"Jeśli chcesz być osobą wierzącą, nie wystarczy chodzić do kościoła. Trzeba być katolikiem także w biznesie"

Tomasz Sztreker
Tomasz Sztreker Mat. prasowe
– Pismo Święte szczególnie w przypowieści o talentach nakazuje nam pomnażać talenty, które dostaliśmy. A talent w znaczeniu biblijnym jest nawet dokładnie określony jako… moneta. Jest to rodzaj pieniądza. I my jesteśmy nastawieni na to, by pomagać ludziom w rozwijaniu ich biznesu – mówi w rozmowie z INN:Poland Tomasz Sztreker, przedsiębiorca i współzałożyciel fundacji Wiara w biznesie. Prowadzi firmę Polska Akademia Biznesu, która prowadzi szkolenia marketingowe dla firm.

Wielu Polaków to katolicy. Pan jest też przedsiębiorcą. Jak udaje się Panu godzić te dwie role czy funkcje?



Przypatrzmy się nauce Kościoła, a szczególnie na Sobór Watykański II, który stwierdził, że nie powinno stosować pojęć sacrum i profanum. Czyli staramy się żyć w świętości i uświęcać nasze życie w stu procentach, albo w ogóle. I jeśli chcę się nazywać osobą wierzącą, to nie wystarczy tylko chodzić do kościoła, ale muszę również przyjąć takie wartości w swoim życiu osobistym i pracy zawodowej. To jest sporo podniesiona poprzeczka, bo oznacza, że mam obowiązek kierować się tymi wartościami podczas podejmowania decyzji związanych z prowadzeniem własnej firmy.

A co to oznacza w praktyce?

To, że powinniśmy się kierować zdaniem z Ewangelii św. Mateusza: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Musimy pamiętać, że jeśli oszukujemy drugiego człowieka to tak, jakbyśmy oszukiwali samego Boga i w drugą stronę – jeśli zrobimy coś ponad nasze obowiązki, to na swoje konto w niebie dodany nam zostanie plusik. Jeśli w biznesie oszukuję i kłamię i robię to świadomie, to zdecydowanie jest to postawa przeciwna chrześcijaństwu.

W Biblii w wielu miejscach znajdziemy raczej pochwałę ubóstwa niż bogactwa. Choćby słynne zdanie, że łatwiej będzie wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogaczowi dostać się do raju. Celem przedsiębiorcy jest zawsze osiąganie zysku. Czy nie widzi pan tu sprzeczności?

Nigdzie w Piśmie Świętym nie jest napisane, że bogaty nie wejdzie do królestwa niebieskiego. Jest napisane jedynie, że będzie mu to trudno zrobić. Pismo Święte pochwala ubóstwo, ale jest tam szczególne zaznaczenie – „błogosławieni ubodzy w duchu”. To znaczy, że jeżeli my na pierwszym miejscu mamy pieniądz, to jest to zdecydowanie zła postawa. Pieniądz nie może być celem, ale może służyć jako środek do tego celu.

Pismo Święte szczególnie w przypowieści o talentach nakazuje nam pomnażać talenty, które dostaliśmy. A talent w znaczeniu biblijnym jest nawet dokładnie określony jako… moneta. Jest to rodzaj pieniądza. I my jesteśmy nastawieni na to, by pomagać ludziom w rozwijaniu ich biznesu, pomocy w tym, aby stawali się oni niezależnymi przedsiębiorcami, którzy mogą utrzymać siebie i swoją rodzinę a jednocześnie będą chcieli żyć w grupie ludzi, których dotykają te same problemy co ich i mają takie same kłopoty.

W związku z tym mogą pomagać sobie jednocześnie w takim rozwoju duchowym, biznesowym i typowymi problemami, które ich dotykają w życiu codziennym.

Czy wasze spotkania są bardziej spotkaniami przedsiębiorców, czy religijnymi meetingami katolików?

Myślę, że nie możemy stosować takiego podziału. To tak jakbyśmy pytali czy to jest spotkanie księży, czy osób wierzących. Rozgraniczeń nie ma, to jest spotkanie osób, które są wierzące i są przedsiębiorcami. Bycie przedsiębiorcą to moje powołanie, które dostałem i którym chcę iść. Oczywiście pod warunkiem, że dobrze rozeznałem swoją drogę. Są to dwie niezależne od siebie sfery, ale oczywiście na siebie wpływające.

Jeśli jestem przedsiębiorcą, to muszę pewne elementy wiary do swojej działalności wnieść, żebym mógł ją prowadzić zgodnie z tymi zasadami.

Rozumiem, że w biznesie nie powinno się na przykład oszukiwać, obowiązują pewne normy etyczne. Ale są kwestie pozostające w niejasnej sferze. Wiadomo, że firmy trzeba na przykład bronić przed nadmiernymi obciążeniami fiskalnymi. Płacimy mniej podatków, czyli staramy się unikać pewnych obowiązków, ale dzięki temu firma może lepiej się rozwijać, damy pracę większej liczbie ludzi. W jaki sposób godzi pan takie dylematy?


Podatki same z siebie nie są oczywiście złe. Problem w tym, w jaki sposób są one wydatkowane i w jaki sposób obciążenia wpływają na rozwój mojej firmy. Każdy z nas ma obowiązek płacenia podatków, zaś ludzie wierzący w szczególności powinni dbać o przejrzystość finansową i nie powinni kłamać w swoich działaniach.

Oczywiście optymalizacja czy działania, które pozwalają nam płacić mniejsze podatki – jeśli to jest możliwe, zgodne z prawem i możemy z niego skorzystać – są rzeczami, z których można skorzystać. Nie da się chyba tak jednoznacznie powiedzieć, że to jest sprawa niejednoznaczna etycznie. Jeśli ktoś ma podatek do zapłacenia to powinien go zapłacić. A jeśli uważa, że ten podatek jest zły, to powinien zastanowić się, co może zrobić, aby wpłynąć na osoby rządzące, żeby taki podatek został zmieniony.

Ile osób liczy państwa stowarzyszenie?

Formalnie nie jesteśmy stowarzyszeniem, lecz fundacją i działalnością gospodarczą. Nie mamy więc osób ze sobą stowarzyszonych, ale nasza społeczność liczy obecnie ok. 7 000 osób.

Czy współpracujecie ze sobą? Jeśli ktoś ma interes do zrobienia to najpierw szuka partnera w grupie?

Takiego obowiązku oczywiście nie ma, ale faktycznie staramy się realizować pewne działania biznesowe w naszym kręgu, byśmy w pierwszej kolejności mogli nawiązywać takie kontakty między sobą, szukając możliwości rozwoju naszych firm. Bo będziemy wiedzieli, że druga osoba wyda te pieniądze na cele, które będą w jakimś stopniu zbieżne z naszymi. Ale nie mamy obowiązku współpracy w pierwszej kolejności z osobami z naszej grupy, chociaż jest to bardzo mile widziane.

Raczył pan stwierdzić, że płacenie pracownikowi poniżej stawki minimalnej jest dla pracodawcy grzechem. Zechciałby pan to rozwinąć?

To było pewnym nadużyciem, ja takich słów nie użyłem. Jeśli przedsiębiorca umówi się z drugim przedsiębiorcą czy pracownikiem na pewną stawkę, to powinien ją respektować. Jeśli natomiast jest to normalna umowa o pracę i podczas współpracy z daną osobą łamie się pewne przyjęte zasady, to jest to nic innego, niż manipulacja pewnymi przyjętymi ustaleniami. Jest to więc kłamstwo, które powinno być rozpatrywane w kategoriach grzechu.

Czy angażujecie się państwo w działalność charytatywną?

Tak, współpracujemy z dość dużą liczbą organizacji, staramy się je wspierać w miarę naszych możliwości. Wspólnie z dziełem pomocy Ojca Pio udaje nam się aktywizować osoby bezdomne do pracy zawodowej. Jeden z naszych przedsiębiorców przyjął pracownika, który stał się informatykiem. Wspieramy też działania na poziomie regionalnym. Na przykład w okolicach Siedlec grupa przedsiębiorców pomogła w remoncie domu wielodzietnej rodziny, która mieszkała w 11 albo 12 osób na 37 metrach kwadratowych.

Staramy się działać w takich sytuacjach, choć takich potrzeb jest bardzo, bardzo dużo. W pierwszej kolejności staramy się pomagać tym osobom, które mogą przystąpić do jakiejś pracy. By same mogły generować przychody, utrzymywać się. Dajemy przysłowiową wędkę, a nie rybę. Natomiast naszą główną misją jest pomoc przedsiębiorcom w rozwoju ich firm, aby oni sami mogli tego typu działania podejmować.
Mówił mi pan, że dystansujecie się od polityki.

Od polityki może nie, bardziej od partyjnego podejścia. Bo na przykład polityka gospodarcza czy społeczna to sprawy, które dotykają każdego z nas i są dla nas oczywiście ważne. I może nawet nie tyle się dystansujemy, co nie jest to naszą rolą.

Zdarzały się pewnie sytuacje, gdy przedsiębiorca z waszej grupy oszukiwał innego. Wśród katolików też są przecież osoby o wątpliwej proweniencji.

Nie przypominam sobie, żeby w naszej grupie takie sytuacje miały miejsce. Nie twierdzę, że ich nie było. Natomiast ich sobie nie przypominam. Z racji tego, że mamy w swojej grupie pewne narzędzia, które tworzą się automatycznie. To znaczy jeśli ktoś jawnie oszukiwałby drugą osobę, wtedy inni nie będą chcieli z nim współpracować. A że jesteśmy grupą ludzi, którzy się znają, szczególnie na poziomie regionów, to taka informacja poszłaby w świat i taka osoba sama czułaby się z tym źle.

Natomiast jeśli byłoby to poważne oszustwo na poziomie gospodarczym, to powinny się tym zająć odpowiednie organy prawne.

Czy może z wami współpracować osoba, która nie deklaruje się jako wierząca?

Wie pan, ja uważam, że nie istnieje ktoś taki jak osoba niewierząca. Są osoby wierzące i te, które będą wierzyć. W naszej grupie wspieramy wartości, którymi żyjemy. W związku z tym oczywiście, jesteśmy otwarci na różne osoby. Ale dołączając do nasze grupy, trzeba respektować wartości, które są związane z naszymi przekonaniami. Jak ktoś dołącza do jakiegoś fanklubu np. jakiejś sławnej gwiazdy rocka, to powinien działać tak, żeby dbać o dobre imię tej osoby. Podobnie jest u nas - chcesz dołączyć, ważne są dla Ciebie wartości chrześcijańskie, jesteś przedsiębiorcą? Jeśli tak zapraszamy!

Działacie w całej Polsce?

Tak. W tym momencie organizujemy cykl konferencji pod hasłem „Katolicka rewolucja w biznesie”, będą się odbywały w największych miastach w kraju. Planujemy ich kilkanaście, od Trójmiasta po Rzeszów.

Co musi zrobić i o co pyta osoba, która przychodzi do was po raz pierwszy?

Szczerze mówiąc pierwsze pytania dotyczą głównie aspektów technicznych. Jak można do nas dołączyć, jak stać się członkiem „Wiary w biznesie”. Choć rzeczywiście zdarzają się dylematy wśród przedsiębiorców, czy rzeczywiście działają w zgodzie z nauką kościoła i co mogą zmienić, by uświęcać swoją pracę. Współpracujemy z księżmi, którzy pomagają takim przedsiębiorcom, po mszy świętej, która jest odprawiana raz na miesiąc w miejscach gdzie działają Chrześcijańskie Kluby Biznesu. Powiem szczerze, że chyba nnie ma takiego kanonu najczęstszych pytań, oprócz tego jak stać się członkiem „WWB”.

A co trzeba zrobić?

W tym momencie organizujemy nasze Chrześcijańskie Kluby Biznesu. Rozpoczną one działalność od września tego roku. Na samym początku zapraszamy przedsiębiorców na mszę świętą, która odbędzie się w ich intencji. Po mszy będzie spotkanie, które dotyczy spraw związanych z moralnością i etyką w biznesie. Tego typu spotkania będą się odbywały raz w miesiącu. One się już oczywiście w sporej miast się odbywają, ale teraz chcemy to robić w sposób bardziej usystematyzowany.

Będzie też spotkanie drugie, popołudniowe, które będzie miało formę miksera biznesowego, z udziałem gościa specjalnego, który będzie powiązany z biznesem, działalnością polegającą na pozyskiwaniu środków na rozwój, psychologią, czymś co może pomóc w rozwoju biznesu. Będą też spotkania poranne, poświęcone temu jak uczynić naszą firmę bardziej chrześcijańską.

Ale nie dotyczy to pracowników, tylko idei czy wartości ogólnych firmy?

Jest to skierowane zdecydowanie do przedsiębiorców, ewentualnie menadżerów. Mamy też przygotowane plany działań skierowane do pracowników, ale myślę, że to będzie mogło zacząć funkcjonować dopiero od przyszłego roku.

Czy z uczestnictwem w spotkaniach wiążą się jakieś koszty?

Spotkania na tę chwilę nie wiążą się z żadnymi opłatami jest ona co najwyżej dobrowolna. Być może wprowadzimy jakieś opłaty od jesieni, ale nie mamy sprecyzowanych planów.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...