Władze chciały udowodnić, że transport Wisłą jest opłacalny. Za 100 tys. zł wysłali w podróż kartony

Promocyjny rejs barki po Wiśle
Promocyjny rejs barki po Wiśle Fot. Mikołaj Kuraś / Urząd Marszałkowski woj. Kujawsko-Pomorskiego
Po 40 latach przerwy Wisłą płynie barka z kontenerami. Wyruszyła w ponadtygodniowy rejs z z Gdańska do Warszawy, by pokazać, że transport towarowy na królowej polskich rzek jest możliwy. Właśnie udowodniła coś przeciwnego.

Organizatorami rejsu są władze województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Jego celem jest pokazanie, że Wisła może być rzeką żeglowną i poparcie rządowego programu jej uregulowania.

Promocyjny rejs samorządowców polega na wysłaniu 70-metrowej barki załadowanej 20 kontenerami z Gdańska do Warszawy. W stolicy ma się pojawić 26 kwietnia 2017 roku. Wydarzenie szeroko relacjonują media, podkreślając, że to pierwszy od lat 70. ubiegłego wieku transport towarowy na tym odcinku Wisły.

Ale to kompletna fikcja. Żeby taki rejs w ogóle był możliwy, barkę załadowano pustymi kontenerami. Nie wiozą żadnego towaru, jedynie powietrze. Dzięki temu udało się osiągnąć minimalne zanurzenie. Ale to nie wystarczyło, bo impreza nie odbyłaby się bez wydatnej pomocy władz kontrolowanego przez rząd koncernu Energa. Dzięki nim sztucznie spiętrzono wodę na tamie we Włocławku, podnosząc na czas rejsu poziom wiślanych wód.

Według bardzo wstępnych planów uregulowanie Wisłym miałoby kosztować minimum 30 mld złotych. Kolejne 20 mld pochłonęłoby uregulowanie Odry na odcinku między Wrocławiem a Szczecinem. Inwestycje miałyby finansować m.in. fundusze europejskie oraz firmy energetyczne, które zbudowałyby elektrownie wodne na obu rzekach.

Źródło: Wyborcza.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...