Nauczyciel jak domokrążca. Po reformie edukacji będzie musiał chodzić po kilku szkołach, by wyrobić etat

Szkoły się zmieniają. Szkoda tylko, że na niekorzyść pracujących tam pedagogów.
Szkoły się zmieniają. Szkoda tylko, że na niekorzyść pracujących tam pedagogów. fot . Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Reforma edukacji stała się faktem. Teraz czas na jej wdrażanie. Od września gimnazja znikną z edukacyjnej mapy Polski. I choć politycy zapowiadali, że nauczyciele nie stracą pracy, część z nich będzie mieć problem, by wyrobić sobie pełen etat.

Problem dotyczy przede wszystkim małych szkół. Schemat działania do tej pory był prosty. W szkołach podstawowych część przedmiotów była zbiorcza – przyroda łączyła biologię, chemię, geografię, biologię i fizykę. Historia i społeczeństwo była syntezą WOS-u i historii. Dopiero w gimnazjum rozbijano je na poszczególne zajęcia. Po reformie zostaną wprowadzone już do programu nauczania późniejszych klas podstawówki.

Co to oznacza? Że jeden nauczyciel nie będzie już uczył kilka przedmiotów w ramach jednego. Potrzebne będzie zatrudnienie oddzielnych pedagogów. Na to jednak nie stać wszystkich gmin. Niektóre planują przetransferować nauczycieli gimnazjum do nauczania w kilku szkołach w celu uzupełniania etatów. Niektórzy będą zmuszeni przejść z pełnego do częściowego zatrudnienia.

Problemem jest też to, że część gmin będzie musiała zatrudnić nauczycieli tylko na poszczególne godziny. Te wiejskie mają o tyle ciężko, że pensje, jakie tam obowiązują, nie pokrywają nawet wydatków na paliwo. A jeśli nie wyrobi się przynajmniej połowy etatu na wsi, nie ma co liczyć na należny wtedy dodatek.

Problemem jest też doposażanie sal. Skupiając się na etatach, nie pomyślano o tym, że gminy będą zmuszone przeorganizować klasy. Wiele miejsc nie ma jednak funduszy na nowe wyposażenie. Zapowiedzi minister Zalewskiej z września 2016 roku, że cała reforma jest pod kontrolą rządzących, miały się nijak do problemów, z jakimi będą borykać się szkoły w mniejszych miejscowościach.

Źródło: Forsal

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...