Grupa naTemat

Kurasiński: Czas zrzucić start-upowe spodenki. Najlepsi pracownicy to tacy, którzy coś biznesowo "schrzanili"

Fot. materiały redakcyjne
Kilka lat temu zdałem sobie sprawę, że jeśli chodzi o rekrutację ludzi do start-upów, najlepszymi pracownikami są takie osoby, które coś biznesowo, ale nie tylko, "spieprzyły". Nie prymusi, którzy zawsze znali odpowiedź na wszystko. Nie pracownicy korporacji nauczeni operować milionowymi budżetami. Nie biznesmeni, którym raz się udało i od dekad jadą na swoim pierwszym i jedynym sukcesie. Moim idealnym pracownikiem jest osoba, która zawaliła, najlepiej samodzielnie coś "rozpieprzyła" i po prostu zabiła jakiś projekt.

Taka osoba jest skarbem, ponieważ wie, czego nie zrobić w przyszłości oraz gdzie jest jej granica kompetencji i wiedzy. Wie, dlaczego popełniła błąd i jeśli znów zostanie postawiona w podobnej sytuacji, takiego błędu nie zrobi po raz drugi.


Robienie start-upów w Polsce to wyśmiewane pasożytowanie na unijnych funduszach i sposób na życie z macbookiem i latte w modnej knajpie. To także ciężki "zapierdziel" w pocie czoła, czasami bez żadnego zabezpieczenia, finansowego w szczególności. Ryzykowanie wszystkim – ostatnimi pieniędzmi na koncie, relacjami z bliskimi i karierą zawodową. Po blisko 18 latach tworzenia własnych biznesów z zakresu nowych technologii, obserwowania środowiska start-upowego, organizowania i brania udziału w licznych konferencjach i spotkaniach tego środowiska, jestem coraz bardziej rozdarty i zgorzkniały.

Serce podpowiada mi, że powinniśmy zbliżyć się powoli do momentu w którym świat w końcu zobaczy nasze możliwości i powstanie spółka warta miliardy dolarów. Start-up marzeń, model referencyjny dla całego środowiska. Wszyscy będziemy dumni i będziemy mogli w końcu powiedzieć “jestem z Polski, z kraju, w którym powstał prawdziwy jednorożec”.

Rozum natomiast mówi, że nawet jeśli z tej całej masy wszystkich projektów narodzi się jeden jednorożec, to nadal nie będzie to miało większego znaczenia. Wydane setki miliardów euro, żeby powstała jedna globalna firma? W obliczu 2020 r., kiedy nakłady na innowacje ze strony UE drastycznie spadną, pompowanie wycen oraz stawianie na piedestale całego środowiska start-upowego postrzegam jako coś bardzo krzywdzącego dla nas samych. Prawda jest taka – polskie start-upy, które odniosły międzynarodowy sukces (Audioteka, Base, Zortrax, Estimote, Kontakt, UXPin, Brainly) dokonały tego dzięki wpompowaniu kapitału z zagranicy. To nie pieniądze i kontakty polskich funduszy to sprawiły.

Pewnie nie takiej narracji oczekiwaliście, ale może czas zrzucić “start-upowe spodenki” i zacząć myśleć o zakładaniu firmy i robieniu prawdziwego biznesu, a nie poszukiwać modnych formatów na zdobycie dofinansowania od polskiego rządu.

Czego sobie i Wam życzę.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
StartupyInwestycje
Skomentuj