Uwaga na ten sklep. Kusi klientów supercenami, a potem... "Zniszczę cię, jeśli nie usuniesz negatywnej opinii"

Klienci CrazyDeals.pl twierdzą, że zostali oszukani przez sklep
Klienci CrazyDeals.pl twierdzą, że zostali oszukani przez sklep Fot. zrzut ekranu strony CrazyDeals.pl
Do naszej redakcji dotarły informacje o sklepie internetowym z elektroniką CrazyDeals.pl, który działa od kwietnia 2017 r. Jego klienci twierdzą, że zostali oszukani. Przekonują, że nie otrzymali towaru, za który zapłacili, i nie są w stanie odzyskać pieniędzy. Rozmawialiśmy z policją. Dowiedzieliśmy się, że dwie komendy rejonowe prowadzą sprawy odnośnie domniemanych oszust przeprowadzonych przez CrazyDeals.pl. Są to łącznie cztery postępowania. Nie wiadomo, ile osób czeka jeszcze ze zgłoszeniem oszustwa.

Udało nam się najpierw porozmawiać z Michałem Zielińskim, który od zawsze korzystał z ofert sprawdzonych sklepów, takich jak RTV Euro AGD czy Neonet. Tym razem, skuszony niską ceną, zdecydował się na zakupy w nieznanym sklepie. – W CrazyDeals.pl znalazłem ofertę sprzedaży telefonu o 200 zł tańszą niż w innych sklepach. Zwróciłem uwagę, że sklep ma certyfikat „Rzetelnej firmy” (został on już odebrany firmie – przyp. red.), a poza tym widziałem pozytywne opinie na Opineo.pl. Nazajutrz tknęło mnie jednak, by dokładniej prześwietlić firmę – mówi w rozmowie z INN:Poland.
– Na forach oszukani klienci opisywali model działania sklepu, z którego wynika, że mamy do czynienia z rodzajem pralni brudnych pieniędzy. CrazyDeals.pl „pożycza” od klientów pieniądze. Domaganie się ich zwrotu czy wysyłki towaru nic nie daje. Wszystko kończy się na zapewnieniach, że telefon zostanie za chwilę wysłany albo wpłacona kwota będzie zwrócona. W rzeczywistości jednak nic się nie dzieje – dodaje.



– Następnego dnia po zakupie – już po przelaniu pieniędzy – odstąpiłem od umowy. Zapewniono mnie, że pieniądze zostaną przelane na moje konto. Po 14 dniach nic takiego nie nastąpiło. Poszedłem na policję, gdzie usłyszałem, że sprawa i tak zostanie umorzona – podsumowuje. Michał Zieliński przyznaje, że odzyskał kwotę, którą wpłacił. Stało się to jednak dopiero, kiedy postraszył CrazyDeals.pl znajomą dziennikarką.

Kiedy dodzwoniliśmy się do kolejnego poszkodowanego, który do dziś walczy o pieniądze i wolałby pozostać anonimowy, usłyszeliśmy, że rozmowa jest nagrywana. Uzasadnienie było proste: „gdyby panu grożono, też by się pan zabezpieczał”. „No nie wiem, załóżmy, że tak” – usłyszeliśmy w odpowiedzi na pytanie, czy klientowi groziło CrazyDeals.pl. Widocznie zalękniony klient sklepu powiedział, że grożono mu telefonicznie. Twierdzono bowiem, że ucierpi założona przez niego firma, na którą zrobił zakupy. Wszystko z powodu tego, że jest on uczestnikiem grupy na Facebooku „Osoby, które czują się oszukane przez CrazyDeals.pl”, która liczy już 31 członków.
Mężczyzna dokonał zakupu na swoją firmę za ponad 3 tys. zł. Po paru tygodniach poszkodowany nadal nie otrzymywał towaru, a kiedy wysyłał przypomnienia, sklep grał na czas, zapewniając, że zostanie on wysłany. Jak twierdzi, zmieniano statusy wysyłki i podsyłano fałszywe numery jej nadania, ponadto niemożliwe było także odstąpienie od umowy.

Ludzie, sugerując się spreparowanymi pozytywnymi opiniami, dokonują zakupów. W momencie, kiedy wystawi się sklepowi negatywną opinię, rozpoczyna się proces męczenia niezadowolonego klienta. Zachęca się go do usunięcia negatywnej opinii, co miałoby poskutkować zwrotem pieniędzy. Jeśli to nie zadziała, firma – poprzez anonimowego człowieka – dzwoni, wysyła e-maile, dopuszczając się gróźb karalnych, np. „zniszczę cię”. Podczas rozmowy telefonicznej postawiono mi ultimatum: „jeśli nie usuniesz negatywnej opinii, to zniszczę ci życie. Roześlę twoim znajomym kompromitujące materiały zgromadzone z Facebooka i innych źródeł” – przekonuje kolejna osoba, która prosiła o nie ujawnianie swojego nazwiska.
CrazyDeals.pl nadal działa. Wszystko wskazuje na to, że odpowiadająca za niego firma funkcjonuje zapewne wedle następującego schematu: wzbogacimy się, oszukując ludzi, a kiedy zrobi się za gorąco, zamkniemy sklep i otworzymy kolejny. Chodzi konkretnie o firmę Josephine Trading z Poznania zarejestrowaną na Józefę Chrościńską. Kontaktowaliśmy się 26 czerwca e-mailowo z CrazyDeals.pl (na stronie sklepu zabrakło numeru kontaktowego) w sprawie komentarza do całej sprawy. Do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi. I choć udało nam się zdobyć numer telefonu, z którego grożono klientom, to przy próbie kontaktu odzywała się poczta głosowa.

Sklep – teoretycznie – wysyła także sprzęt RTV za granicę, co zwiększa skalę ewentualnego oszustwa. – Ponad dwa miesiące temu kupiłam telefon z wysyłką do Niemiec. Spośród wszystkich sklepów CrazyDeals.pl nie dość, że miał najlepszą ofertę cenową, to oferował czas wysyłki do pięciu dni roboczych, a kontakt z obsługą klienta był szybki i miły. Przed zakupem szukałam opinii na temat sklepu, ale nie znalazłam zbyt wielu informacji. Zasugerowałam się więc oceną i pozytywnymi komentarzami sklepu na Opineo.pl. Nie zauważyłam negatywnych komentarzy, więc zakupiłam telefon za kwotę 2219 zł wraz z opłatą za przesyłkę – przekonuje nas poszkodowana klientka.
Towar nie dotarł na czas, po czym zaczęto wymyślać kolejne terminy dostawy. Czytając całą korespondencję e-mailową (44 wiadomości), widać, jak obsługa kłamie, co chwila zmienia termin wysyłki, manipuluje. Zastrasza nawet klienta kodeksem karnym i prawnikiem, bo ten zaczyna się niecierpliwić – dodaje.

Policja potwierdza nam, że zajęła się już sprawą. – Dwie komendy rejonowe prowadzą sprawy odnośnie oszustw internetowych na łączną kwotę około 12 tys. zł, których miał dopuścić się sklep CrazyDeals.pl – mówi podczas rozmowy z nami Ewa Sitkiewicz z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji. Pytanie, o ile powyższa kwota zwiększy się, gdy zaczną napływać kolejne wnioski.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...