Faktura zapłacona po cichu. Ta usługa pomoże, gdy męczysz się z nieterminowym klientem

Dzwonienie po klientach, którzy zwlekają z zapłatą faktury za wykonaną usługę, przyprawia małych i średnich przedsiębiorców o ból głowy. Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzi Finiata, usługa mikrofaktoringu online
Dzwonienie po klientach, którzy zwlekają z zapłatą faktury za wykonaną usługę, przyprawia małych i średnich przedsiębiorców o ból głowy. Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzi Finiata, usługa mikrofaktoringu online 123rf.com
Dane są miażdżące. Ponad 50 proc. przedsiębiorców otrzymuje zapłatę w terminie do 30 dni po dacie płatności faktury, a 13 proc. czeka na należne pieniądze nawet do 60 dni. To właśnie przestój w płatnościach polskie firmy uważają za jedną z największych bolączek. Najmocniej brak płynności finansowej uderza w małe biznesy, bo nierzetelni klienci mogą rychło doprowadzić je na skraj bankructwa.

Kondycja małych i średnich przedsiębiorstw, a także osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą czy freelancerów, jest o tyle nie do pozazdroszczenia, że w czasie oczekiwania na przelew nie mogą za bardzo poratować się oferowanymi przez banki produktami finansowymi. Pozostają im wtedy chwilówki, ale taka „pomoc” to jak stąpanie po wąskiej kładce nad przepaścią.

Wyjście z tego zaklętego kręgu niemocy proponuje Finiata. Jak deklarują jej twórcy, jest to usługa prostego, szybkiego i bezpiecznego mikrofaktoringu online, który polega na wykupie za pośrednictwem internetu nieprzeterminowanych faktur w zamian za niewielki procent ich wartości. W odróżnieniu od klasycznego faktoringu bankowego z tego rodzaju usług mogą skorzystać podmioty mniejsze i działające krócej na rynku.

Co takiego unikatowego ma do zaoferowania Finiata na tle innych dotychczasowych usług świadczonych w zakresie faktoringu? Na to pytanie odpowiada Tomasz Domagalski, prezes polskiego oddziału fintechu, który powstał w Niemczech, a w Polsce zadebiutował 28 czerwca bieżącego roku.
TOMASZ DOMAGALSKI
Prezes Finiata Polska


Jest to to usługa faktoringu cichego z regresem, co już samo w sobie jest rozwiązaniem rzadko spotykanym. Oznacza to, że o finansowaniu wie jedynie Finiata i jej klient, natomiast kontrahent klienta Finiaty – już nie. Unikalne w tej usłudze są prostota działania i przejrzystość rozliczeń. Klient po prostu rejestruje fakturę w systemie i w ramach dostępnego limitu dostaje zazwyczaj w ciągu kilku minut przelew na swoje konto w wysokości wartości faktury minus 4% za każde wybrane 30 dni finansowania. System nie ma „gwiazdek”, ukrytych zapisów czy niespodziewanych opłat.

Maksymalny czas oczekiwania na zaliczkę za fakturę wynosi 24 godziny. Co istotne, przedsiębiorca sam ustala okres jej finansowania. Jeśli pierwotny termin okaże się zbyt krótki, może go przedłużyć – aż do 120 dni, przy czym przedłużenie przez pierwsze 14 dni nic nie kosztuje. Darmowe są też działania związane z uruchomieniem całej procedury, takie jak rozpatrzenie wniosku czy przeprowadzenie analizy kredytowej. Opłata za usługę jest stała i wynosi 4 zł + VAT za każde 100 zł kwoty na fakturze za każde 30 dni okresu finansowania.

W jaki sposób Finiata zapewnia sobie płynność finansową, biorąc pod uwagę, że okres spłacenia przekazanej do systemu faktury może wynieść nawet ok. 3 miesięcy? – Firma ma wystarczające środki, żeby prowadzić działalność w Polsce i za granicą – deklaruje prezes Finiata Polska. – Nasze finansowanie opiera się w dużej mierze o środki własne założycieli i inwestorów, ponadto mamy do dyspozycji linię kredytową – wylicza.
Klienci Finiaty średnio mogą liczyć na limity faktoringowe nawet do 200 tys. zł. Firma twierdzi, że opracowała system, który ograniczy znacznie ryzyko związane z sytuacją, gdy dana osoba nie spłaca zobowiązania po 120 dniach. – Na początku klient będzie miał jeszcze 14 dodatkowych dni na spłatę. Następnie, jeżeli nadal jej nie dokona, uruchamiamy procedurę odzyskiwania należności. Zapobieganie takim sytuacjom na pewno nie jest możliwe w 100 proc., natomiast minimalizujemy to ryzyko dzięki dokładnej weryfikacji naszych klientów – twierdzi przedstawiciel Finiaty.

Za weryfikację wiarygodności klientów Finiaty odpowiada zaawansowany i samouczący się algorytm oceny ryzyka kredytowego, który bierze pod uwagę nawet kilka tysięcy punktów kontrolnych. Na podstawie dotychczasowych zleceń maszyna nabiera coraz większej wprawy w rozpoznawaniu ryzyka, co sprawia, że z upływem czasu zmienia się jej podejście.

Finiata pracuje więc na wizerunek innowacyjnej firmy z branży finansowej, a także europejskiego lidera w zakresie mikrofaktoringu. – Spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym przyjęciem klientów na rynku niemieckim. Polska jest drugim rynkiem, na którym oferujemy tę wyjątkową usługę. Pierwsze tygodnie działania pokazują, że tu też klienci cenią sobie nasze rozwiązanie, więc patrzymy z optymizmem w przyszłość – puentuje Tomasz Domagalski.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Finiata.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...