haftuje, ale ma jedno nietypowe dla seniora hobby – granie na konsoli. Swoją pasję chce zaszczepić wśród innych ludzi ze swojego pokolenia, a jej historią zachwycają się gracze z całej Polski – reportaż o jej pasji obejrzano już ponad 100 tysięcy razy. W rozmowie z INN:Poland opowiada, jak została graczem, dlaczego beszta młodych, gdy ci chwalą ją w sieci i o tym, jak zachęcić innych emerytów do grania na konsoli.

Mam nadzieję, że Pani w niczym nie przeszkodziłem.

Akurat grałam na PlayStation, ale nic się nie stało. Już włączyłam pauzę, więc możemy spokojnie porozmawiać.

Często Pani gra?

Średnio 3 godziny dziennie, chociaż zdarzyło się siedzieć po 8 godzin. Ale potrafię zrobić sobie przerwy. Czasem nawet dwa tygodnie. Jak mnie najdzie ochota, to siadam i gram.

Kiedy to się zaczęło?

Ponad 10 lat temu. Syn przyniósł mi swoją starą konsolę, Dreamcast. Najpierw mu powiedziałam, żeby nie zawracał mi taki bzdetami głowy. Ale on nalegał, mówił, że to mi dobrze zrobi na stawy, bo mam problemy reumatyczne. W końcu mnie namówił. Zaczęłam grać w taką grę, Rayman 2. Pad faktycznie pomógł mi rozruszać mięśnie. I jakoś tak zostało.

Długo Pani grała w tego Raymana?

Aż konsola przestała działać – dosłownie ją zajechałam (śmiech). A wtedy kupiłam sobie kolejną – tym razem Playstation 2. Poźniej była trójka, a teraz gram na Playstation 4.

I w co Pani gra na Playstation?


Głównie w gry akcji i przygodowe. Bardzo lubię serię Tomb Raider. Ogólnie gram w takie gry, jakie mi się podobają.

To znaczy?

Lubię, jak się dużo dzieje, jest akcja, ale też postaci muszą być ładne. Nie lubię ponurych gier -jakieś zombie, potwory, to w ogóle nie moja bajka. Mi się ma przyjemnie grać.

A sąsiedzi się nie dziwią Pani hobby?


Oni nawet o tym nie wiedzą. Mamy dobre stosunki, ale nie zachodzimy do siebie na herbatkę. Zresztą, czym tu się przejmować? Nikt mnie nie widzi, a ja się dobrze bawię.

Chyba nie tylko sama, bo czytałem, że jest Pani też dobra w trybach sieciowych.


Uwielbiam grać on-line! Wtedy jest najfajniej, bo można w kilka osób odkrywać świat gry. Lubię tytuł z otwartym światem, gdzie możesz zwiedzić każdy zakamarek. Mam swój zespół, z którym gram po sieci.
Rówieśników?

A skąd! To są mężczyźni po trzydziestce. Ja mam właśnie ten problem, że nie mam z kim grać, jak szukam kogoś z mojego rocznika. Na tych moich kolegów cały czas mówię chłopcy, chociaż to są już poważni ludzie z rodzinami i z pracą. Ale co zrobisz, jak jest taka różnica wieku?

Nie da się namówić kilku znajomych? Są na emeryturze, może mają czas.

Proszę Pana, mój syn, który jest po czterdziestce i już uważa, że jest już na to na stary, a to on mnie w to wciągnął. Co ja mam w takim razie powiedzieć? Zresztą, cały czas powtarzam, że na emeryturze mam mniej czasu, niż kiedy pracowałam. To nie jest moje jedyne hobby, maluję, robię inne rzeczy. Korzystam z życia w różny sposób.

To może jakieś kółko, aktywizacja?

Ja za mała jestem na takie akcje. Nie mam siły na bieganie, załatwianie, żeby miasto jakoś aktywizowało seniorów w Sopocie. A w takim Poznaniu na przykład zorganizowano turniej między nimi a urzędnikami. I co się stało? Ludzie w moim wieku wygrali! To pokazuje, że takie działanie ma sens, tylko nie ma za bardzo komu tego robić.

A młodzi? Syn pokazał Pani, jak grać, to jest dobry trop.

Gdzie tam! Co chwila dostaję wiadomości albo czytam komentarze w stylu „zostań moją babcią”, „szkoda, że ja takiej nie mam”. Nie wytrzymuję wtedy i pytam: a co ty zrobiłeś, żeby twoja babcia taka była? Grasz z nią? No właśnie, to się nie dziw, że jest jak jest.

Młodzi dostają te komputery i konsole i się w ogóle nimi nie dzielą. Zamiast narzekać i prosić, trzeba działać. Pokazywać, że to jest rozrywka, która potrafi łączyć pokolenia.
A ma Pani pomysł, jak jeszcze inaczej można zachęcać seniorów do grania?
Moim marzeniem są takie spotkania w świetlicy lub bibliotekach, żeby mogli się zebrać razem i razem pograć. Prowadzę też grupę na Facebooku „Seniorzy przy konsoli”, ale tam jest za dużo dzieciarni i zamierzam niedługo część wyrzucić, bo zaczynają spamować. Teraz zamierzam założyć kanał na Youtubie i pokazywać jak gram.

Chce Pani robić Lets Playe?

Tak, dokładnie to! Tylko muszę poszukać kogoś, kto mi pomoże, ustawi kamery, no i nie znam angielskiego – za moich czasów w szkole tylko rosyjskiego uczyli. Ale jak kogoś znajdę, to na pewno uruchomię kanał.

I będzie można oglądać, jak Babcia Bogusia nabija kolejne levele?

Oj tam, osiągnięcia i poziomy to tylko dodatek. Miło je dostać, ale chodzi o satysfakcję z rozrywki. No i są też inne plusy – odkąd gram, poprawiła mi się pamięć, myślę szybciej i bardziej analitycznie.

Gierki to nie tylko zabijanie wrogów i kolejne odznaczenia, ale też korzyść dla umysłu, nawet seniora. Szkoda tylko, że tak mało seniorów to robi. Może ci młodzi się zmobilizują i w końcu będę miał partnerów do hulania po sieci z ludźmi w swoim wieku.

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...