Dzięki tym autom polski Idea Bank zasłynął na całym świecie. Właśnie pobił życiowy rekord

Mobilny wpłatomat to wynalazek Idea Banku.
Mobilny wpłatomat to wynalazek Idea Banku. materiały prasowe
Wszyscy używają kart płatniczych? To mit. Czterech na pięć transakcji wciąż dokonujemy gotówką. A co trzeci mikroprzedsiębiorca rozlicza się wyłącznie w gotówce – wynika z badań Idea Banku. A teraz wyobraź sobie, że masz przy sobie naprawdę dużo gotówki, na przykład kilkadziesiąt tysięcy złotych.

I co wtedy? Przemykasz ciemną ulicą z reklamówką, bojąc się, czy ktoś cię nie śledzi? Zaczynasz mozolnie wpłacać ją do tradycyjnego wpłatomatu? Możesz i tak. Tylko po co?

Jest znacznie prostsze wyjście: możesz zamówić sobie pod sklep, dom, siedzibę firmy mobilny wpłatomat na konkretną, dowolnie wybraną przez ciebie godzinę, z dokładnością co do minuty. Taki mobilny automat na kółkach jako pierwszy na świecie wprowadził polski Idea Bank. Jego pomysłodawcą jest Dominik Fajbusiewicz, członek zarządu banku.
Pierwszy samochód z wpłatomatem wyjechał na ulice Warszawy dokładnie 13 kwietnia 2015 roku. Łatwo więc policzyć, że złote dziecko Idea Banku niebawem zdmuchnie na torcie dwie świeczki. I ma co świętować, bo dziś flota liczy już 19 aut i do końca czerwca zostanie zwiększona o kolejne 18. Możemy z nich korzystać w 14 największych polskich miastach.

Jak to działa? Wystarczy zainstalować specjalną aplikację "Mobilny Wpłatomat", którą stworzył Idea Bank we współpracy z iTaxi na Androida bądź IOS, i zamówić wpłatomat. Podjedzie w elektrycznym bmwi3 albo fordzie.
Samochody zostały przerobione na użytek Idea Banku przez firmę Germaz. Sprzętu do nich dostarcza Wincor NiXdorf, międzynarodowa firma oferująca oprogramowanie dla banków. Początkowo Idea Bank używał wpłatomatów, które mogły jednorazowo przyjąć 150 banknotów w jednej transakcji. Szybko jednak przestały wystarczać. Dlatego zapadła decyzja o zainstalowaniu w autach wrzutni. To po prostu… specjalne koperty, do których wrzucamy plik banknotów.

A teraz kilka działających na wyobraźnię liczb. W Polsce mamy prawie 6,3 tys. wpłatomatów – podaje serwis cashless.pl. Oznacza to, że średnia miesięczna suma wpłat do jednego z nich to niespełna 800 tys. zł. Tymczasem – jak przekonuje Idea Bank – jeden mobilny wpłatomat pozyskuje średnio 2,7 mln zł.
Oznacza to, że wpłacamy do niego ponad 3 razy więcej gotówki niż do stacjonarnego. Jeśli chodzi o wysokość przewożonej kwoty, to jedynym ograniczeniem jest pojemność urządzenia. Klienci wpłacają do mobilnego wpłatomatu średnio 7,8 tys. zł, a do wrzutni prawie 70 tysięcy.

Łączna miesięczna kwota wpłat przekroczyła w marcu po raz pierwszy 50 mln zł i wyniosła 51,5 mln zł. To absolutny rekord. Wystarczy powiedzieć, że liczba wpłaconych pieniędzy jest o 418 procent wyższa niż przed rokiem i aż o 38 proc. większa niż w lutym. Mobilne wpłatomaty odpowiadają dziś za wpłatę co piątej złotówki do Idea Banku i liczba ta wciąż rośnie.

Mobilny wpłatomat zdobył już wiele prestiżowych nagród, np. w cenionym w branży fintech konkursie BAI Finacle Global Banking Innovation Awards. Jury uznało go za największą innowację w dziedzinie płatności. Z kolei w Efma Accentrue Distribution & Marketing Innovations Awards zdobył miano „najbardziej przełomowej innowacji”.

Twórca Mobilnego Wpłatomatu: jesteśmy bankowym start-upem

O tym, jak wyglądały kulisy pracy nad wpłatomatem, rozmawiamy z jego twórcą, Dominikiem Fajbusiewiczem.

Sto lat! Tylko w ciągu ostatniego roku urośliście ponad czterokrotnie. Od czego się zaczęło?

Dziś jest super, otwieramy szampana. Jednak na początku nie było tak kolorowo. Realizowaliśmy projekt, który nie ma precedensu na rynku, porwaliśmy się z motyką na słońce. Musieliśmy zaprojektować samochód z wbudowanym wpłatomatem w najdrobniejszych szczegółach technicznych i wykonać go bez jakiegokolwiek wzorca na rynku. Znalezienie w kraju partnerów, którzy skonstruowaliby dla nas wpłatomat o nietypowych wymiarach, a także przystosowali nieduże samochody do ściśle określonych wymogów, było bardzo trudnym zadaniem. Ale to już za nami. Dziś firmy, które zajmują się dystrybucją samochodów, same zgłaszają się do nas z ofertą współpracy, gdyż dostrzegły w tym dużą szansę promocji swoich modeli.

Podobno firmy wpłacają tak duże pieniądze, że wpłatomaty przestały wystarczać.


Na początku mieliśmy wpłatomat, do którego jednorazowo można było włożyć 50 banknotów. Konstruując pierwsze z nich, nie mieliśmy wiedzy, jak bardzo staną się popularne oraz jak duże kwoty będą wpłacać przedsiębiorcy. Popularność przerosła nasze oczekiwania. Potem można było jednorazowo włożyć 150 banknotów, ale to znów nie wystarczało. Bywało, że transakcja trwała nawet półtorej godziny...

Na czym więc polega mechanizm wrzutni?

Pieniądze wkłada się do specjalnej koperty. Przedsiębiorca może wybrać, z którego urządzenia chce skorzystać, bo auto wyposażone we wrzutnię ma jednocześnie wpłatomat. Wrzutnia jest o tyle korzystna, że można tam wpłacić naprawdę dużą sumę pieniędzy. Można też wpłacić bilion, którego wpłatomat nie przyjmuje.

Banki to raczej tradycyjne instytucje. Jak pan wpadł na coś tak start-upowego?

Jesteśmy trochę innym bankiem. Działamy na rynku od 6 lat. O ile w przypadku start-upów przyjmuje się, że datą graniczną są dwa lata, to 6 lat w naszej branży to wciąż okres młodzieńczy. Szczególnie, jeśli odniesiemy to do banków, które mają kilkudziesięcioletnią historię. Wewnątrz mamy kulturę typowo start-upową, co ma swoje plusy i minusy. Bo z jednej strony nie brakuje nam odwagi, działamy szybko, ale czasem sami łapiemy się za głowę, co my znowu wymyśliliśmy i jak to wdrożyć.

Na pewno nie każdy, kto wcześniej pracował w tradycyjnym banku, jest w stanie szybko się u nas odnaleźć. Potrzebuje trochę czasu, by przystosować się do naszego stylu pracy. W tym projekcie musieliśmy dodatkowo wyjść zupełnie poza to, czym tradycyjnie zajmują się banki. Bo kto zna się w nich na konstruowaniu wpłatomatów i przerabianiu samochodów? Dziś możemy czuć dumę z tego, że projekt się powiódł. Mamy przecież na to twarde dane. A kiedyś mówiono nam, po co to wszystko? Przecież świat idzie w stronę transakcji bezgotówkowych. Czas pokazał, że to my mieliśmy rację.

Potocznie myślimy: gotówka? kogo dziś ona obchodzi? Przecież wystarczy karta czy smartfon.

Też kiedyś tak myślałem, dopóki przypadkiem nie zobaczyłem, ile osób ustawia się po południu w kolejce do wpłatomatu. Z naszych badań wynika, że co trzeci przedsiębiorca rozlicza się wyłącznie w gotówce, a dwie trzecie firm również w gotówce. Znam fryzjerkę, która jeździ z reklamówką pieniędzy autobusem. Z naszych usług korzystają firmy z najróżniejszych branż. Wśród naszych klientów są sklepy z biżuterią, lodziarnie, cukiernie, piekarnie, komisy samochodowe, wszelkie biznesy sezonowe, ubezpieczyciele, sieciówki kosmetyczne i wiele innych.

Skąd marcowy rekord, wynik mieliście prawie o 40 procent wyższy niż w lutym?


Udało nam się pozyskać wielu klientów ze stałymi, codziennymi zleceniami. Przykładem może być znana sieć handlowa działająca w Szczecinie z wieloma punktami. Bardzo atrakcyjni są dla nas klienci prowadzący w jednym mieście sieć sklepów w modelu franczyzowym.

Artykuł powstał we współpracy z Idea Bank.


Advertisement

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...