Skromny samouk z Żyrardowa odkrył żyłę złota. Cała Europa bije się o jego ręcznie szyte namioty

Michał Siedlecki założył własną firmę w 2008 roku
Michał Siedlecki założył własną firmę w 2008 roku Fot. Tentorium.pl
Jeden wzbogaca się na bitcoinach, drugi na kręceniu kiełbasy, a trzeci, tak jak Michał Siedlecki, na szyciu namiotów. Nie reklamuje swojej firmy Tentorium.pl, ale jego wyroby i tak są kupowane w prawie całej Europie. Sprzedał je nawet producentom serialu „Wikingowie”, w którym jedną z ról odgrywa córka Romana Polańskiego, Morgan.

Siedlecki przekuł zainteresowanie literaturą fantastyczną i historią w szycie namiotów. – Najpierw była fascynacja fantastyką, a zwłaszcza Tolkienem, co przerodziło się w zainteresowanie średniowieczem i samą historią. Później stwierdziliśmy ze znajomymi, że utworzymy bractwo historyczne. Z czasem pojawiła się szansa pojechania na pierwszą imprezę historyczną. Pierwszy namiot uszyłem dla siebie w kuchni na maszynie mamy Łucznik 466. Miałem wtedy około dwudziestu lat – mówi Siedlecki w rozmowie z INN:Poland.



Z każdym kolejnym namiotem nabierał coraz więcej wprawy, aż w końcu w 2008 roku jako uzdolniony naturszczyk założył własną firmę. Domową kuchnię zastąpiła pracownia namiotnicza o powierzchni 330 mkw. w Żyrardowie, a Łucznik poszedł w odstawkę na rzecz kilku profesjonalnych maszyn szwalniczych. Siedlecki zatrudnia czterech pracowników i przyznaje, że brakuje mu siadania do maszyny, bo robi to coraz rzadziej na rzecz prowadzenia firmy, która cieszy się dużą popularnością. – Od kiedy założyłem firmę Tentorium.pl, ilość zamówień wzrosła prawie dziesięciokrotnie. Klienci są już znudzeni masową produkcją, wolą pojedyncze sztuki wykonane przez rzemieślników na specjalne zamówienie, które są wysokiej jakości oraz jedyne w swoim rodzaju – przekonuje.
Z racji tego, że namioty stanowią rekonstrukcje historyczne, wymagają ręcznego szycia. Inaczej nie oddawałyby danej epoki. Jeden mały namiot szyje się przez dwa-trzy dni, ale ręcznie szyty pawilon ozdobiony lnianymi pasami przygotowuje się ponad miesiąc, gdyż wszystkie jego szwy mają w sumie 500 m długości. Uderza skomplikowanie niektórych namiotów, jak na przykład rzymskich skórzanych: każdy składa się z 415 paneli wielkości arkusza A3. Siedlecki nie zwalnia jednak tempa. – Teraz przygotowujemy namioty dla szwedzkiego muzeum w Gotlandii. Robimy dwa wielkie pawilony po 100m² każdy, a do tego potężny kompleks namiotowy, który będzie składał się z kilkunastu namiotów połączonych ze sobą – wyjaśnia.

Ręcznie szyte namioty to jednak nie jedyna działalność, którą zajmuje się firma Siedleckiego. – Poza szwalnią mam również stolarnię, w której wykonujemy z drewna omasztowania do namiotów historycznych. W wolnym czasie tworzymy też rekonstrukcje mebli, takich jak stoły, skrzynie czy łóżka. Wszystko jest wykonane ręcznie. W zeszłym roku Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie zamówiło u nas wielki bukowy stół biesiadny dla 30 osób do rekonstrukcji Uczty w Jaworowie – tłumaczy.

– Obecnie przygotowujemy pełną rekonstrukcję namiotu wikingów na podstawie znaleziska z Oseberg. Namiot będzie miał pełne umeblowaniem, gdzie poza stołem znajdzie się na przykład rzeźbione łoże, skrzynia oraz wikiński tron. Został on zamówiony przez pasjonata Skandynawii, który buduje w Karpaczu Wioskę Lapońską Kalevala.pl. Goście będą mogli tam zanocować w jednym z kilkunastu komfortowych namiotów wyposażonych w stylu skandynawskim – dodaje.
Namioty Siedleckiego pojawiły się między innymi w filmie „Daas” (2011) z Andrzejem Chyrą i spocie Grupy Allegro. Największym osiągnięciem Tentorium.pl jest jednak stworzenie namiotów na potrzeby serialu „Wikingowie”.

Siedlecki opowiada nam, jak to się stało, że odezwali się do niego producenci. – Przy serialu pracowała duża grupa statystów, a większość z nich była z ruchu rycersko-rekonstrukcyjnego. Producent, zatrudniając takie osoby, zyskuje statystę w historycznym stroju z bronią i pełnym wyposażeniem. W pewnym momencie filmowcy potrzebowali również namiotów historycznych, a statyści bez wahania polecili moją firmę Tentorium.pl. Mieliśmy bardzo krótki termin realizacji tego zlecenia. Trzy pierwsze namioty uszyłem własnoręcznie, pozostałe to już praca wspólna z pracownikami mojej firmy. W sumie przygotowaliśmy ich ponad trzydzieści, co zajęło nam około dwóch miesięcy – objaśnia.

Zapytany o to, ile zarobił na sprzedaży namiotów do popularnej telewizyjnej produkcji, nie podaje niestety konkretnej kwoty. – Mogę jedynie zdradzić, że wykonaliśmy namioty historyczne do serialu produkcji History Channel „Wikingowie” o łącznej wartości kilkunastu tysięcy euro – zdradza. Dodaje, że rocznie sprzedaje średnio ok. 150 namiotów, przy czym najmniejszy kosztuje 1000 zł.
Szycie namiotów wydaje się więc całkiem lukratywnym biznesem, gdzie na dodatek mamy małą konkurencję. – Firm, które specjalizują się w szyciu namiotów historycznych, jest niewiele. Takich znaczących przedsiębiorstw znajdziemy kilka w całej Europie. W Polsce mamy pewną konkurencję, ale nie są to pracownie wyłącznie namiotnicze, lecz firmy produkujące różnego rodzaju sprzęt historyczny – opowiada.

Nie ma przez to zapotrzebowania na znaczącą reklamę. – W ogóle nie reklamuję swoje firmy, wystarcza mi tak zwana poczta pantoflowa, gdyż dobry produkt broni się sam. Nasze namioty można zobaczyć na imprezach historycznych prawie we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Ale są jeszcze inne rynki do zdobycia. Zwykle odbywa się to w podobny sposób. W danym roku wysyłamy jeden namiot do nowego dla nas kraju, a już w kolejnym roku wysyłamy tam kilkanaście następnych namiotów – podsumowuje.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...