W dwa lata zdobyli 1100 klientów na pomyśle prostym jak budowa cegły. Wykorzystują magiczne 28 sekund

Andrey Tkacziw, Ross Knap i Sergey Butko, współtwórcy CallPage
Andrey Tkacziw, Ross Knap i Sergey Butko, współtwórcy CallPage Mat. prasowe
CallPage co miesiąc zyskuje 100 – 150 nowych klientów na pomyśle prostym jak budowa cegły. "Zostaw numer a oddzwonimy do ciebie w 28 sekund" – obiecuje. I obietnicy dotrzymuje, stając się coraz groźniejszym konkurentem dla LiveChata. Firma jest polska, ale zespół i ambicje ma światowe.

CallPage to niewielki moduł umieszczany na stronie internetowej firmy lub instytucji. Rozpoznaje osoby, które chcą zadać jakieś pytanie albo kupić produkt, lecz potrzebują więcej informacji. CallPage zachęca je do pozostawienia swojego numeru telefonu. Następnie sam dzwoni do konsultanta i łączy go z klientem. Cały proces trwa krócej niż pół minuty.



– Jeśli chodzi o założycieli, to pochodzimy z Ukrainy. Biuro mamy w Krakowie, siedzibę w Warszawie. Ale faktycznie zatrudniamy wiele osób z różnych krajów, nie tylko Polski. Więc pod tym względem jesteśmy firmą trochę międzynarodową – uśmiecha się Ross Knap, szefujący CallPage.

Ich narzędzie budzi od razu skojarzenia z inną polską firmą, która rozwiązuje problem interakcji osób odwiedzających stronę firmy z jej konsultantami – LiveChat. I jak się okazuje, słusznie.

Początek firmy był mało standardowy. Jej twórcy nie odeszli z korporacji i nie pracowali w garażu. Wręcz przeciwnie.
– Stworzyliśmy to narzędzie dla siebie, kiedy jeszcze pracowałem w firmie konsultingowej. Próbowaliśmy wdrażać różne narzędzia do kontaktu z klientami, nawet LiveChata. Ale okazało się, że klienci wolą rozmawiać, niż korzystać z czatu. Pomyśleliśmy więc o tym, żeby zrobić coś takiego jak LiveChat, ale dla połączeń telefonicznych. Udało się. Na dodatek stało się bardzo popularne, bo inne firmy zaczęły nas pytać skąd mamy takie rozwiązanie. Udało nam się więc wyjść z ramion korporacji i stworzyliśmy to narzędzie dla rynku masowego – wspomina Ross Knap.

I nie są to wspomnienia odległe, bo CallPage wystartował wiosną 2015 roku. Narzędzie działa podobnie jak LiveChat, ale nie jest jego bezpośrednią konkurencją. Potencjalny klient odwiedzający stronę jakiejś firmy, może zostawić swój numer telefonu z prośbą o oddzwonienie. CallPage zyskał w dwa lata ponad 1100 klientów.

– To wszystko dlatego, że mamy bardzo dobrze zbudowany lejek sprzedażowy i model biznesowy. Ludzie widzą nasze narzędzie na stronach swoich partnerów czy konkurentów, widzą, że to jest CallPage, bo każdy widżet jest podpisany, mogą szybko przejść na naszą stronę i zamówić produkt dla siebie. Co miesiąc przybywa nam 100 – 150 nowych klientów, a pod koniec roku planujemy obsługiwać ponad 2000 firm z całego świata – twierdzi Ross Knap.
Do kogo skierowane jest narzędzie? Wśród klientów znajdują się bardzo duże firmy, jak Orange, Raiffeisen, PwC czy Medicover. Ale główną siłą CallPage są mniejsze firmy.

– Nasze narzędzie jest skierowane do rynku masowego. Mamy branże, w których lepiej się sprawdzamy na przykład w sektorze finansowym, medycznym, w branży motoryzacyjnej i wszędzie gdzie kontakt osobisty jest bardzo ważny. Ale nasz model biznesowy pozwala nam pozyskiwać klientów zarówno małych, jak i dużych. Ceny nie są wysokie, wdrożenie jest możliwe już za 90 zł miesięcznie. A koszty rozmów są po naszej stronie – mówi Knap.

Działa to bardzo prosto. Osoba odwiedzająca stronę jest zachęcana do zostawienia swojego numeru telefonu, jeśli jest zainteresowana kontaktem z konsultantem bądź sprzedawcą. W odróżnieniu od LiveChata, działa aktywnie. Wychwytuje potencjalnych klientów i na ich ekranie wyświetla pop-up z zachętą do zostawienia swojego numeru.

CallPage dzwoni wtedy na zdefiniowany w panelu administracyjnym numer konsultanta, zaś po nawiązaniu połączenia, dzwoni do klienta. Cały proces trwa 28 sekund. Po zakończeniu rozmowy klient dostaje SMS-a z podziękowaniem i numerem infolinii. Narzędzie działa 24 godziny na dobę, poza godzinami pracy firmy prosi o podanie wspomnianej wcześniej preferowanej daty i godziny rozmowy. 5 minut wcześniej klient dostaje SMS-a z informacją, że zaraz zadzwoni do niego przedstawiciel firmy.

– Te 28 sekund to nie jest wartość, jaką myśmy sobie wymyślili, czy wzięli z jakiegoś rekordowego połączenia. Zadzwonienie do konsultanta i odebranie przez niego telefonu trwa średnio 7 sekund, 14 sekund skonfigurowanie połączenia i 7 sekund – oddzwonienie do klienta i odebranie przez niego telefonu. Teraz system działa dużo szybciej i samo skonfigurowanie połączenia trwa nawet 2 sekundy – tłumaczy Knap.

Celem zespołu CallPage jest osiągnięcie do końca tego roku 97 proc. poziomu skuteczności. Tyle rozmów ma dochodzić do skutku. Obecnie ten wskaźnik jest nieco niższy, wynosi 83 procent.– Staramy się też tłumaczyć znaczenie szybkiego oddzwaniania naszym klientom. Naprawdę istotne jest, by ta obietnica była spełniona – mówi nam Ross Knap.

Samo narzędzie zostało przygotowane w sposób zachęcający klienta do zostawienia numeru, z elementami grywalizacji. Jak mówi Knap, wielu klientów dzwoni nawet nie po to, by coś kupić, ale by sprawdzić, jak szybko dostanie telefon zwrotny. Ale nie jest to rozmowa stracona, taki klient przekonuje się, że firma działa sprawnie i zaczyna bardziej jej ufać. Algorytymy CallPage pozwalają na „kuszenie” najbardziej obiecujących klientów, użytkownicy mają też możliwość konfiguracji wielu reguł.

– W marketingu internetowym mamy takie pojęcie jak ciepłość leadu. Jeśli oddzwonimy do klienta w ciągu 48 czy nawet 24 godzin, to on prawdopodobnie był już na kilku innych stronach i w większości przypadków jego sprawa nie jest już aktualna. A kiedy oddzwaniamy do niego w bardzo krótkim czasie, to trafiamy jeszcze w moment, kiedy klient jest podekscytowany, silnie zainteresowany a więc mamy dużo większe szanse na sfinalizowanie sprzedaży – twierdzi Knap.

W CallPage pracuje obecnie ok. 35 osób. Największym rynkiem dla firmy jest wciąż Polska, ale rośnie zainteresowanie produktem na rynku niemieckim, brytyjskim i amerykańskim. – Ale staramy się też o inne rynki, na przykład Włochy, Hiszpanię i Francję. Aktywną ekspansję zaczynamy od 1 kwietnia 2017 roku. Wejdziemy od razu na 15 nowych rynków, musimy zatrudnić 15 native speakerów, którzy będą obsługiwać naszych klientów z każdego nowego kraju – mówi nam Ross Knap.

Call Page nie jest jeszcze rentowny, ale nie musi.
– Mocno rośniemy, szybko się rozwijamy, więc nie osiągnęliśmy jeszcze progu rentowności. Moglibyśmy to zrobić, ale możemy sobie pozwolić na inwestycje. AIP, 4 miesiące temu dostaliśmy 4 mln zł. Rentowność osiągniemy w 2018 roku. W tej chwili mamy przychody rzędu 200 tys. zł miesięcznie a koszty sięgają 300 tysięcy. Ale rośniemy na tyle szybko, że w grudniu statystyka się odwróci – twierdzi Knap.

Sukces zawdzięcza trzem rzeczom. Według Rossa Knapa są to algorytmy konwersji, które uwzględniają różne scenariusze działania i pokazywania widżetu, systemy antyspamowe uniemożliwiające zatkanie systemu przez wygenerowanie dużej ilości zapytań w tym samym czasie. Trzecią rzeczą jest VoIP wysokiej jakości. – Półtora roku walczyliśmy o to, by osiągnąć jak najlepszą jakość rozmów. VoIP na ogół kojarzy się z pogłosem, przycinaniem połączeń. U nas tego nie ma – mówi nam.

CallPage wygrał ostatnio 4. edycję skierowanego do start-upów z regionu Europy Środowo-Wschodniej programu Think Big. Wcześniej w spółkę zainwestowały fundusze bValue oraz SeedCapital, związany z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości, a także estoński akcelerator WiseGuys. Przez CallPage zadzwoniło już 4 mln osób na całym świecie.

Napisz do autora: konrad.baginski@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...