Sieć sióstr Barna szturmem zdobywa Polskę. Powód? Projektantki wpadły na ten sam pomysł, co Zara

Roma i Sara Barna
Roma i Sara Barna Blue Shadow
Działają dopiero od 3 lat, ale mają już 24 sklepy z własną odzieżą. Rocznie produkują prawie 600 modeli damskich ubrań. Czas życia kolekcji to 45-50 dni. Prawie jak w Zarze, która co dwa tygodnie jest w stanie dostaczyć nową kolekcję do swoich sklepów. Tylko że Zara ma kilkuset projektantów – one pracują z ledwie kilkoma. Poznajcie siostry Barna, właścicielki marki Blue Shadow.

Model biznesowy zakładający ciągłe produkowanie nowych modeli i linii stał się dla hiszpańskiej Zary podwaliną sukcesu. Dzięki temu klienci i klientki za każdym razem mogą znaleźć w sklepie coś nowego. Romie i Sarze Barna, właścicielkom polskiej marki Blue Shadow udało się (prawie) to samo.



– Doszłyśmy do tego dzięki naszemu doświadczeniu. Faktycznie własną sieć sklepów rozwijamy od 3 lat, ale już wcześniej zajmowałyśmy się odzieżą. Sprzedawałyśmy hurtowo i do wielu małych sklepów. Dopiero stosunkowo niedawno zakiełkowała w nas myśl o budowie własnego brandu. A książkę „Człowiek, który stworzył Zarę” o Amancio Ortedze, przeczytałam dopiero pół roku temu – mówi w rozmowie z INN:Polnad Roma Barna.

– Wtedy zorientowałyśmy się z siostrą, że faktycznie mamy podobny model biznesowy, oczywiście na kompletnie inną skalę. Ale nie inspirowałyśmy się nimi, robiłyśmy swoje zupełnie równolegle. Zresztą nasze doświadczenia wskazują, że to się świetnie sprawdza. Mamy klientki, które kilka razy w tygodniu przychodzą do salonów, żeby sprawdzić, co mamy nowego i czym możemy je zaskoczyć – dodaje.

W zeszłym roku wypuściły na rynek łącznie 576 modeli nowych ubrań. To jeszcze może nie skala Zary, ale są na dobrej drodze.
– To nie jest standard, wiele osób łapie się za głowę, twierdząc, że to irracjonalne działanie i tak się nie da. Ale my tak działamy i dobrze nam z tym – twierdzi Barna.

Rocznie otwierają kilka nowych sklepów. – Mają one powierzchnię od 80 do 100 metrów kwadratowych. My zaś operujemy „tematami”. Rozumiemy przez to część przestrzeni w salonie. Każdy taki temat ma jakiś czas życia czy funkcjonowania. Część rzeczy sprzedaje się bardzo szybko, część wolniej, tematy można odświeżać, budować od nowa – mówi nam Roma Barna.

Roma i Sara weszły w biznes modowy w 2003 roku. Najpierw powoli, zaczęły od detalicznej sprzedaży ubrań. Trochę później zaprojektowały autorską kolekcję ubrań i zapoczątkowały marsz ku własnej, całkiem sporej marce modowej. Swoją firmę nazwały Blue Shadow.

– Mamy takie miesiące, że co tydzień otwieramy nowy sklep. Ale teraz trochę przyhamowujemy ten rozwój, bo chcemy bardziej dopracować kolekcje, opracować bardziej wyrazisty kierunek tego, jakie miejsce na tym rynku mamy zajmować. Do końca tego roku będziemy miały ok. 30 salonów a potem będziemy otwierały może 2 – 3 rocznie – podsumowuje Barna.

Model biznesowy sióstr Barna zakłada projektowanie i szycie damskich ubrań w Polsce. Same stoją na czele działu kreatywnego, zatrudniają rodzimych projektantów, a produkcję zlecają rodzimym szwalniom. Tym odróżniają się od większości sieciówek, importujących ciuchy z fabryk w azjatyckich krajach.

Co ciekawe – średnia cena ubrania w Blue Shadow to ok. 100 zł. Siostry Barna mocno stawiają na obsługę klientek. Starają się, by każda z nich uzyskała jak najlepszą poradę stylisty. To oznacza większy nakład pracy w przełożeniu na osobę przychodzącą na zakupy, ale się opłaca. Dzięki sugerowaniu klientkom dodatków czy całych zestawów średni paragon w blue shadow opiewa na 160 – 200 złotych.
– U nas nie ma sprzedawców, są doradcy. Prowadzimy dla nich cały cykl szkoleń. Nie każda z nas ma taką możliwość, fantazję, czy predyspozycje, by samej zestawić sobie stylizację. Doradcy w tym pomagają, nasze klientki często przychodzą po radę i zakupy do konkretnych osób – mówi nam Roma Barna.

– W sieciówkach klient czy klientka są anonimowi, nie mogą liczyć na poradę pracownika salonu. Staramy się iść zupełnie inną drogą, naprawdę udaje nam się budować długofalowe relacje, skoro wiele osób przychodzi na zakupy do swojego ulubionego doradcy – dodaje.

Siostry budują swoją sieć, skupiając się przedewszystkim na miastach średniej wielkości, jak Białystok, Kutno czy Sandomierz. Mają też sklepy w Poznaniu czy Wrocławiu, ale w Gdańsku czy stolicy ich kolekcje można znaleźć tylko w placówkach partnerskich (np. w Domy Mody Modo w Warszawie).

Napisz do autora: konrad.baginski@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...