Gorzej już być nie może. Słynna polska marka upadła i nikt nie chce jej reanimować

To już kolejna próba sprzedaży Atlantic
To już kolejna próba sprzedaży Atlantic Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
Atlantic to upadły dystrybutor bielizny. Firmą zarządzał Wojciech Morawski, który swoje straty szacuje na kilkadziesiąt milionów. Za ten stan rzeczy wini głównie wojnę na Ukrainie i bank, który wypowiedział mu umowę. Jak czytamy w „Pulsie Biznesu”, Tycjan Saltarski, który zarządza upadłym Atlanticem, po raz kolejny próbuje sprzedać znaki towarowe marki.

Pierwsza próba sprzedaży miała miejsce na początku tego roku, pozostała jednak nierozstrzygnięta. W postępowaniu przetargowym nie doszło do otwarcia ofert, bo tych po prostu zabrakło.


Saltarski jeszcze we wrześniu 2016 roku informował o około dziesięciu zainteresowanych przedstawicielach branżowych i finansowych, którzy jednak nie złożyli ofert. Proponowano wtedy znaki towarowe i zaległy towar za 8,2 mln zł. W listopadzie znów nie doszło do sprzedaży.

Aktualnie cena wywoławcza wynosi 954 tys. zł, podczas gdy poprzednio wynosiła aż 1,9 mln zł. Oferty można składać do 28 sierpnia. Pod koniec marca, kiedy skończył się termin składania ofert w poprzednim przetargu, biuro Saltarskiego informowało, że znaleźli się potencjalni inwestorzy. Jednak ich oferty pojawiły się „poza procedurą przetargową”.

Morawski nie zgadza się z ogłoszoną upadłością likwidacyjną spółki i wierzy, że Atlantic może wrócić na rynek. – Walczymy o odszkodowanie. Wciąż staram się o odkupienie tego, co zostało po likwidacji. Chcę, żeby Atlantic wrócił na rynek. Jeszcze teraz są szanse – przekonuje. Obecnie Morawski doradza Pacific Club – firmie oferującej bieliznę, którą stworzyli byli menedżerowie Atlantica. Przekonuje, że stanie do przetargu, jeśli nie będzie miał innego wyboru.

źródło: Puls Biznesu

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...