Właśnie poznaliśmy polski start-up roku. Po błyskotliwym triumfie do FindAir ustawia się kolejka inwestorów

Założyciele FindAir odbierają jedną z nagród podczas InfoShare.
Założyciele FindAir odbierają jedną z nagród podczas InfoShare. Fot. materiały prasowe
20 tysięcy euro nagrody ufundowanej przez Miasto Gdańsk oraz 17 tysięcy euro nagrody głównej z konkursu Digital Healthcare Hackathon – twórcy firmy FindAir mogą niewątpliwie mówić, że mieli udany tydzień. Do start-upu, który powstał zaledwie w październiku ubiegłego roku, ustawiła się już długa kolejka inwestorów, a jego założyciele zapowiadają, że wymyślony przez nich produkt znajdzie się w sprzedaży jeszcze w tym roku.

- To podsumowanie pewnego etapu – mówi INN:Poland o triumfie swojej firmy Tomasz Mikosz z zarządu FindAir. - W ten sposób symbolicznie dobiega końca etap, w którym musieliśmy przygotować nasz produkt i przetestować go pod względem funkcjonalności i prawidłowego działania. Zdobyliśmy pierwsze kontakty i opracowaliśmy pierwsze prototypy – dodaje.


Jednocześnie nagrody z InfoShare otwierają zupełnie nowy etap: podboju rynku. Teraz najważniejsze zadania obejmują sfinalizowanie rozmów z wybranym inwestorem i produkcję hardware tak, by dostarczyć je na rynek. Software już tam jest: od początku maja firmową aplikację można ściągnąć ze stron sklepu Google Play. Jej działanie jest dziś jeszcze utrudnione, gdyż informacje o użyciu inhalatora trzeba do niej wprowadzić ręcznie. Twórcy firmy wierzą, że sytuacja ulegnie zmianie pod koniec roku, gdy w sprzedaży pojawią się same urządzenia.
Triada talentów
Historia Find Air to przeciwieństwo opowieści o wieloletnim przebijaniu się z produktem na rynek. - Oczywiście, nad pomysłem pracowaliśmy od wielu miesięcy, ale firma została oficjalnie założona w październiku ubiegłego roku – mówi nam Tomasz Mikosz. Rzut oka do KRS pokazuje, że tak było w istocie. Co więcej, trójka współzałożycieli postanowiła egalitarnie podzielić się miejscami we władzach firmy: FindAir nie ma prezesa.

Chociaż podział ról jest jasny. - Ja jestem osobą, która zajmuje się biznesem, kończyłem studia ekonomiczne. Mój brat Jacek zajmuje się designem, skończył architekturę i wzornictwo przemysłowe na Politechnice Krakowskiej. Z Michałem Czyżem zaś byliśmy dobrymi znajomymi ze studiów. Poszliśmy potem w inne strony, ja w biznes, on w informatykę. U nas zajmuje się technologią i oprogramowaniem, korzystając przy tym ze swoich doświadczeń jako Android/iOS developer – opowiada nam Tomasz Mikosz. - Wszystkie umiejętności są u nas idealnie dopasowane do stworzenia rozwiązania, które nie tylko będzie dobre, ale i będzie je cechować dobry design – kwituje.

Wkrótce po założeniu swojej firmy krakowianie (wszyscy pochodzą spod Wawelu) ruszyli w świat. A konkretnie do trzymiesięcznego programu akceleracyjnego Startupbootcamp Digital Health prowadzonego w Berlinie. - W tym programie pomagano nam rozwinąć skrzydła: od samego pomysłu po poziom biznesowy – wspomina Mikosz. - To bardzo przyspieszyło naszą pracę i pomogło przygotować pod rozmowy inwestorskie, jakie miały miejsce na InfoShare.
Połączenie starego z nowym
Co równie ważne, założyciele FindAir nauczyli się też prezentować swój produkt. A materia jest dosyć skomplikowana. - Wśród naszych przyjaciół i bliskich mieliśmy astmatyków, więc widzieliśmy, z czym muszą się zmagać. Paradoksalnie, zauważyliśmy, że terapia astmy nie zmieniła się od trzydziestu lat, tymczasem możliwości technologiczne poszły gwałtownie do przodu, zwłaszcza w ostatnich latach – mówi INN:Poland współzałożyciel firmy. - A wiedzieliśmy, że można połączyć jedno z drugim – kwituje.

Niemal dosłownie chodzi o połączenie – FindAir chce produkować inhalatory, które są „sprzężone” z aplikacją na smartfony. Dzięki takiemu skorelowaniu hardware i software, aplikacja ma zbierać informacje o tym, kiedy i w jakich okolicznościach użytkownik korzystał z inhalatora. W aplikacji jest kalendarz pyleń oraz połączenie ze stacjami pomiarowymi, badającymi poziom emisji zanieczyszczeń. Z kolei inhalator – choć jest klasycznym urządzeniem – również posiada dodatkowe funkcjonalności, np. lokalizator pozwalający szybko znaleźć go w kryzysowej sytuacji.

- Pomysł ewoluował w taką stronę, by stworzyć ostatecznie zespół funkcji, umożliwiających monitorowanie astmy – podkreśla Tomasz Mikosz. Wyniki takiego monitoringu można potem konsultować z lekarzem. - Ważne, by pacjent wiedział, co się z nim dzieje. A także by miał świadomość, co dzieje się wokół niego, gdzie mogą pojawiać się jakieś okoliczności ryzykowne dla niego z perspektywy choroby – dorzuca.
Kolejka inwestorów
Astmatyków przybywa – co do tego eksperci nie mają większych wątpliwości. Na dolegliwości tego typu na całym świecie może cierpieć nawet około 350 milionów ludzi. W samych Stanach Zjednoczonych może mieszkać około 25 milionów astmatyków, cierpiących w większym lub mniejszym stopniu na związane z tą chorobą dolegliwości. Ujmując rzecz z bezdusznego biznesowego punktu widzenia: możliwości rynkowe przed FindAir są olbrzymie.

Nic więc dziwnego, że twórcy FindAir przeżywają dziś istne oblężenie. - Zainteresowanie jest spore, w ostatnich tygodniach przewinęło się około dwudziestu zainteresowanych inwestorów, również na InfoShare prowadziliśmy ciekawe rozmowy. W tej chwili kilka z tych dialogów to bardzo obiecujące negocjacje – mówi Mikosz. - Jest więc duża szansa, że otworzymy etap finansowania seed, a na kolejnych etapach będzie nas już wspierał inwestor. To ważne tym bardziej, że istnieje duża bariera finansowa dla wejścia w rozwiązania związane z hardware. Koszty produkcji są bardzo duże, a na dodatek chodzi o takie urządzenie, które nie może być awaryjne – kwituje.

To ważne tym bardziej – dodajmy – że założyciele FindAir nie mają zamiaru tracić czasu. - Rzeczywiście, chcielibyśmy wejść z tym rozwiązaniem na rynek tak szybko, jak się da. Najlepiej jeszcze w tym roku – przyznaje Mikosz. - Jeżeli wkrótce zamknęlibyśmy rozmowy z inwestorami, a nie chcemy tego etapu przeciągać, to ten harmonogram dałoby się zrealizować.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...