Polacy zmieniają pracę jak rękawiczki, nie wytrzymują nawet roku. "Dałam firmie okres próbny, ale go nie zaliczyła"

Według badań Polacy coraz mniej przywiązani są do swoich stanowisk pracy
Według badań Polacy coraz mniej przywiązani są do swoich stanowisk pracy pixabay.com
Na jednym stanowisku młodzi pracownicy nie są w stanie wytrzymać nawet roku – oto „job hoppers”. Według badań Randstad w młodym pokoleniu tak postępuje co piąty z nas.

– W ciągu 8 lat mojej kariery zawodowej pracowałam już w 5 firmach. Najdłużej wytrzymałam 3,5 roku – opowiada niespełna 30-letnia Agnieszka związana z branżą marketingu, która korporacje zmienia jak rękawiczki. Dlaczego tak często? – Z jednej pracy odeszłam w trakcie okresu próbnego. Można powiedzieć, że nie zaliczyła mojego „okresu próbnego” – śmieje się. Kobieta narzeka przede wszystkim na zbyt niskie płace i zablokowaną drogę awansu. – Łatwiej przenieść się na wyższe stanowisko zmieniając miejsce pracy, niż walcząc o to na dotychczasowym – przekonuje.



Takich osób jak Agnieszka jest coraz więcej. Instytut Badawczy Randstad podaje, że w ciągu ostatniego półrocza pracę zmienił co piąty z nas. To jeden z wyższych wskaźników w całej Unii Europejskiej. „Job-hopper”, czyli osoba, która własnej woli bardzo często przeskakuje z jednego stanowiska pracy na drugie, to zjawisko w Polsce dość świeże.

O tym, że taki sposób budowania swojej kariery może być niekorzystny, przekonana jest Małgorzata Sacewicz-Górska z ManpowerGroup.
– To ryzykowna strategia. Zmiana pracy dla krótkotrwałych korzyści, o ile nie pracujemy na kontraktach, może być negatywnie postrzegana. To może sprawdzać się tylko do pewnego momentu kariery zawodowej – komentuje ekspertka. Jej zdaniem w sukurs pracownikom często zmieniającym pracodawcę przychodzi niskie bezrobocie. – Dzisiaj mamy rynek, który w coraz większej liczbie branż przypomina rynek kandydata i nawet osoby z takimi „niełatwymi CV”, są poważnie brane pod uwagę. I często takie CV nie są przekreślane – przekonuje Sacewicz-Górska.

Przez część pracodawców częste rotowanie może być wręcz odbierane pozytywnie. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. – Dużą rolę odgrywa nasza osobowość, doświadczenie, wiedza. W przypadku grafika najważniejsze będzie portfolio. Staż ma mniejsze znaczenie – opowiada eksperta ManpowerGroup. Sacewicz-Górska zwraca jednocześnie uwagę, że na „jumpera” możemy spojrzeć dwojako. Z jednej strony może istnieć obawa o to, że częsta zmiana pracy jest związana z konfliktowym charakterem, czy chęcią ucieczki od problemów, które nawarstwiają się wraz z długością przebywania w jednym miejscu. – Możemy również spojrzeć na „jumpera” jako osobę, która świadomie planuje swoją karierę, a częste zmiany pracy pomagają mu szybciej wskoczyć na określony poziom – przekonuje ekspertka.

Wśród zalet wychwalanych u „job-hoppers” wymienia się dużą zdolność adaptacji do nowych warunków, aktywność na rynku pracy i przebojowość. Czy stawia ich to w lepszym świetle niż standardowych pracowników? Takich, którzy ponad ciągłą pogoń za finansowymi premiami, rozwojem i awansem, stawiają pewność zatrudnienia. Złośliwie można by rzec – miernych, ale wiernych.

– Nie należy stereotypizować tych dwóch grup – twierdzi Sacewicz-Górska. Jej zdaniem osoby, które aktywnie działają na rynku, wcale nie muszą być lepsze od ludzi ceniących sobie stabilizację. Kluczowe są tutaj oczekiwania pracodawcy, a te nie muszą faworyzować jednej z tych dwóch grup.

W sytuacjach, w których walka o stanowisko idzie „na noże” wciąż przewagę mają jednak zwolennicy stabilizacji. – Pracodawca na pewno zwraca uwagę na długość stażu w firmie. Jeżeli ma do wyboru dwie osoby o podobnych kompetencjach, doświadczeniu i predyspozycjach, to zapewne zdecyduje się na tą, która będzie rokowała na dłuższą przygodę z jego firmą – puentuje ekspertka.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...