Zawód kelnera jest bardziej stresujący niż neurochirurga. Naukowcy podają liczby, z którymi trudno dyskutować

Kelnerzy są bardziej narażeni na udar mózgu
Kelnerzy są bardziej narażeni na udar mózgu Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Uniwersytet Medyczny w Kantonie dokonał studium, z którego wynika, że najbardziej stresujące zawody to takie, gdzie płaca nie jest wysoka.

W oparciu o sześć badań na 138 700 uczestnikach przyjrzano się korelacji między pracą, a zdrowiem. Zawody, które są bardzo wymagające, ale okazują się w znacznej mierze zautomatyzowane, wiążą się z największym uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Do takich zawodów wlicza się między innymi praca kelnera, gdzie podatność na udar mózgu jest o 22 procent wyższa niż w wypadku mniej stresujących profesji, z wysokim poziomem kontroli (np. neurochirurdzy).



Inne stresujące profesje to między innymi praca kuratora wystaw (89 proc. określa ten zawód jako stresujący), opiekuna osób starszych i niepełnosprawnych (67 proc. uważa go za stresogenny) czy pracownika socjalnego (71 proc.), podaje portal wynagrodzenia.pl

Badania wykazują, że wbrew pozorom to nie zawody, które wiążą się z dużą odpowiedzialnością, są najmocniej stresogenne. Praca architekta czy lekarza odpowiada kategorii „niski stres”. Badacze uzasadniają, że jest to związane z poczuciem kontroli i szacunku ze strony innych. Nie trudno wyobrazić sobie przeciętnego kelnera, którego ciągle wystawiają na próby naburmuszeni klienci. – Praca nie wymaga szczególnych umiejętności, ale na pewno stresuje. Ostatnio jeden z klientów nazwał mnie debilem, bo przyniosłem mu zwykłą colę, zamiast dietetycznej. Był to chyba Amerykanin, miał wyraźną nadwagę. Zagraniczni klienci bywają jednak zazwyczaj mili. Gorzej jest z Polakami, którzy patrzą na ciebie z góry i o wiele rzadziej zostawiają napiwki. Zarabiam tylko 1500 zł na rękę – mówi pracownik jednej z toruńskich restauracji.
Wysoki poziom stresu w pracy może prowadzić do złych nawyków żywieniowych, palenia tytoniu i braku ćwiczeń. Badacze nie są pewni, co zaważa o udarze mózgu w wypadku pracy kelnerów – sam stres, czy też właśnie szkodliwe zachowania. – Ja nie palę, ale moi koledzy i koleżanki z pracy w wolnej chwili sięgają po papierosy. To przez nadmiar pracy i wkurzających ludzi – dodaje. Warto wspomnieć, że dziesięć procent kelnerów zgłasza pojawienie się objawów, które wskazują na depresję.

Na brak obowiązków i nadmiar szacunku nie mogą także narzekać sprzątaczki. – Mamy od cholery roboty, bo studenci strasznie brudzą. Myjemy łazienki, kuchnie, korytarze. Zanosimy śmieci, które nagromadzą się w kuchni. Najgorzej jest z prysznicami, których mycie stwarza dużo kłopotów – mówi jedna ze sprzątaczek, pracująca w warszawskim akademiku.

– Zdarzyło się, że studentka zrobiła zdjęcie skrawka rzekomo niedoczyszczonej podłogi, na który żaden normalny człowiek nie zwróciłby uwagi i pokazała je kierowniczce akademika, która miała później do mnie pretensje. Kierowniczka nas nie szanuje. Myślę, że uważa nas za gorsze, bo pracujemy jako sprzątaczki – tłumaczy rozgoryczona. Dodaje, że zarabia najniższą krajową.

Jedna ze szkolnych sprzątaczek opowiedziała mi zaś, że jest ciągle zestresowana, bo dyrektorka ma niekończące się uwagi na temat efektów jej pracy. Zdarza się nawet, że stoi nad nią i komenderuje, jak ma myć podłogę. – Czasem zastanawiam się, czy nie minęła się z powołaniem – stwierdza sarkastycznie.
„Wysoki stres” to kategoria zawodów, gdzie wiele się od nas wymaga, ale niewiele daje w zamian. Praca kelnera wiąże się nawet z dwunastogodzinnym byciem na nogach. Neurochirurg może być także wyczerpany psychicznie i fizycznie, lecz ma poczucie, że jest doceniany. Osoby parające się zawodami o wysokich wymaganiach i wysokiej kontroli nie są podatne na zwiększone ryzyko udaru i chorób serca.

Do tej grupy na pewno nie wlicza się praca listonosza. – Stresujące są dla listonosza psy, niejednokrotnie mnie pogryzły i uniemożliwiły wejście do domu – mówi listonosz z wieloletnim stażem. – Natłok pracy jest bardzo duży, ale jest to praca jak każda inna. Jeśli się ją już wykonuje, trzeba robić to jak najlepiej. Z dnia na dzień przybywa coraz więcej przesyłek. Renty i emerytury dowozi się w pierwszej kolejności, bo ludzie najbardziej na nie czekają. Najmocniej stresującą sytuacją było dla mnie, kiedy zastałem w domu nieboszczyka – mówi.

– Pieniądze są kiepskie. Po trzydziestu ośmiu latach pracy mam 2370 zł brutto, co daje 1718 zł netto. Listonosz z niewielkim stażem zarabia najniższą krajową – odpowiada zapytany o zarobki.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...