W Suwałkach powstaje polska Tesla. Nie ma rury wydechowej i porusza się bezszelestnie jak ninja

Tesla Boat
Tesla Boat Mat. prasowe
Suwałki nie kojarzą się z rozwiniętym przemysłem stoczniowym. Do najbliższej żeglownej wody jest spory kawałek. Jak to się stało, że właśnie w tym regionie powstała bodaj najbardziej innowacyjna polska łódź rekreacyjna?

– Jesteśmy firmą z Suwałk. Ja jestem rdzennym suwalczaninem, ale z morzem miałem bardzo dużo wspólnego. Moi dwaj wspólnicy –  kolega i jego syn, są zapalonymi żeglarzami. Spotkało się więc trzech ludzi o wspólnej pasji i przy wieczornych rozmowach przy herbacie i kawie narodził się ten pomysł – mówi w rozmowie z INN:Poland Karol Kowalewski, prezes Noxon Innovation.

Firma pod patronatem Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego dostała w ramach programu "Hub of talents" wsparcie w wysokości blisko 800 tys. zł na rozwój swojego produktu – Tesla Boat, czyli nowoczesnej, wielofunkcyjnej łodzi rekreacyjnej.
– Jestem absolwentem Akademii Morskiej, pracowałem na morzu. Jeden ze wspólników mieszka od lat na Teneryfie, więc znamy bardzo dobrze specyfikę tego rynku. Dostrzegliśmy na nim lukę i dzięki temu stworzyliśmy projekt łódki Tesla Boat. Najważniejsze jest to, że łódź posiada napęd elektryczny. Pozbywamy się w ten sposób najbardziej szkodliwych czynników: smogu czy spalin, które to często towarzyszą nam nad wodą, gdzie łodzie czy skutery napędzane normalnym paliwem po prostu smrodzą. One oczywiście mają lepsze osiągi, ale jestem przekonany, że niedługo im dorównamy – mówi Kowalewski.

– Nasz produkt nie jest specjalnie skomplikowany, bo i taki był zamysł, ale wydaje nam się, że trafiliśmy w ciekawą niszę. Marzy nam się, żeby „benzyna” z wody zniknęła. Mamy nastawienie bardzo proekologiczne, chcemy żeby na wodzie było cicho. Ile razy był pan na wczasach i cały czas słyszał dźwięk czy nawet ryk silników, który wcale nie koił nerwów pańskich, dzieci i żony? Na cały świecie jest tendencja, żeby zamieniać napęd spalinowy na elektryczny – dodaje.

Ale napęd elektryczny to tylko jedna z innowacji Tesla Boat. Najważniejszą jest iBsystem, czyli platforma do zarządzania i kontrolą nad łodzią. Będzie ona spełniać kilka funkcji.

– Pierwszą jest możliwość wynajęcia łódki przez Kowalskiego w zasadzie bezobsługowo. Siedząc w domu, może sobie aktywnie zaplanować czas. Wchodzi w aplikację właściciela floty łodzi, sprawdza dostępność, dokonuje płatności online i łódka będzie na niego czekać – zachwala prezes Noxon Innovation.

Drugą niezwykle istotną funkcją systemu jest sterowanie łodzią. System podpowie, którędy płynąć, by jak najwięcej i co zobaczyć, jak ominąć miejsca niebezpieczne, wraki, skały i mielizny. Co więcej – właściciel łodzi będzie miał nad nią w czasie rzeczywistym pełną, zdalną kontrolę.
Tesla Boat celuje bowiem nie tylko w użytkowników indywidualnych, ale w firmy z branży turystycznej, które staną się właścicielami i operatorami własnej floty łódek.
– Z wieloma mamy kontakt i wiemy, że ich zainteresowanie jest bardzo duże. Dlaczego? Bo nie jest problemem zakupić skorupę łódki, dokupić do niej silniki i wypożyczać. Problemem jest kupno całkiem gotowego produktu, dzięki któremu od zaraz można zacząć zarabiać pieniądze. I taki jest nasz zamysł. Wypożyczalnie, touroperatorzy. Ale jeśli łódkę będzie chciał zakupić klient indywidualny, to oczywiście nie ma najmniejszego problemu, ale skupiamy się na rynku turystycznym – mówi Kowalewski.

Łódki Tesla Boat to katamarany. Projekt zakłada możliwość specjalnego łączenia kilku łódek i w ten sposób będzie można budować pływające platformy – na większe imprezy, eventy firmowe czy rodzinne zjazdy. – System łączenia będzie bezpieczny i bardzo prosty – twierdzi prezes.

Akumulatory łodzi wystarczą aż na 12 godzin pływania przy mniejszych obciążeniach i 10 godzin przy normalnej pracy.

– Czas pracy jest dość długi, zasięg jest w tym przypadku trochę mniej istotny. On jest na bieżąco korygowany przez iBsystem. On będzie zalecał, podpowiadał trasy, dzięki którym można będzie najwięcej zobaczyć. Dzięki niemu ten czas i zasięg będzie na bieżąco kontrolowany, w taki sposób, by można było bezpiecznie wrócić do portu. Komputer będzie po prostu wyręczał turystę – mówi Kowalewski.

– Kolejną innowacją, która poprawi w sposób radykalny bezpieczeństwo jest też to, że system nie pozwoli na żeglugę poza wyznaczony i bezpieczny obszar, natomiast armator/właściciel łódek będzie miał też możliwość bieżącego śledzenia położenia swojej floty. Będzie mógł zalecić zmianę trasy, a nawet w ostateczności przejąć kontrolę nad łódką – dodaje.

Wymiary łódki to sześć metrów długości i dwa i pół szerokości.
– To zwykła, standardowa łódka rekreacyjna, dostosowana do warunków portowych. Jednym z założeń jest to, żeby można było ją łatwo przetransportować przy użyciu kontenerów. Dostosowaliśmy więc wymiary do transportu, żeby ładunek nie był „overload” albo „ovesize”. Przygotowaliśmy się nawet do tego, że w jednym kontenerze będzie można przewieźć kilka łódek, co znacznie obniży koszty transportu – mówi nam prezes.

Tesla Boat może pływać po dowolnych akwenach, poczynając od rzek i jezior, aż po morze.

– Dla wielu osób może to być zaskoczenie. Mamy opinię Polskiego Rejestru Statków i wiemy już, że nasza łódka jest również przystosowana do warunków morskich. Da się nią pływać bezpiecznie po morzu do 5 stopni w skali Beauforta i 2m wysokości fali. No, ale to są już mało przyjemne warunki – mówi Kowalewski.

Nie wiadomo, czy Noxon Innovation nie przesadził trochę z nazwą swojej łodzi. W Polsce powstał już projekt elektrycznej łódki solarnej o nazwie Tesla XXI. Produkująca ją firma Green Dream Boats zmieniła jednak nazwę produktu na sollieER.

– Szczerze mówiąc w momencie nadawania nazwy nie wiedziałem, że taka łódka będzie niebawem oferowana na rynku, ponadto prawda jest taka, że inspiracją były dwa inne nazwiska, mianowicie Nikola Tesla i Elon Musk . Ze względu na proponowane rozwiązania łódź ta nie jest naszym bezpośrednim konkurentem. Naszym celem jest zrobienie i sprzedanie jak najlepszego produktu – wyznaje Kowalewski.

My jesteśmy z założenia proekologiczni. Chcielibyśmy stworzyć rynek łodzi zeromisyjnych, nie wydzielających spalin i hałasu. Jeśli chodzi o stosowane w sektorze łodzi rozwiązania technologiczne to jesteśmy w XIX wieku, no może na początku XX, bo udoskonaliliśmy metody spalania paliw płynnych. My chcemy i będziemy produkować łodzie o napędzie elektrycznym, a niebawem zastąpimy akumulatory ogniwami paliwowymi. Podjęliśmy już współpracę z jednostkami wyspecjalizowanymi w tych zagadnieniach – dodaje.

W projektowaniu łódki pomogła im grupa naukowców.
– Często mówi się o naszych uczelniach, że są skostniałe. Wbrew pozorom pracuje w nich mnóstwo młodych ludzi, naukowców, którzy mają nastawienie probiznesowe, chcą współpracować. Nie chodzi im o to, by wyprodukować coś, co będzie leżało na półce, ale żeby produkt wdrożyć w życie. Bardzo się cieszymy, że spotkaliśmy szereg takich ludzi – mówi Kowalewski.

Łódka będzie produkowana w Polsce w Suwałkach, większość podzespołów również będzie pochodziła z tego regionu.

Dotacja będzie przeznaczona na zaprototypowanie łódki i wdrożenie jej do produkcji oraz wykonanie dedykowanego oprogramowania. Noxon Innovation musi się z tym uwinąć do jesieni, by być gotowym na listopadowe targi w Hamburgu. Wcześniej będzie można ją obejrzeć pod koniec lipca na targach w Gdyni. Podstawowy model łódki kosztuje 20 tys. euro. Cena rośnie wraz z wyposażeniem, ale nie przekracza 35 tys. euro.

– Ale jak mówi się o cenach łódek, to jest to na ogół cena samej skorupy. W naszym przypadku mówimy o w pełni wyposażonej, gotowej do pływania łodzi. Z akumulatorami, silnikami, systemem operacyjno-nawigacyjnym. Stawiamy ją na wodę i jest gotowa do żeglugi – twierdzi Karol Kowalewski.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...