Sąd nie stanął po jego stronie, więc pan Robert spłaca długi ludzi, którzy go oszukali. Tak się kończy kradzież danych

45-letni zgierzanin skarży się, że sądy nie stają po stronie ofiar kradzieży danych osobowych.
45-letni zgierzanin skarży się, że sądy nie stają po stronie ofiar kradzieży danych osobowych. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Wzruszacie ramionami, widząc nagłówki „skradziono dane osobowe tysięcy użytkowników portalu X”. Zagrożenie nie sprowadza się do wysyłania spamu czy upierdliwych telefonów z firm, zapraszających na prezentację garnków czy pościeli. W przypadku 45-letniego Roberta Wojciechowskiego ze Zgierza sprawa skończyła się znacznie bardziej dramatycznie.

Pod koniec ubiegłego roku Wojciechowski poszedł do banku, dokonać wpłaty na konto. Przy wpłacie dowiedział się, że wszystkie jego konta są zablokowane przez komornika. Okazało się, że pod pana Roberta podszywa się oszust, używający jego wykradzionych danych osobowych. Używając tej podrobionej tożsamości złodzieje brali pożyczki, których koszty ostatecznie spadały na Wojciechowskiego.

Skąd zaskoczenie? W oczywisty sposób pan Robert nie wiedział, że jego dane skradziono – pewnie większość z nas lekceważy podobne informacje, choć w ostatnich latach w grę wchodziły m.in. banki, kancelarie prawne, czy popularne platformy z grami. Tutaj doszedł jeszcze dodatkowy czynnik: oszust wykorzystał nazwisko i PESEL zgierzanina, ale w formularzach znalazł się inny adres. I na ten właśnie adres wysyłano całą korespondencję.

Choć pan Robert zgłosił swoją sprawę na policji, to jednak nie przyniosło to efektu: żaden sąd nie wycofał się z nakazów zapłat – i do tej pory nieszczęsny zgierzanin jest zmuszony zaspokajać żądania komorników. Co gorsza, nawet jeżeli ta farsa zostanie przerwana, nikt nie potrafi powiedzieć, czy jej bohater odzyska swoje pieniądze, ewentualnie – kiedy.

Źródło: Fakt.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...