Polska spółka zagalopowała się z unijną kasą. “Maszynka do robienia pieniędzy” okazała się finansową katastrofą

Historia Inneko uczy, by ostrożnie podchodzić do inwestycji związanych z dotacjami unijnymi.
Historia Inneko uczy, by ostrożnie podchodzić do inwestycji związanych z dotacjami unijnymi. Pexels.com
Inwestycje polskiej spółki, które przekroczyły 80 mln zł, realizowane dzięki funduszom unijnym, zapewniły jej aplauz w regionie i wśród zarabiających na nich wykonawców. Jednak biznesowa amatorszczyzna sprawiła, że inwestycje zostały wstrzymane. W samym 2016 przysporzyły 3 mln zł kosztów, a ma być jeszcze gorzej.

Inneko to spółka działająca w branży Odnawialnych Źródeł Energii, dawny Zakład Utylizacji Odpadów. Należy do gminy Gorzów Wielkopolski. Marek Wróblewski, były już prezes Grupy Kapitałowej Inneko, inwestował gigantyczne pieniądze, w dużej mierze dzięki funduszom unijnym. Spółka w ciągu trzech lat (2012-2015) wydała na inwestycje aż 82 mln zł, 24 mln z tej kwoty pochodziło z funduszy unijnych.



Wydawało się, że fundusze unijne plus nowoczesne technologie to piorunująca mieszanka, która musi zapewnić sukces finansowy. Spółka inwestowała w energetykę, fotowoltaikę – maszynkę do robienia pieniędzy, innowacje. Skoro bowiem finansowała pieniędzmi z Unii wytwarzanie prądu z energii słonecznej, powinna tylko z tego tytułu mieć zyski. Jak się okazało, był to jednak szereg ambitnych, ale nieprzemyślanych decyzji biznesowych.

Spółka postawiła za 30 mln zł ekologiczną elektrociepłownię w Stanowicach, wsi oddalonej o 11 km od Gorzowa Wielkopolskiego. Szefowie byli przekonani, że w małej miejscowości będzie łatwiej o korzystną decyzję środowiskową. Jednak mieszkańcy protestowali, wątpiąc w ekologiczne rozwiązania i wybudowana elektrociepłownia do dziś nie działa. Spółka otrzymywała też dopłaty unijne do posiadanych gruntów, a to kilkaset tysięcy rocznie. W 2015 roku zostały one wstrzymane, gdyż okazało się, że na gruntach rolnych są pola golfowe, co jest wbrew prawu.

Kolejna nietrafiona inwestycja to laboratorium do rozwijania innowacji. Spółka zainwestowała w nie 11 mln zł. Laboratorium może prowadzić analizy wody, ścieków czy natężenia hałasu. Rynek na takie usługi istnieje, tyle, że trzeba do niego dotrzeć, czego spółka nie zrobiła.

Supernowoczesny piec, w którym można było palić między innymi plastikowe butelki, kosztował 7 mln zł. Wynalazek okazał się wadliwy, nie przewidziano bowiem, że przy wysokiej temperaturze może nastąpić wybuchu.

źródło: "Gazeta Wyborcza"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...