Polska spółka zagalopowała się z unijną kasą. “Maszynka do robienia pieniędzy” okazała się finansową katastrofą

Poznańska Spalarnia. Konferencja prasowa prezentująca rozpoczęcie fazy eksploatacji Instalacji Termicznego Przetwarzania Odpadów.
Poznańska Spalarnia. Konferencja prasowa prezentująca rozpoczęcie fazy eksploatacji Instalacji Termicznego Przetwarzania Odpadów. Piotr Skornicki/Agencja Gazeta
Inwestycje polskiej spółki, które przekroczyły 80 mln zł, realizowane dzięki funduszom unijnym, zapewniły jej aplauz w regionie i wśród zarabiających na nich wykonawców. Jednak biznesowa amatorszczyzna sprawiła, że inwestycje zostały wstrzymane. W samym 2016 przysporzyły 3 mln zł kosztów, a ma być jeszcze gorzej.

Inneko to spółka działająca w branży Odnawialnych Źródeł Energii, dawny Zakład Utylizacji Odpadów. Należy do gminy Gorzów Wielkopolski. Marek Wróblewski, były już prezes Grupy Kapitałowej Inneko, inwestował gigantyczne pieniądze, w dużej mierze dzięki funduszom unijnym. Spółka w ciągu trzech lat (2012-2015) wydała na inwestycje aż 82 mln zł, 24 mln z tej kwoty pochodziło z funduszy unijnych.


Wydawało się, że fundusze unijne plus nowoczesne technologie to piorunująca mieszanka, która musi zapewnić sukces finansowy. Spółka inwestowała w energetykę, fotowoltaikę – maszynkę do robienia pieniędzy, innowacje. Skoro bowiem finansowała pieniędzmi z Unii wytwarzanie prądu z energii słonecznej, powinna tylko z tego tytułu mieć zyski. Jak się okazało, był to jednak szereg ambitnych, ale nieprzemyślanych decyzji biznesowych.

Spółka postawiła za 30 mln zł ekologiczną elektrociepłownię w Stanowicach, wsi oddalonej o 11 km od Gorzowa Wielkopolskiego. Szefowie byli przekonani, że w małej miejscowości będzie łatwiej o korzystną decyzję środowiskową. Jednak mieszkańcy protestowali, wątpiąc w ekologiczne rozwiązania i wybudowana elektrociepłownia do dziś nie działa. Spółka otrzymywała też dopłaty unijne do posiadanych gruntów, a to kilkaset tysięcy rocznie. W 2015 roku zostały one wstrzymane, gdyż okazało się, że na gruntach rolnych są pola golfowe, co jest wbrew prawu.

Kolejna nietrafiona inwestycja to laboratorium do rozwijania innowacji. Spółka zainwestowała w nie 11 mln zł. Laboratorium może prowadzić analizy wody, ścieków czy natężenia hałasu. Rynek na takie usługi istnieje, tyle, że trzeba do niego dotrzeć, czego spółka nie zrobiła.

Supernowoczesny piec, w którym można było palić między innymi plastikowe butelki, kosztował 7 mln zł. Wynalazek okazał się wadliwy, nie przewidziano bowiem, że przy wysokiej temperaturze może nastąpić wybuchu.

źródło: "Gazeta Wyborcza"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...