Kiedy cała branża ledwo zipie, oni mają klientów z całego świata. Wymyślili turbiny inne niż wszystkie

Roberto Ventura i Gaetano D'Aloisio, założyciele Rotoby
Roberto Ventura i Gaetano D'Aloisio, założyciele Rotoby mat. prasowe
– Ale firma jest polska i zarejestrowana w Polsce. Zresztą ja mieszkam w kraju już od 15 lat, mój kolega Gaetano D'Aloisio od 4 czy 5 lat. A dlaczego w Polsce? Bo tu jest dobry wiatr – śmieje się Roberto Ventura, współzałożyciel i prezes Rotoby. Na poważnie dodaje, że to bardzo dobre miejsce do inwestowania.

Rotoby to polski start-up z Bielska-Białej. Zajmuje się projektowaniem i produkcją łopat do turbin wiatrowych. Cieszy się rosnącą popularnością, jest doceniane na konkursach dla start-upów. Znalazło się wśród zwycięzców NewEnergy Global Startup Fest na światowej wystawie EXPO w Astanie.
Na czym polega innowacja Rotoby?



– Wszyscy producenci śmigieł do turbin wiatrowych od lat używają klasycznych rozwiązań. Dziś łopaty są robione z włókna szklanego lub włókien węglowych. Są to bardzo twarde materiały, ale trudne w obróbce, szczególnie przy dużej skali produkcji. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że obecnie łopaty mają taki na nie inny kształt, również przez to, że materiały nie za bardzo pozwalają na uzyskanie innego. My podeszliśmy do sprawy od drugiej strony, najpierw postawiliśmy na właściwości aerodynamiczne łopat turbin a potem zaczęliśmy szukać nowych materiałów. Dlatego udało nam się opracować lepsze śmigła, zarówno z punktu widzenia aerodynamiki, jak i wydajności – mówi Roberto Ventura w rozmowie z INN:Poland.

Firma bazuje na swoich własnych patentach obejmujących m.in. kształt i produkcję łopat do turbin. Innowacje polegają na wykorzystaniu zaawansowanych technologicznie materiałów termoplastycznych oraz uproszczonego procesu produkcyjnego co pozwala na rozwiązanie wielu problemów, z którymi borykają się aktualni producenci łopat na rynku.

Materiały termoplastyczne mają kilka przewag nad dotychczas używanymi materiałami. Po pierwsze są od nich lżejsze i bardziej wytrzymałe. Po drugie – łatwiejsze w obróbce. Łopaty wykonane z takich materiałów są również bardziej wydajne od klasycznych, choćby z powodu lekkości. A na dodatek łopaty nadają się w 100 procentach do recyklingu.

– Takie materiały produkuje jedynie kilka firm na świecie. My akurat współpracujemy z francuskim koncernem Total, znanym m.in. z sieci stacji benzynowych. Testujemy jeden z ich produktów i jesteśmy bardzo zadowoleni z jego właściwości – mówi nam Ventura.

Rotoby prowadzi obecnie dwa projekty. Pierwszy polega na produkcji łopat do turbin na zlecenie klientów. Wymieniają oni zużyte śmigła na nowe.

– Na razie robimy je tylko na konkretne zamówienia, w niewielkim rozmiarze – 3 – 4 metry długości. Nasi klienci zastępują nimi śmigła, które się zużyły, czyli oferujemy im po prostu repliki. Ale w przyszłości szykujemy się do produkowania naprawdę dużych modeli o długości dziesięciokrotnie większej. Zajmie nam to jednak kilka lat, musimy iść krok po kroku – twierdzi Roberto Ventura.
Dodaje, że część klientów udaje się skusić na przeprojektowanie kształtu łopat, dzięki czemu stają się bardziej wydajne, niż poprzednie.

Firma jest jednak najbardziej znana ze swojego projektu małej, pionowej turbiny wiatrowej.
– Zresztą zaczynaliśmy od „małych łopat”, pierwsi klienci jakich zdobyliśmy, byli zainteresowani małymi turbinami wiatrowymi, pionowymi. I w tej chwili jest to nasza główna działalność. Produkujemy turbiny pionowe według naszego własnego projektu i w naszej technologii. To jedna z najtańszych turbin na rynku, udaje nam się to między innymi dzięki temu, że produkcja jest bardzo szybka i mamy dostęp do nowoczesnych materiałów. Nasza turbina dla klienta końcowego to koszt poniżej 2 000 euro – mówi nam Ventura.

Obecnie turbina Rotoby przeszła mały lifting i przechodzi przez proces patentowy. Powinien on zakończyć się do końca roku.
– Z punktu widzenia aerodymiki idealnie nadaje się do umieszczenia na dachu. Ta turbina umie bowiem wykorzystywać turbulencje powietrza, które docierają na górę budynku. Znajdzie zastosowanie praktycznie wszędzie – od stacji benzynowych, po domy i galerie handlowe – mówi Roberto Ventura.

– Produkcja jest jeszcze niewielka i zlecamy ją na zewnątrz. Na razie nie opłaca się uruchamiać produkcji u nas w firmie, mamy jedną maszynę na której produkujemy egzemplarze do testów. Ale w Polsce jest dużo firm z nowoczesnym sprzętem, które chętnie przyjmują takie zlecenia – mówi nam szef Rotoby.

Dodaje, że zainteresowanie projektem rośnie. Rotoby właśnie pozyskało nowego klienta z Brazylii i będzie tam sprzedawać swoje turbiny.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...