To jedyny sposób, żeby dowiedzieć się, jaka atmosfera panuje w firmie i co sądzą o niej podwładni. Nie zmarnuj okazji

Exit interview może oszczędzić pracodawcy znacznie gorszych kłopotów niż scysja z którymś z pracowników.
Exit interview może oszczędzić pracodawcy znacznie gorszych kłopotów niż scysja z którymś z pracowników. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Wyjazdy integracyjne, burze mózgów i wewnętrzne ankiety składają się na rytualną grę, jaką prowadzą szefowie ze swoimi zespołami. Owszem, czasem można się zaprzyjaźnić i poprawić jakieś niedociągnięcia. Są jednak skuteczniejsze sposoby, by zapobiec poważniejszym kryzysom.

Jednym z nich – jak twierdzi wielu ekspertów, niezawodnym – są exit interview. Jeżeli z twojej firmy odchodzi pracownik, zwłaszcza gdy odchodzi z własnej woli, masz wyjątkową szansę szczerze porozmawiać o tym, co w niej kuleje i jak rozbroić potencjalne kryzysy, których nawet nie dostrzegłeś.

Specjaliści z branży HR sformułowali listę pytań, które warto wtedy zadać. Otwiera ją dosyć oczywiste: „dlaczego odchodzisz?”. Warto też zadawać inne pytania: co mogliśmy zrobić lepiej?; co zaoferowała ci ta firma, do której przechodzisz, że podjąłeś taką decyzję?

Istotne są kwestie związane z codzienną komunikacją w firmie – czy mogłeś komfortowo rozmawiać z menedżerami o problemach?; jakie trzy rzeczy kierownictwo może poprawić w swojej spółce?; czy miałeś poczucie, że jesteś na bieżąco z wydarzeniami i polityką firmy?; czy firma zapewniła ci narzędzia, przy pomocy których można było rozwiązywać problemy i odnosić sukcesy?

Ważne są odczucia. Eksperci proszą o opisanie swojego najlepszego i najgorszego dnia w firmie. Dopytują, co odchodząca osoba najbardziej lubiła w swojej pracy – i co by w niej zmieniła. Kluczowe są też pytania z zakresu employer branding: czy gdybyś miał przyjaciela, szukającego pracy – rekomendowałbyś nas? Czemu (albo: czemu – nie)? Czy odchodzisz, pozostawiając jakieś nie rozwiązane czy nie wyjaśnione sprawy? Chciałbyś coś dodać od siebie?

Exit interview nie jest prostą sprawą. Często rozstawanie się z firmą to efekt – albo przyczyna – napięć, a taka ostatnia rozmowa może zostać przez którąś ze stron potraktowana jako okazja do rozładowania emocji. Nie ma gorszego błędu, bo nie chodzi ani o to, by palić za sobą mosty, ani o to, by nie mieć już do czynienia z nie lubianymi osobami. Dlatego exit interview należy traktować z nie mniejszą uwagą, jak rozmowy kwalifikacyjne.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...