Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego stworzyli robota-gąsienicę. Po co? "Nie myśleliśmy o tym"

Piotr Wasylczyk to kierownik projektu, który opracował robota-gąsiennicę.
Piotr Wasylczyk to kierownik projektu, który opracował robota-gąsiennicę. Materiały prasowe
Badacze z Wydziału Fizyki UW stworzyli 15-milimetrowego robota gąsienicę, który pełza po płaskim podłożu, przeciska się przez wąskie szczeliny, wspina się po pochyłościach i pcha obiekty, które są nawet sześć razy cięższe niż on sam.

Pytamy, dlaczego postanowili odwzorowywać ruchy zwierząt, tworząc robota? – Jeśli chcemy stworzyć robota określonej wielkości, w naszym przypadku kilkunastu milimetrów, to mamy dwa wyjścia. Albo samemu stworzyć mechanizm ruchu, albo korzystać z gotowych rozwiązań. Naturalnym wzorcem dla kilkucentymetrowych robotów są owady. Natura nic nie patentuje, więc można ją bezkarnie naśladować. A jest bliska doskonałości, bo optymalizowała się przez tysiąclecia. A my chcieliśmy zrobić robota w rok. To nasz pierwszy tego typu projekt – mówi w rozmowie z INN:Poland Mikołaj Rogóż, z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Po co to wszystko? – To pierwszy na świecie robot, który naśladuje ruch gąsienicy w naturalnej skali. Kolejnym krokiem ma być zbudowanie gąsienic pływających po wodzie i pod wodą, a nawet mikro-lotników. W wodzie gąsienica będzie się może nawet szybciej poruszać, gdyż są tam mniejsze opory. Kolejnym krokiem może być poruszanie się robota we krwi, który może w ten sposób transportować lekarstwa – mówi.

– Chcemy też zaproponować nowe, jeszcze mało popularne spojrzenie na roboty. Bo przeciętnemu człowiekowi robot kojarzy się z blaszaną puszką albo humanoidem, który ma w środku kable, silniki, baterie. Ten robot jest wykonany z jednego kawałka plastiku, jest zasilany z zewnątrz światłem lasera, który jest potrzebny po to, by go podgrzać. Robot nie wygina się cały, laser podgrzewa jedynie pojedyncze segmenty robota, co pozwala mu się poruszać – tłumaczy Rogóż.

Jakie ma być zastosowanie robota? – Nie myśleliśmy o tym na etapie produkcji. Dziś bardzo ciężko robić rzeczy pionierskie, które jednocześnie mają zastosowanie. Prace mają charakter eksperymentalny. Dziś wiele z problemów gospodarczych czy przemysłowych jest już rozwiązana, tylko po pierwsze naukowcy nie wiedzą, że takie rozwiązania są potrzebne gospodarce, po drugie gospodarka nie wie, że naukowcy posiadają takie rozwiązania – dodaje naukowiec z UW.
– Roboty-gąsienice były już tworzone, nawet z pewnymi sukcesami, ale nie było do tej pory takiego, który w skali 1:1 odwzorowuje takie cechy jak: wielkość, ruch, mechanizm ruchu i jego prędkość. Są większe i szybsze roboty gąsienice, albo takiej samej wielkości jak nasz, ale poruszają się one kilkanaście albo nawet sto razy wolniej. Były jeszcze próby stworzenia robota, który będzie imitował ruchy pajęczaka-nartnika, który żyje na powierzchni wody. Ale to były żałosne modele, robot-nartnik był napędzany gumką-recepturką, którą można nakręcić, a robot robił trzy obroty i się zatrzymywał – wyjaśnia Rogóż.

Naukowcy tworzą roboty, które naśladują zwierzęta już od ponad 50 lat. Tyle że, jak piszą badacze z UW, większość z nich opiera się na konstrukcjach ze sztywnych elementów, połączonych stawami. A ogromna liczba żywych organizmów – jak zauważają – np. ślimaki czy ośmiornice, które nie posiadają szkieletu, świetnie wykorzystują do poruszania się deformacje swojego ciała.

Badania fizyków z UW są finansowane przez Narodowe Centrum Nauki w ramach projektu „Światło na rzadziej uczęszczanych ścieżkach – optyka tórjwymiarowych struktur fotonicznych”.

Napisz do autora: rafal.badowski@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...