Polka przełamała monopol gwiazd Instagrama. Udowadnia, że zarabiać może każdy użytkownik

Marysia Belka rozwija Brand Sabbath – pierwszy w Polsce ekosystem, który przełamuje monopol wielkich gwiazd Instagrama.
Marysia Belka rozwija Brand Sabbath – pierwszy w Polsce ekosystem, który przełamuje monopol wielkich gwiazd Instagrama. Materiały prasowe
Gdyby Marysia Belka, stojąca na czele polskiej spółki Bit Evil, była piosenkarką, to na pewno specjalizowałaby się w rockowych brzmieniach. Nazwa firmy to jedno, ale warte uwagi jest całe portfolio Bit Evil. Spółka rozwija m.in. takie projekty jak Brand Sabbath – pierwszy w Polsce ekosystem, który przełamuje monopol wielkich gwiazd Instagrama i dopuszcza do strumienia wpływów reklamowych także mniejszych twórców. Jest też Fuki-Staff, za którym kryje się “wyinkubowana influencerka”. I na deser kryptowaluta EraCoin. Jest to pierwsza na świecie aplikacja, która... płaci użytkownikom za to, że istnieją. Bit Evil już dziś odnosi pierwsze sukcesy za granicą. Marysi marzą się jednak większe podboje. W międzynarodowej ekspansji ma między innymi pomóc jej debiut na NewConnect, który miał miejsce dzisiaj. Spółka zaoferowała 1,34 mln akcji o wartości nominalnej 0,5 zł.

Chyba nie masz dobrego zdania o mediach?


Skąd taki wniosek?

Od lat aktywnie działasz na polskim rynku nowych technologii. Dowodzisz fundacją Mentors4Starters, która kojarzy młodych liderów z mentorami. Tymczasem w sieci znalazłam zaledwie kilka wzmianek o Tobie – w tym takie smaczki jak news o tym, jak 12 lat temu działałaś w sztabie wyborczym swojego ojca (przyp. red. Marysia jest córką byłego premiera i szefa NBP Marka Belki).

Dopiero się przyzwyczajam do obecności w przestrzeni medialnej. Tak już mam, że z racji działalności biznesowej zdecydowanie wolę promować innych.

Internetowych influencerów?

Tym m.in. trudni się nasza spółka Bit Evil, która w swoim portfolio posiada wiele produktów. Wszystkie jednak skupiają się wokół technologii sprzedażowych. To właśnie sprzedaż, marketing i reklama w sieci są naszym fokusem.

Sporo takich jak Wy na rynku.

Sporo jest takich, którzy skupiają się na standardowych metodach. Wiadomo, marketing, reklama – to nic nowego. Odnoszę wrażenie, że w kółko dzieje się tam to samo. My z kolei specjalizujemy się w ofertach mocno wyspecjalizowanych i dopasowanych do potrzeb naszych partnerów. Mamy hopla na punkcie zadań, wymagających niestandardowego podejścia. Podczas gdy inni rozwijają utarte szlaki takie jak Instagram czy Facebook, my jesteśmy obecni dosłownie w każdym kanale dotarcia do klienta. Na potrzeby kampanii jesteśmy w stanie opracować ofertę od A do Z – od stworzenia aplikacji czy softu, przez zaplanowanie strategii, po zaangażowanie influencerów. I, co najważniejsze, nie ma mowy o płaceniu za puste leady. Mówiąc wprost – o wyrzucaniu pieniędzy w błoto.
Co masz na myśli?

Rozliczamy się z partnerami za rzeczywiste zasięgi influencerów, które mierzymy za pomocą autorskich kodów śledzenia.

Ale po co? Przecież wystarczy wejść na profil takiego “wpływera” i zobaczyć, ile ma lajków czy followersów.

A tu niespodzianka. Po pierwsze, wiele w tym przypadkowych lajków czy followersów. Po drugie, warto pamiętać, że Facebook tnie zasięgi – niewykluczone więc, że jeden post takiego influencera może zobaczyć tylko część jego obserwatorów. Nikt tak naprawdę nie wie, jak duża – może to być 50 proc., a może zaledwie 10. Dlatego liczba followersów nie jest równoznaczna do rzeczywistego zasięgu postu, który reklamodawca opłaca. Stąd się biorą wydmuchane cenniki niektórych internetowych gwiazd.

Niby to takie oczywiste, ale w świecie influencerów wciąż nie dokonuje się dokładnych pomiarów. My stawiamy wyzwanie dla rynku – mówimy: skoro taki jesteś wpływowy, to super, zmierzmy to. Przecież równie dobrze może się okazać, że masz niedoszacowane cenniki, a za cover foto w magazynie musisz brać nie 100, tylko 200 tys. złotych. Nasze kody tak naprawdę służą demokratyzacji tego obszaru.

W jaki sposób?

Dajemy szansę również mniejszym twórcom. Na przykład taki influencer, który ma już kilkanaście, a nawet czasem kilkadziesiąt tysięcy obserwujących. Wciąż jednak nie czerpie z tego profitów finansowych. Wypróbował już wszystkie współprace w barterze i wszystkie dostępne na rynku diety pudełkowe i doszedł do ściany. My pomagamy monetyzować ich zasięgi, również poprzez naszą wirtualną giełdę zleceń reklamowych w ramach platformy Brand Sabbath, gdzie łączymy świat twórców z markami. Wystarczy zarejestrować się w systemie, wybrać produkt, który chcemy zareklamować, pobrać link i umieścić wpisy na swoich kanałach mediów społecznościowych. Zarobki w czasie rzeczywistym trafiają do wirtualnych portfeli blogerów, wypłacamy pieniądze na początku każdego miesiąca.

Przy jakiej liczbie followersów pojawia się potencjał marketingowy?

Tak naprawdę każdy może zarabiać na swoich zasięgach. Nawet gdy ma kilkaset zaangażowanych followersów.

Jakie to są kwoty?

Wszystko zależy od rodzaju reklamy. Ale raczej mówimy o kwotach rzędu kilkadziesiąt groszy za jeden klik.

Ile twórców zrzesza Brand Sabbath?

Ponad tysiąc influencerów. Warto podkreślić również, że platforma służy budowaniu społeczności wokół marek i rozwijaniu networkingu blogerskiego. Z kolei dla użytkowników zwykłych jest to przede wszystkim serwis kontentowy, gdzie znajdują interesujące dla siebie treści po kategoriach i hashtagach takie jak #lifestyle, #DIY, #Games
Słyszałam, że również inkubujecie influencerów. To już jakiś poziom pro.

Zgadza się. Życie twórcy do łatwych nie należy. Mówi się, że składnią sukcesu jest 10 proc. talentu i 90 proc. ciężkiej pracy. Pomagamy się rozwijać młodym talentom w taki sposób, że bierzemy na siebie całkowicie kwestię monetyzacji ich działalności. Na przykład Fuki, ceniona na całym świecie artystka, graficzka i tatuatorka. Dzięki platformie Ahoy postawiliśmy jej sklep internetowy, zadbaliśmy o produkcję i dystrybucję produktów, które są owocem jej twórczości. Wysyłamy koszulki, bluzy czy albumy artystyczne z grafikami Fuki na pięć kontynentów. Ostatnio zdarzyło nam się wysłać paczkę nawet do Mikronezji. Dbamy również o marketing i strategię marki. Dzięki temu Fuki ma czas i przestrzeń, by zajmować się tym, co lubi najbardziej, czyli twórczością.

Na podobnych zasadach będziemy współpracować z influencerami sportowymi w ramach projektu Sorry Coach.

Sorry Coach? Naprawdę?

To jest trochę ironiczna odpowiedź na pytanie, czy da się połączyć sport i rozrywkę. Odpowiedź brzmi: da się i jeszcze da się na tym zarobić. Jest to platforma, która skupia miłośników sportu, którzy tworzą swoje własne marki odzieżowe.

Na deser zostawiłam Wasz najnowszy projekt EraCoin. “Pierwsza na świecie aplikacja, która płaci swoim użytkownikom” – tak zajawiacie swój produkt. Odważnie.

Za pomysłem stoi takie filozoficzne przekonanie, że człowiek przychodzi na ten świat w długach. Ktoś go umył, nakarmił, wychował, ale za to musi stać się częścią systemu, iść do szkoły, później pracy. Poza tym jesteśmy jedynym gatunkiem na ziemi, który płaci za własne istnienie. Pomyśleliśmy – jak by to było, gdyby odwrócić zależność i płacić człowiekowi tylko za to, że jest.

I z tych rozterek urodził się Eracoin.

Tak jest. Eracoin to wirtualna waluta, ale inna niż wszystkie. Nie wymaga bowiem uruchomienia potężnych koparek i płacenia milionowych rachunków za prąd. Żeby dostać Eracoiny, wystarczy zainstalować naszą aplikację. Od tego momentu specjalny algorytm przelicza jednostki czasowe na zniżki, które można wykorzystać w naszym sklepie internetowym. To jest płacenie użytkownikom za to, że są z nami. Aplikacja działa w tle, nie wymaga obsługi.

A co z tego mają producenci?

Oszczędności przy wydatkach na reklamę i marketing, ponieważ Eracoin pozwala na bezpośredni kontakt z odbiorcą. Przecież w cenie każdego produktu kryją się marketingowe koszty, które ponoszą producenci. Apka Eracoin pozwala firmie na utworzenie konta i wrzucenie do sklepu swoich produktów. Nasi partnerzy mają wpływ na wysokość rabatów czy ilość stanów magazynowych.

Po co Wam NewConnect?

Wierzymy, że będzie to kamień milowy w rozwoju firmy. Nie boimy się transparentności, bo chcemy być bardziej wiarygodni dla naszych partnerów. Chcemy dalej rozwijać swoje produkty i marzy nam się współpraca z największymi partnerami biznesowymi. Swoją przyszłość wiążemy z zagranicznymi rynkami. W drugiej połowie roku mamy roadshow w USA, Singapurze, na Web Summit w Lizbonie oraz Finlandii.

Marysia Belka – absolwentka Uniwersytetu w Genewie oraz Uniwersytetu w Birmingham. Zdobywała doświadczenie w Europejskiej Komisji Gospodarczej, Narodowym Banku Kazachstanu, Europejskim Parlamencie. Rynkiem nowych technologii zajmuje się od 2011 roku. Prócz własnej firmy Bit Evil jest również CEO i współzałożycielką Fundacji Mentors4Startes, pionierskiej inicjatywy rozwijającej mentoring w Polsce. Pełni funkcję kuratora Global Shapers Warsaw Hub – inicjatywy Światowego Forum Ekonomicznego. Jest doktorantką w Szkole Głównej Handlowej. Jest poliglotką. Biegle zna angielski, francuski i hiszpański. Posiada certyfikaty poziomu zaawansowanego języka rosyjskiego (TRKI) i włoskiego (CELI).

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...