Światowa ekspansja Reserved. Firma przekroczy w 2017 roku magiczny próg

Dla wielu firm w branży inwestowanie w kolejne sklepy nie ma już większego sensu. Grupa LPP jest innego zdania.
Dla wielu firm w branży inwestowanie w kolejne sklepy nie ma już większego sensu. Grupa LPP jest innego zdania. Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta
Jeżeli w ubiegłym roku z Grupy LPP – do której należą znane marki Reserved, House, Sinsay i Mohito – dobiegały niemal wyłącznie hiobowe wieści, tak 2017 rok polski producent ubrań postanowił zacząć z megaprzytupem. W czwartek notowania firmy nie tylko rosły, jak na drożdżach, ale też jej menedżerowie przedstawili swój plan rozwoju sieci na ten rok. Najambitniejszy zapewne w historii firmy.

440 milionów złotych, czyli o 60 proc. więcej niż w 2016 roku, chce przeznaczyć Grupa na inwestycje. Olbrzymia większość tych środków, aż 380 mln złotych, zostanie wykorzystana na otwieranie nowych sklepów – w tym roku sieć planuje przebić magiczny próg miliona metrów kwadratowych powierzchni w swoich sklepach (wzrost o 12 proc.). Pozostałe 60 mln zł zostanie wydane na nową siedzibę firmy.



Polacy nie odczują jednak tego wzrostu tak mocno, jak wskazywałyby na to liczby. Już dziś połowa powierzchni sklepowej, należącej do Grupy LPP, to salony zagraniczne. Producent odzieży zaliczył w ojczyźnie wpadkę przy wprowadzaniu marki Tallinder oraz spór z fiskusem na kwotę 24 mln zł należnych dodatkowo podatków. Mało tego, w relatywnie bliskiej perspektywie można się spodziewać jakiejś formy podatku handlowego, a „presja płacowa” w handlu konsekwentnie rośnie, zwłaszcza odkąd sieci takie, jak Biedronka czy Lidl, postawiły na podwyżki.

Dlatego pula nowej powierzchni sieci w Polsce ma wynieść około 20 tys. m kw., natomiast sklepów zagranicznych – w przybliżeniu co najmniej dwukrotnie więcej. LPP chce w tym roku wejść do Wielkiej Brytanii i Serbii, a poprzez franczyzę – do Kazachstanu i na Białoruś (w ślad za tym pójdzie też ekspansja w internecie – firma chce w tym roku dotrzeć do klientów na Wyspach, w republikach bałtyckich, w Rosji i na Ukrainie).

Gdańska firma w ten sposób zwiększyłaby swoje przychody do rekordowych 7 miliardów złotych. O ile nie przeszarżuje, gdyż nie wszyscy przedsiębiorcy w tej branży są entuzjastami ekspansji poprzez otwieranie nowych obiektów – dominuje przekonanie, że rynek jest już w olbrzymiej mierze nasycony i dodawanie nowych salonów do istniejących sieci jest inwestycją zbędną, zwłaszcza w przypadku takiego potentata, jak LPP (Grupa pod koniec poprzedniego roku przebiła próg tysiąca sklepów). Z drugiej jednak strony, ze względu na doskonałe wyniki handlu w ubiegłym roku, firmy lokujące swoje produkty na „średniej półce cenowej” wychodzą z założenia, że jest jeszcze o co zawalczyć.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...