Polacy znaleźli nowy sposób na oszustów w internecie. Prześwietlą każdy ruch myszą złodzieja

Hubert Rachwalski, Nethone
Hubert Rachwalski, Nethone Mat. prasowe
Nethone jest jedną z 2 polskich firm, które zakwalifikowały się do prestiżowego programu akceleracyjnego EY Accelerating Entrepreneurs 2017. Stworzone przez nich rozwiązanie bazujące na sztucznej inteligencji na bieżąco analizuje użytkowników, ich sposób interakcji z serwisem, otoczenie oraz transakcje, wyłapując podejrzane sygnały i generując w czasie rzeczywistym odpowiednie rekomendacje dla systemów płatności. Narzędzie Nethone charakteryzuje się niespotykaną dotąd skutecznością.

Skąd biorą się oszustwa w sieci? Wiele firm, wskutek wycieku czy włamania do baz danych, traci numery kart kredytowych swoich klientów. Trafiają one potem na czarny rynek. Złodzieje testują je, dokonując najpierw transakcji na drobne kwoty, trudne do wychwycenia przez prawowitego właściciela karty. Jeśli to zadziała, idą na całość, kupując produkty cyfrowe, bilety lotnicze czy inne dobra. Najczęściej takie, w których nie ma możliwości wstrzymania bądź zablokowania transakcji i wysyłki dóbr.


Polska firma Nethone dostarcza system, który na bieżąco monitoruje i analizuje interakcje użytkowników ze sklepami internetowymi czy aplikacjami. Łączy to z danymi kart, którymi się posługują i z niebywałą dokładnością jest w stanie określić, czy ma do czynienia z oszustem czy prawowitym posiadaczem karty. Co więcej – rozpoznaje również przesłanki wskazujące na to, czy dany użytkownik jest łowcą okazji, czy też klientem, który w przyszłości będzie wracał po kolejne zakupy.

Na dodatek, system sam się uczy, dostosowując parametry modeli predykcyjnych do stale zmieniających się potrzeb poszczególnych biznesów. System zbiera dane dotyczące zarówno sprzętu i oprogramowania, z jakiego korzysta użytkownik, jak i te opisujące jego zachowanie (analiza behawioralna) – sposób, w jaki porusza myszą, pisze na klawiaturze, przemieszcza się pomiędzy sekcjami serwisu.

– Jesteśmy młodą, innowacyjną firmą. Spółkę zarejestrowaliśmy w 2016 roku, natomiast część prac researcherskich i analitycznych prowadzona była jeszcze wcześniej . Dwa lata temu powstał pomysł i pierwsze zręby algorytmów pracujących u źródła systemu. W ramach grupy technologicznej Daftcode, do której należymy zaobserwowaliśmy potrzebę radzenia sobie z różnego rodzaju fraudami, przede wszystkim z fraudem płatniczym. I Nethone jest odpowiedzią na tę potrzebę – mówi w rozmowie z INN:Poland Hubert Rachwalski, Chief Operating Officer, Nethone.
Wiele dużych sklepów internetowych zatrudnia menedżerów ryzyka, którzy na bieżąco monitorują transakcje przechodzące przez system. Kiedy zauważą jakieś anomalie, sytuacje nietypowe, są w stanie je zablokować. Są też systemy mające możliwość ustawienia reguł dotyczących transakcji i wychwytywania nieścisłości – gdy na przykład karta pochodzi z kraju, z którego nie mamy na ogół klientów a próbuje ją zrealizować osoba z jeszcze innej lokalizacji.

Takie transakcje można weryfikować na przykład telefonicznie. Robi się tak w przypadku biletów lotniczych czy innych droższych produktów czy usług. Systemy oparte na regułach czerpią swoją skuteczność głównie z wiedzy eksperckiej managerów ryzyka. Nethone zastępuje reguły modelami predykcyjnymi, dokonującymi w czasie rzeczywistym analiz, których człowiek, ze względu na biologiczne ograniczenia, nie byłby w stanie przeprowadzić.

– Problem fraudów w internecie dotyka zarówno konsumentów, jak i organizacji płatniczych, banków oraz sprzedawców internetowych. Ale to ci ostatni ponoszą największe koszty związane z oszustwami. Osoba, której dane kartowe zostaną wykorzystane przez oszustów na ogół odzyska pieniądze. Zwrotu dokona bank, będący wydawcą karty. Ten z kolei obciąży sprzedawcę, który oprócz zwrócenia środków, będzie musiał zapłacić za przeprowadzenie procedury reklamacji, czyli chargeback. Oczywiście straci też towar czy usługę, którą sprzedawał. Warto zauważyć, że koszty chargebacku w tym zestawieniu mogą być najwyższe, zwłaszcza gdy sprawa dotyczy transakcji niskokwotowej – wyjaśnia Hubert Rachwalski.

Fraud to w dzisiejszych czasach olbrzymi, podziemny przemysł. Zajmują się nim zarówno amatorzy, jak i zawodowcy, którzy tworzą własne narzędzia do oszukiwania.

– Działają w nim nawet grupy, które mają własne „biura podróży”, oferując na przykład innym przestępcom bilety lotnicze, hotele a nawet wypożyczenie samochodu przy pomocy kradzionej karty. Sposobów wyłudzania jest mnóstwo a naszym zadaniem jest być zawsze o krok przed oszustami – mówi prezes Nethone.

– Fraud nie jest na ogół jednorazowym przypadkiem. Oszuści potrafią w jednym sklepie dokonać setek transakcji, płacąc różnymi kartami. Sprzedawca może być przekonany, że świetnie mu idzie, że dużo sprzedaje. Tymczasem po miesiącu czy dwóch okazuje się, że nie tylko nie zarobił, ale sporo stracił, co dla merchanta średniej wielkości może oznaczać utratę płynności finansowej – dodaje Rachwalski.

Fałszywe alarmy w Nethone prawie się nie zdarzają a skuteczność narzędzia jest bardzo wysoka. U jednego z klientów, linii lotniczej z Ameryki Łacińskiej, po wdrożeniu Nethone liczba procedur chargeback spadła o 80 proc., zaś liczba weryfikacji ręcznych obniżyła się o 44 procent.

– Kluczowa jest dokładność, bo nie jest sztuką odrzucenie połowy transakcji czy przekazanie jej do ręcznej weryfikacji. Sztuką jest nie wszczynać “fałszywych alarmów”. Nasze rozwiązanie akceptuje większość transakcji, a gdy jakąś blokuje, to automatycznie dostarcza pełnego dossier z wyjaśnieniem dlaczego to zrobiło i z czego wynika zagrożenie. Samo działanie Nethone z punktu widzenia klienta jest niezauważalne, system działa w tle i nie spowalnia procesu zakupowego – dodaje.

Firma działa od niedawna, ale ma już ponad tuzin klientów na całym świecie. Są to przedsiębiorstwa duże i średnie z bardzo różnych segmentów rynku – biura podróży, dostawcy dóbr cyfrowych (kursy językowe, usługi VOD czy produkty do gier), linie lotnicze. Koszt wdrożenia rozwiązania Nethone zależy od rodzaju działalności klienta. Dzieli się na opłatę abonamentową i drobne (kilka centów) za „prześwietlonego” użytkownika.

– Prowadzimy rozmowy z wieloma firmami w Europie i na świecie. Z racji tego, że mówimy o biznesie internetowym, to granice tak naprawdę tracą znaczenie. Mamy też już kilku klientów z Polski, to dla nas bardzo dobry i perspektywiczny rynek – mówi nam Hubert Rachwalski. Planuje, że do końca roku liczba klientów dynamicznie wzrośnie.
– Pomagamy nie tylko chronić się przed oszustwami, ale generować wnioski wynikające z przetwarzanych danych, które mają za zadanie pozytywnie wpływać na bazę przychodową, tj. dynamiczną segmentację, lepsze, spersonalizowane eksponowanie oferty, mające na celu głównie poprawę konwersji w lejku sprzedażowym. Nasze rozwiązanie działa w modelu SaaS, można je wdrożyć praktycznie w kilka godzin – twierdzi Rachwalski.

– Narzędzie zaczyna działać już po 24 godzinach, dzięki doświadczeniom innych klientów jesteśmy w stanie zaoferować taką „pierwszą pomoc” i dać odpowiednie rekomendacje. Samo narzędzie uczy się cały czas, dostosowując parametry modeli predykcyjnych do zmieniających się potrzeb klienta – dodaje.

Nethone może również sprawdzić, czy ktoś dokonał zakupu za pomocą własnego telefonu czy komputera, w którym są zapisane dane jego karty, czy zrobił to ktoś inny – na przykład jego dziecko, współmałżonek lub kolega z pracy. Może też w przypadku wątpliwości poprosić o dodatkowe potwierdzenie płatności. Rozwiązania mogą być z powodzeniem wykorzystywane zarówno w tradycyjnych sklepach online, jak i w handlu mobilnym czy sprzedaży wielokanałowej.

W projekt Nethone jest zaangażowanych ok. 30 osób. Część zespołu działa głównie w Ameryce Północnej i Środkowej. Siedziba firmy mieści się w Warszawie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...