Polacy masowo wycofują pieniądze z lokat, firmy idą ich śladem. Wyjęliśmy z kont bankowych już 38 mld złotych

Polacy masowo wycofują pieniądze z lokat bankowych, fimy idą ich śladem
Polacy masowo wycofują pieniądze z lokat bankowych, fimy idą ich śladem Foto: Michał Grocholski / Agencja Gazeta
Od lutego 2016 roku Polacy zaczęli wycofywać swoje pieniądze z bankowych lokat. Do tej pory wyjęli z nich ok. 24 mld złotych. Firmy obudziły się nieco później, w grudniu zeszłego roku. Do tej pory wycofały z banków ok. 14 miliardów. Przyczyna jest banalna – nie da się na nich zarobić godziwych pieniędzy.

Jeszcze niedawno lokaty bankowe były oprocentowane, można było zarobić nawet 4 – 6 proc. w skali roku. Dziś oprocentowanie w wysokości 1,5 – 1,7 proc. w skali roku uważane jest za całkiem niezłe. Ale tylko w opinii banków. Przeciętnemu Kowalskiemu nie robi różnicy, czy zarobi 150 zł rocznie w skali roku na zamrożeniu 10 tysięcy złotych na 12 lub 24 miesiące.



Skala zlikwidowanych lokat prywatnych nie jest dla banków specjalnym problemem, bo Polacy przesuwają te środki na ogół na rachunki bieżące. Na ogół nie są one oprocentowane, więc dla banków to czysty zysk. Za to ich posiadacze zyskują większą wolność w dysponowaniu swoimi pieniędzmi.

Z analizy ekspertów BGŻOptima wynika, że na zwykłych kontach Polacy trzymają aż 58 proc. swoich pieniędzy. Po raz pierwszy od dwóch lat w Polsce spadła suma depozytów – pieniędzy trzymanych w bankach. Tylko pomiędzy marcem a majem zinknęły z nich aż 4 mld złotych.

Specyfiką naszego rynku jest popularność lokat stosunkowo krótkich. W Polsce lokata długoterminowa ma zapadalnosć do 2 lat, podczas gdy na zachodnich rynkach pod tym pojęciem kryją się lokaty pięcio- i dziesięcioletnie.

Branża bankowa z niepokojem patrzy za to na sektor biznesowy. Firmy fizycznie wycofały z banków nawet 14 – 15 mld złotych. Co zrobiły z tymi pieniędzmi? Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera sądzi, że część tych pieniędzy mogły przeznaczyć na podwyżki.

Inną teorię może tłumaczyć chyba nieprzypadkowa zbieżność między sumą wycofanych środków a zwiększoną ściągalnością podatków, którą chlubi się wicepremier Morawiecki. Twierdzi on, że w pierwszej połowie tego roku były o 17,6 mld zł wyższe niż przed rokiem. Wielu analityków przypuszcza, że zdecydowana większość tych środków to pieniądze, które fiskus przyblokował i będzie musiał przedsiębiorcom zwrócić.

źródło: TVN24BiS.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...