Grupa naTemat

ZUS już wie, kto zapłaci za skrócenie wieku emerytalnego. Na celowniku znalazła się liczna, ale mało wpływowa grupa

ZUS zaczyna szukać oszczędności tam, gdzie najłatwiej będzie je "wyszarpać"
ZUS zaczyna szukać oszczędności tam, gdzie najłatwiej będzie je "wyszarpać" Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Zakład Ubezpieczeń Społecznych wpadł na pomysł, jak złagodzić skutki skrócenia wieku emerytalnego. Na pierwszy ogień, starym zwyczajem, pójdzie grupa, która ma stosunkowo najmniejsze szanse oprotestowania decyzji.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", ZUS zaproponował rządowi cięcia w tzw. wdowim groszu. Renty po mężach przysługują obecnie kobietom po 50. roku życia, pod warunkiem, że w chwili śmierci swojego małżonka miały co najmniej 45 lat. Po wprowadzeniu sugerowanych przez zakład zmian, świadczenia przysługiwałyby im dopiero po przejściu na emeryturę. Czyli w myśl nowych przepisów – po ukończeniu sześćdziesiątki.

Zjawisko nie jest wbrew pozorom marginalne. Renty rodzinne pobiera w tej chwili 1,2 mln osób, z czego wdowy, które odchowały dzieci lub ich nie mają, stanowią 300 tys. Średnia wysokość świadczeń to 1884 zł brutto miesięcznie. Zdaniem Jeremiego Mordasewicza, członka rady nadzorczej ZUS, oszczędności dzięki takiemu manewrowi sięgną 1,5 mld złotych. Stanowi to kroplę w morzu potrzeb (rocznie na wypłaty emerytur zakładowi brakuje 40-50 mld złotych), ale wydaje się łatwym sposobem na częściowe podreperowanie budżetu. Ciężko sobie bowiem wyobrazić tysiące wdów, które wychodzą na ulice w obronie swoich praw.

Zakład przedstawił już propozycję stronie rządowej. Minister pracy Elżbieta Rafalska zapowiedziała jednak, że oficjalne stanowisko pojawi się dopiero wtedy, gdy projekt zaopiniują inne resorty.

źródło: Gazeta Wyborcza

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
EmeryturaZUS
Skomentuj