Tak drogo nie było od 4 lat. Nasze oszczędności będą topnieć coraz szybciej

Kończą się niskie ceny. Inflacja da w kość wszystkim.
Kończą się niskie ceny. Inflacja da w kość wszystkim. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Definitywnie skończyła się w Polsce era deflacji. Po raz pierwszy od czterech lat inflacja w naszym kraju osiągnęła najwyższy poziom. Według danych GUS, wzrost cen w styczniu 2017 roku osiągnął poziom 1,8 proc. w skali rocznej. To wpłynie negatywnie również na nasze oszczędności, ostrzega w swoim komunikacie organizacja Pracodawcy RP.

W informacji instytucji czytamy, że oszczędzający mogą stracić łącznie do 6,6 miliarda złotych. Dlaczego aż tyle? Według danych NBP, wartość złotowych depozytów oraz innych zobowiązań banków i SKOK-ów wobec gospodarstw pod koniec 2016 roku wyniosła 664,9 miliarda złotych. 54 proc. tej sumy to depozyty bieżące, 46 natomiast – terminowe. Te pierwsze są nisko oprocentowane, bo zaledwie na poziomie 0,5 proc. w skali roku. Natomiast druga forma depozytu ma oprocentowanie w wysokości 1,6 proc.

Przez czas, kiedy w Polsce panowała deflacja, realna wartość środków rosła, pomimo niskiego poziomu stóp procentowych. Obecna inflacja może jednak odwrócić ten trend. Wzrost cen konsumenckich spowoduje, że realna wartość środków na rachunkach i lokatach będzie maleć.

Instytucja zakłada, że wskaźnik inflacji CPI w 2017 roku wyniesie 2 proc. Jeśli średnie oprocentowanie depozytów będzie na tym samym poziomie, wartość obecnych oszczędności wyniesie 658,3 miliarda złotych, wyrażona w cenach z 2016 roku. Realnie będzie niższa o 6,6 miliarda złotych rok do roku.

Nieliczna grupa oszczędzających, którzy nie muszą się obawiać inflacji to ci z lokatami długoterminowymi o ponad dwuletnim terminie zapadalności. Średnie oprocentowanie wynosi bowiem 2,2 proc, więc dalej jest wyższe niż wskaźnik inflacji rok do roku.

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...