Matras bankrutuje. Czy to wina prezesa? Wiele firm, którymi kierował w przeszłości, upadło

Księgarnia Matras
Księgarnia Matras Matras
Wierzyciele drugiej co do wielkości sieci polskich księgarni złożyli aż 17 wniosków o jej upadłość. Większość dostawców od wielu miesięcy nie dostała ani grosza, firma nie wywiązuje się też z umów, które miały zrestrukturyzować jej zadłużenie. Matras nie może już też liczyć na pobłażliwość sądów.

Pierwsza fala wniosków o upadłość Matrasa zalała warszawski sąd pod koniec 2016 roku. Menedżerowie księgarni układali się wówczas z wierzycielami i obiecywali spłaty zaległości. Ale z obietnic się nie wywiązali, więc wierzyciele ponownie ruszyli do ofensywy.


Matras jest winien spore sumy zarówno dużym, jak i małym wydawnictwom. Są wśród nich choćby Prószyński, Pascal, Czarne czy Burda. Firma z płatnościami zalega od miesięcy. Przynajmniej kilka firm wstrzymało już dostawy dla Matrasa. Uważają, że skoro księgarnia nie płaci już od 2 czy 3 kwartałów, to nie ma mowy o przejściowych kłopotach, ale o kompletnej niewypłacalności.

Puls Biznesu nieoficjalnie ustalił, że podobnego zdania są urzędnicy, w szczególności tymczasowy nadzorca sądowy, powołany do zbadania sytuacji spółki.

Prezesem i większościowym udziałowcem Matrasa jest Jerzy Kowalewski. Wcześniej kierował kilkudziesięcioma firmami. Wiele z nich upadło. Najlepszymi przykładami są choćby Konsbudem (upadłość w 1992 roku) czy Traffic Club, największy w Polsce dom towarowy z książkami, muzyką i mediami. W 2013 roku zajął go komornik.

Źródło: Puls Biznesu

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...