Morawiecki przegrał starcie o giełdę. Na tym jednak „walka buldogów pod dywanem” zapewne się nie skończy

Wicepremier Mateusz Morawiecki (z prawej) i wicepremier Piotr Gliński.
Wicepremier Mateusz Morawiecki (z prawej) i wicepremier Piotr Gliński. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Powody osobiste – to przyczyna rezygnacji Rafała Antczaka, znanego w środowiskach gospodarczych i finansowych eksperta, który od blisko 70 dni był kandydatem na nowego szefa warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Antczak – uważany za osobę rekomendowaną na to stanowisko przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego – nie doczekał się zatwierdzenia przez Komisję Nadzoru Finansowego.

O tym, że dotychczasowa prezes giełdy Małgorzata Zaleska straci stanowisko spekulowano już pod koniec ubiegłego roku. Jak twierdzą rozmówcy INN:Poland, było jednak jasne, że jej rozstanie z warszawskim parkietem nie będzie polubowne: pani prezes nie złożyła rezygnacji lecz została odwołana przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie GPW, które odbyło się 4 stycznia. Wtedy też przedstawiono kandydaturę Antczaka.

Od tamtej pory jednak trwał pat. Odwołana prezes GPW wciąż administruje giełdą, natomiast kandydat czekał na finał procedury powołania – zatwierdzenie przez KNF. - KNF bardzo dokładnie sprawdza, czy dana osoba będzie wystarczająco kompetentna. Ma swój harmonogram posiedzeń. Uważam, że to jest prerogatywa KNF i jak najbardziej trzeba ją szanować – uspokajał po pierwszym miesiącu bez decyzji wicepremier Mateusz Morawiecki. - Nie widzę tutaj żadnego problemu – dorzucał.
Wkrótce jednak Komisja pobiła smutny rekord: najdłużej zatwierdzanym szefem giełdy był Paweł Tamborski, ale nawet w jego przypadku zatwierdzenie nastąpiło 28 dni po przedstawieniu kandydatury. Zgodnie z tym, jak widzieli tę rozgrywkę pytani przez INN:Poland eksperci, za kulisami procesu decyzyjnego rozgrywała się „walka buldogów pod dywanem” (jak podsumowywano sytuację) - frakcje związane z poszczególnymi politykami obozu rządzącego i instytucji finansowych próbowały zablokować lub wesprzeć kandydaturę Antczaka.

Nic dziwnego, że po przeszło dwumiesięcznym pacie Antczak postanowił nie brać dalszego udziału w tej rozgrywce. Choć formalnie można kwestionować jego doświadczenie w zarządzaniu instytucjami finansowymi, to trudno jednak podważać jego wiedzę i znajomość rynku finansowego w Polsce: Antczak od przeszło dwóch dekad pracuje w dużych korporacjach i firmach doradczych, bywał też konsultantem polityków. Najwyraźniej uznał, że przedłużanie obecnej sytuacji nie służy ani GPW, ani dalszej karierze.

W kategoriach gier politycznych oznacza to również porażkę wicepremiera Morawieckiego, uważanego za jednego z najpotężniejszych polityków w gabinecie premier Beaty Szydło. Siłę polityczną bowiem można też mierzyć tym, czy danemu ministrowi udaje się przeforsować swoje kandydatury w walce o stanowiska.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...