Fakty przeczą teorii? Gorzej dla faktów. Te dwa przykłady mówią wszystko o tym, jak Morawiecki manipuluje liczbami

Mateusz Morawiecki ma swoje dwie ulubione liczby.
Mateusz Morawiecki ma swoje dwie ulubione liczby. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Morawiecki często powtarza w wystąpieniach, że Polska jest wyzyskiwana przez zagraniczny kapitał, a na dodatek poprzednie rządy pozwoliły na wyłudzaniu podatku VAT. Często w ramach uwiarygodnienia tych tez wicepremier podpiera się liczbami. Szkoda tylko, że mają one niewiele wspólnego z rzeczywistością. Dokładnych obliczeń dokonał dziennikarz DGP Marek Chądzyński.

Pierwsza ulubiona liczba Morawieckiego: 98,9 mld zł
– Jeszcze jako prezes banku posłałem kolegom tekst, z którego wynikało, że my co roku transferujemy za granicę dziewięćdziesiąt kilka miliardów złotych. Wyobraźcie sobie tę liczbę. Dziewięćdziesiąt kilka miliardów złotych co roku legalnie, bez podatku transferujemy do innych krajów. To jest ten model rozwoju gospodarczego, który nam został zaserwowany, który przyjęliśmy i który doprowadził do takiego, a nie innego porządku krajowego. Dzisiaj 5 proc. polskiego PKB co roku wyjeżdża za granicę – twierdzi wicepremier.



Wicepremier jest przekonany, że dotychczasowy model uzależnił nas od zagranicy, która dzięki nam się bogaci. W 2016 r. inwestycje zagraniczne wyniosły 98,9 mld zł. Zysk zagraniczny to ok. 73 mld zł, ale 27 mld zł z tej kwoty to reinwestowane zyski – wszystko to, co zarobił inwestor w Polsce zostało wykorzystane do dalszego rozwoju jego polskich firm. W ramach inwestycji bezpośrednich za granicę dotarło ok. 46 mld zł.

Inwestycje portfelowe dały ok. 18 mld zł, ale ok. 84 proc. tej kwoty to odsetki, które są wypłacane zagranicznym wierzycielom. Skarb Państwa okazuje się największym dłużnikiem. Deficyt budżetowy sprawia, że kilkanaście miliardów złotych w ciągu roku trafia za granicę. Przy założeniu, że odsetki od obligacji i zyski z akcji są wyrazem zaufania do nas, to kwota, którą transferujmy za granicę, wynosi 53 mld zł (bez inwestycji portfelowych i reinwestowanych zysków), a nie 98,9 mld zł – reasumuje DGP.

Druga ulubiona liczba Morawieckiego: 220 mld zł
– Jest jedna liczba, która spina wszystkie moje znaki zapytania, to jest 220 mld zł. Na taką kwotę straty dla budżetu powstałe za rządów naszych poprzedników oceniły niezależne instytucje. I to nie są instytucje nam sprzyjające. To jest m.in. Komisja Europejska i różne firmy konsultingowe, doradcze. 220 miliardów! Tyle nie ma nawet pieniądza w obiegu, w całej Polsce. Jakby tak wydać te 220 mld na budowę dróg ekspresowych, to mielibyśmy najgęstszą sieć dróg w Europie. A jakby kupić za to pociągi Darty albo Impulsy, to dojechałyby do Białegostoku, albo i do Kowna by wystarczyło. Moglibyśmy przez rok płacić nie 500 plus, ale 5000 plus, taka to jest kwota – przekonuje Morawiecki.

Jak wynika z analizy DGP, analitycy z Ministerstwa Finansów stwierdzają, że luka budżetowa w zakresie wyłudzeń VAT wynosi od 10 do 15 mld zł rocznie. Przyjęto wartość ok. 15,31 mld zł. Przez osiem lat rządów PO i PSL budżet stracił mniej więcej 122 mld zł, co ma się nijak do liczby 220 mld zł.

źródło: Dziennik.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...