Powietrze w Warszawie zanieczyszczone, jak nigdy wcześniej. Normy bezpieczeństwa przekroczone o rekordowe 1900 proc.

Stężenie zanieczyszczeń w Warszawie wielokrotnie przekroczone, a alarmu jakoś nikt nie ogłasza.
Stężenie zanieczyszczeń w Warszawie wielokrotnie przekroczone, a alarmu jakoś nikt nie ogłasza. Fot. 123rf.com
Fala mrozów, poza trudnościami z zapaleniem silnika i wciskającym się pod ubrania chłodem, przyniosła dodatkowy efekt: smog zagnieździł się nad Warszawą i jej okolicami na dobre. Wyjątkowo fatalna sytuacja panuje w podwarszawskim Otwocku, gdzie normy bezpieczeństwa zostały przekroczone o 1900 proc.

O fatalnej sytuacji informuje serwis warszawawpigulce.pl. - Drugą dobę zalega nad nami masa powietrza arktycznego, która jest mroźna, a skoro mroźna to dość ciężka – tłumaczył w rozmowie z portalem meteorolog Krzysztof Piasecki.

Taka „masa” potrafi przydusić zanieczyszczenia do gruntu. – Zalega przy ziemi i tworzy się tam inwersja termiczna (zjawisko wzrostu temperatury wraz z wysokością), która uniemożliwia mieszanie się całej atmosfery – podkreśla Piasecki. – Zanieczyszczenia zostają „zamkniete” przy ziemi, tym razem jest to warstwa około 400 m (bazując na danych z południa). Dodatkowo dziś w nocy wiatr jest znacznie słabszy. O ile wczoraj było to 14,4-21,6 km/h (4-6 m/s), to dziś jest zaledwie 3,6 km/h (1 m/s), więc nie ma mieszania również przy ziemi i wszystko się utrzymuje tu, gdzie zostało „wyprodukowane” – dodaje.

A produkcja, paradoksalnie, trwa pełną parą – ze względu na falę mrozów. – Jak patrzę, co ostatnio wypuszczają z siebie Siekierki, to wcale się nie dziwię, że tak jest – komentowała jedna z czytelniczek. - Filtry chyba szlag trafił, a zadymienie coraz większe.

Warszawa nie jest z tym kłopotem osamotniona. Zaledwie kilka dni temu w Małopolsce poziom zanieczyszczenia przekraczał normy kilkakrotnie, co już – zdaniem „Dziennika Polskiego” - kwalifikowało się do ogłoszenia alarmu. W Krakowie alarm powinien obowiązywać 47 dni w roku.

By mrozy nieco mniej doskwierały, warszawiacy przesiedli się do samochodów. To również odbija się na pomiarach – największe zanieczyszczenie w Warszawie notuje się wzdłuż głównych arterii: ulic Marszałkowskiej i alei Niepodległości. Nieco mniejsze na Ursynowie. Co ciekawe, uznawany za „brudny” czy „fabryczny” Targówek ma stosunkowo niski poziom zanieczyszczeń.

Źródło: warszawawpigulce.pl

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...