Brexit uderzył w interesy słynnego kucharza. Jamie Oliver zamyka część swoich restauracji i narzeka na ceny

Jamie Oliver z rodziną.
Jamie Oliver z rodziną. Fot. 123rf.com
Żadnych nerwowych reakcji – zapowiadał Oliver jeszcze z końcem ubiegłego roku, komentując konsekwencje Brexitu. A jednak. Okazuje się, że telewizyjny gwiazdor programów kulinarnych będzie musiał zlikwidować kilka z kilkudziesięciu posiadanych lokali.

Jak przewidują media na Wyspach, do zamknięcia przeznaczonych zostanie sześć z 42 restauracji należących do Jamie Oliver Restaurant Group – najpewniej niektóre lokale funkcjonujące pod szyldem Jamie's Italian. Zlikwidowane zostaną dwie restauracje w Londynie, a także te, które Oliver otworzył w Exeter, Aberdeen, Cheltenham i Tunbridge Wells.


Po referendum odczuwamy coraz większą presję i niepewność – twierdzi szef sieci, Simon Blagden. Na kłopoty sieci składają się przede wszystkim podwyżki cen produktów używanych do komponowania produktów, których firma spodziewa się wraz z Brexitem. Ale istotnym czynnikiem jest też los cudzoziemców zatrudnionych w lokalach – z których część być może będzie musiała opuścić Wielką Brytanię po rozstaniu z Unią Europejską.

Dodatkowo, do Olivera klienci zaglądają dziś rzadziej. – Żeby mówić o zyskowności restauracji, musimy mieć około 3 tysięcy gości na tydzień – zastrzega Blagden. Zamknięcie sześciu lokali nie oznacza plajty, jednak dla brylującego od 1999 roku na ekranach kucharza jest dosyć spektakularną porażką.

Źródło: Rzeczpospolita

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...