Nawet nie wiesz, jakie problemy cukiernicy mają z pączkami. Obliczanie podatku to dla nich mordęga

Tłusty Czwartek ruszył. Kilkunastometrowe kolejki do sklepów i cukierni nikogo nie dziwią I choć cukiernicy i piekarze mogą liczyć na niezły utarg, jedna rzecz spędza im sen z powiek. Chodzi o VAT. Bo prosty, kochany pączek składa się z produktów z różnymi stawkami tego podatku.

Pałaszując pączka, przed oczami mamy głównie proces jego produkcji. Wystarczy jednak zerknąć na stawki dla składników, z których robi się te łakocie, żeby zobaczyć, jaką podatkową łamigłówkę mają przez niego producenci. Poprosiliśmy o komentarz organizację Pracodawców RP. Arkadiusz Pączka, zastępca dyrektora generalnego, opisuje problemy związane z VAT-em.



– Ustalenie właściwej stawki VAT to jedna z głównych bolączek piekarzy i cukierników, gdyż problemów nastręcza samo sklasyfikowanie towaru wg Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWIU). Niestety, przedsiębiorcom w tej materii często zdarzają się błędy – mówi w rozmowie z INN:Poland.
– Ponadto, nie ma co liczyć na pomoc w tym zakresie od urzędników. Zdarzają się bowiem sytuacje, że organy skarbowe z uwagi na niejednolitą interpretację przepisów kwestionują prawidłowość zastosowania określonej wysokości stawki VAT – dodaje. – To prowadzi do naliczenia firmie dodatkowego zobowiązania. A warto przypomnieć, że w zależności od tego, jaki składnik zostanie użyty przez piekarza do wypieczenia pączka, to stawka ta może wynieść 5 proc., 8 proc. lub nawet 23 proc. – podkreśla.

Sposobem na rozwiązanie problemów tego rodzaju mogłoby być ujednolicenie stawki VAT. Jednak obecny rząd nie kwapi się do podjęcia takiego kroku. Poprzednicy nie byli lepsi.

– O ujednoliceniu stawki VAT na tym rynku mówi się od wielu lat. Niestety, do tej pory Ministerstwo Finansów tego nie uczyniło – mówi Pączka. – Natomiast najskuteczniejszym rozwiązaniem byłoby opodatkowanie całych grup produktów klasyfikowanych w PKWIU jedną stawką VAT. Producenci pączków zapewne bardzo by się ucieszyli z ujednolicenia stawki VAT. Ponadto skorzystaliby na tym sami konsumenci, jak i producenci – argumentuje Pączka.

Na razie jednak klientów czeka obżarstwo. A cukierników wizyta w księgowości po tłustkoczwartkowym szale.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...