Ta firma z Rzeszowa będzie zarabiać na śmieciach. Wymyśliła do tego specjalną aplikację

Warsztaty i niewielkie fabryki będą zapewne największą grupą klientów sprzedajodpady.pl.
Warsztaty i niewielkie fabryki będą zapewne największą grupą klientów sprzedajodpady.pl. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Śmieci to też towar i to całkiem cenny – z takiego założenia wyszli twórcy sprzedajodpady.pl, Michał Marczak i Wojciech Kojder. Ich zdanie wydają się podzielać eksperci – firma trafiła do czołówki Top Start-up Polski Wschodniej na niedawnym Wschodnim Kongresie Gospodarczym. I choć aplikacja jest jeszcze w fazie testów, za rok jej twórcy chcieliby działać w całej Polsce.

– Cel jest prosty: ułatwić pozbycie się odpadów z firmy – mówi INN:Poland Michał Marczak. – Głównym problemem, jaki chcielibyśmy w ten sposób rozwiązać, to zaspokoić potrzeby osób prowadzących działalność gospodarczą, które wytwarzają na terenie firmy odpady – dodaje. Dzięki sprzedajodpady.pl gospodarowanie tymi śmieciami miałoby być możliwe z poziomu urządzenia mobilnego typu smartfon lub tablet.

To raczej nie będzie aplikacja dla indywidualnych użytkowników. Twórcy firmy nie ukrywają, że celują w segment B2B – „po drugiej stronie” będą bowiem firmy recyklingowe lub organizacje odzysku, zajmujące się przetwarzaniem opon, plastiku czy tektury.

Dla nich najważniejszą barierą i kosztem jest dziś transport. Wysłanie wozu w określoną trasę wiąże się albo z koniecznością żmudnego ustalania, czy śmieci już są dostępne, albo z jeżdżeniem „w ciemno”, ryzykując, że nie zostaną wykorzystane wszystkie możliwości załadunku pojazdu. – Logistyka to dla takich firm rzeczywiście poważny ból głowy – przyznaje Marczak. – Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą auta wyspecjalizowane, np. do odbioru stłuczki szklanej czy choćby zużytego oleju – podkreśla.
Przepływ informacji
Sprzedajodpady.pl sprawia, że cały ten proces staje się prosty i bardzo przewidywalny. W aplikacji mają na bieżąco pojawiać się informacje z firm, chcących się pozbyć śmieci. – Dajmy na to, w poniedziałek o ósmej rano dwadzieścia serwisów samochodowych klika, że ma po beczce oleju do oddania – mówi współtwórca sprzedajodpady.pl. „Po drugiej stronie” pozostaje kliknąć i zarezerwować ten „towar”.

Na firmach nie koniec, Marczak i Kojder chcą iść za ciosem. – Jesteśmy w trakcie rozmów z pierwszymi gminami, gdzie wykorzystany byłby analogiczny system wymiany informacji – opowiada nam Michał Marczak. Gminy częściowo zbierają już posortowane odpady, częściowo dokonują sortowania we własnym zakresie. Tak czy inaczej efektem mogą być przeciętnie dwie albo trzy tony stłuczki szklanej do odbioru co miesiąc. – Gmina chciałaby na tym zarobić, ale nie obdzwaniać dwudziestu zakładów, czekając na ofertę. Wykorzystując nowoczesną technologię, może to załatwić online: w aplikacji informacja typu „mamy tonę stłuczki” trafia jednocześnie do 20 recyklerów – wyjaśnia.

Korzyści mają być oczywiste: oszczędność czasu, możliwość koncentrowania się na innych bieżących zadaniach. Szef warsztatu nie zastanawia się, kto i kiedy zajmie się odbiorem złomu z blacharki na terenie firmy, drukarz nie musi się martwić o resztki papieru czy tektury.

Kłopotem pozostaje jedynie dostosowanie się do drobiazgowych kategoryzacji wprowadzonych na mocy ustawy śmieciowej. Kategoryzacja obejmuje kilkaset rodzajów odpadów o rozmaitych kodach – w tej chwili autorzy aplikacji grupują pewne rodzaje odpadów, choć docelowo kategoryzacja będzie w pełni odzwierciedlona w aplikacji. – Priorytetem są najczęściej odbierane i przetwarzane śmieci, typu plastik, papier, szkło, opony czy przepracowany olej – kwituje Marczak.
Zarobić na licencji
Jako pierwsi szansę na korzystanie ze sprzedajodpady.pl będą mieli mieszkańcy Podkarpacia. – Na razie inkubujemy pomysł, czyli rozwijamy go na mniejszą skalę, by wyeliminować pojawiające się problemy. W takiej mniejszej skali łatwiej o feedback potrzebny do usunięcia wad czy dostosowania aplikacji do potrzeb użytkowników – mówi Marczak. Gdy pomysł sprawdzi się lokalnie, twórcy chcą z nim wystartować w całej Polsce.

– Mamy pewną strategię handlową, którą będziemy wdrażać. Od strony sprzedażowej jest ona tym bardziej przemyślana, że mamy skuteczne sposoby dotarcia do firm recyklingowych. Jesteśmy ludźmi z branży – zaznacza. Rzeczywiście, Marczak i Kojder to ludzie „z branży”, o czym za chwilę.

Sprzedajodpady.pl ma być dostępny za darmo dla wytwórców odpadów. Natomiast recyklerzy czy firmy przetwarzające – dla których śmieci to surowiec, towar – prawdopodobnie będą płacić niewielką opłatę abonamentową. – W końcu dostarczamy im informację, gdzie jest towar. Oszczędzamy czasu i kosztów – podkreśla Michał Marczak. – Preferujemy system abonamentowy, ponieważ trudno w Polsce o szczelny system transakcji każdorazowo obciążanych prowizją – wyjaśnia.

Jest też szansa zarobić na udostępnianiu aplikacji jako wewnętrznego narzędzia logistycznego do wykorzystania wewnątrz firm. – Zakładamy sytuację, w której jest firma, zajmująca się przetwarzaniem odpadów, która na swoim terenie czy w województwie chce wdrożyć ten sam program i chce od nas kupić licencję na program – informuje szef sprzedajodpady.pl. – Zapewniamy funkcjonalne narzędzie, z którego firma może korzystać na co dzień – podkreśla.
Rok na ekspansję
Jak już wcześniej wspomniano, Michał Marczak i Wojciech Kojder nie są przypadkowymi graczami w tej branży. – W gąszczu polskich przepisów dotyczących ochrony środowiska, staramy się na co dzień wychodzić naprzeciw potrzebom różnych firm. Pomagamy w codziennych problemach związanych z gospodarką odpadami, służąc sprawozdawczością na rzecz firm różnych branż – słyszymy od Michała Marczaka.

Prozaicznie rzecz ujmując, obaj szefowie sprzedajodpady.pl od lat prowadzą na Podkarpaciu działalność konsultingową w obszarze ochrony środowiska. Firmy obu panów zajmują się m.in. wykonywaniem operatów wodnoprawnych, decyzjami środowiskowymi, pozwoleniami na emisję gazów i pyłów. Stąd Marczak i Kojder wielokrotnie mieli okazję się spotykać i rozmawiać o potrzebach rynku, na którym funkcjonują. Pomysł na sprzedajodpady.pl miał być rezultatem ponad rocznego wnikliwego badania lokalnego rynku.

– Ostatnimi czasy mamy magiczne słowo „start-up” – pół-żartem pół-serio mówi Michał Marczak. – A pomysł nabrał kształtu podczas pierwszego Start-up Weekendu w Rzeszowie, w czerwcu, gdzie po raz pierwszy został zaprezentowany szerszej publiczności. Od tego czasu, wraz z informatykami bardzo intensywnie dopracowujemy funkcjonalny model aplikacji, wciąż rozmawiam z dużymi i małymi firmami – dodaje.

Jak zapowiada współzałożyciel firmy, w ciągu trzech najbliższych miesięcy ruszy wersja testowa i nastąpi wdrożenie w tych firmach, które zadeklarowały już wstępnie swój udział w projekcie. Po stronie odbiorców odpadów jest to dzisiaj kilkanaście firm, natomiast wytwórców jest już około dwustu. Od początku przyszłego roku ma trwać weryfikacja, wprowadzanie poprawek i rozszerzenie obszaru działania o kolejne trzy województwa. Wreszcie, do czerwca 2017 r. miałby powstać funkcjonalny portal, platforma dla narzędzia mobilnego firmy.

– Na razie próbujemy realizować ten projekt z własnych funduszy, ale nigdy nie mówimy „nigdy”. Jesteśmy otwarci na różnych partnerów zainteresowanych wdrożeniem i realizacją projektu, zwłaszcza na etapie ogólnopolskim – kwituje Marczak. A potencjalni inwestorzy? – Z tego, co wiem, fundusze inwestycyjne bacznie nas obserwują – mówi. Ale pośpiechu w jego głosie nie słychać.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...