Sezon ślubny w apogeum. Branżowe serwisy przeżywają oblężenie, a na weselach technologiczne nowinki to już rutyna

W Polsce co roku zawiera się 25 tysięcy ślubów.
W Polsce co roku zawiera się 25 tysięcy ślubów. Fot. Pixabay
Wydarzeniem tegorocznego sezonu ślubnego był ślub Agnieszki Radwańskiej. Znana tenisistka wysupłała na weselną imprezę 200 tysięcy złotych, jeżeli wierzyć mediom. W sumie trudno się dziwić, Polacy chcą organizować wesela z rozmachem – takie nowinki, jak fotobudki czy filmowanie z dronów to już w tej branży chleb powszedni. Ale mimo olbrzymich kosztów i narzekań na współczesne obyczaje wciąż interesujemy się ożenkami: jak wynika z badań firmy Gemius, na strony sklepów i portali branży ślubnej i weselnej potrafi zaglądać nawet milion osób miesięcznie.

Ślub naszej czołowej sportsmenki był niewątpliwie wydarzeniem sezonu: żyły nim nie tylko tabloidy, ale i cała branża weselna. Weselna impreza daleka była co prawda od rekordów, jeżeli chodzi o koszty, ale wciąż może wytyczyć pewne popularne w następnych miesiącach trendy. Takie wydarzenia się obserwuje.
Największe koszty imprezy Agnieszki Radwańskiej to hotel dla gości, sala w jednym z podkrakowskich dworków oraz ręcznie wykonana suknia, zaprojektowana przez Agnieszkę Maciejak. Można do tego dorzucić jeszcze idące w sumie w kilkadziesiąt tysięcy złotych honoraria dla zespołu muzycznego i kamerzysty.

W sumie – to polski standard. Jak podsumowywała kilka tygodni temu „Gazeta Wyborcza”, najchętniej organizujemy śluby kościelne, po którym odbywają się plenerowe przyjęcia. Dokładnie jak u Radwańskiej: z zespołami, potańcówką, wyszynkiem. Oczekiwania państwa młodych obejmują zazwyczaj przygotowanie pamiątkowego filmu, realizowanego z powietrza za pomocą drona, fotobudki, czekoladowe fontanny. Zespół przygrywa zazwyczaj standardy disco polo, do stołów podawana jest zmrożona wódka.
– Jeszcze kilka lat temu bukiety, i dekoracje sali załatwiały panny młode na własną rękę, dzisiaj mamy od tego florystki czy dekoratorki, które mają całe katalogi z najróżniejszymi ofertami – podkreśla autorka bloga „Zrób swój ślub”, Magdalena Górnicka-Partyka. Rzeczywiście, branża szybko się profesjonalizuje, co więcej – zamiast bawić się w działania „partyzanckie”, przyszli małżonkowie, członkowie ich rodzin i organizatorzy wesel na długie miesiące przed zaplanowaną imprezą zaczynają skrupulatnie przeczesywać strony internetowe specjalizujące się w ślubach i weselach firm, poszukując informacji oraz najlepszych i najciekawszych ofert.

Z punktu widzenia statystyki i zainteresowania ofertą sklepów ślubnych planami matrymonialnymi Polaków rządzą pogoda i święta kościelne. Sezon ślubny zaczyna się wraz ze schyłkiem wiosny i trwa przez całe lato aż do pierwszych tygodni jesieni. Mało kto żeni się przy zimowych czy późnojesiennych szarościach, deszczach i śniegach. Nikt też nie planuje ślubu w okresach świątecznych – chodzi nie tylko o Boże Narodzenie czy Wielkanoc, ale też czas Wielkiego Postu i Adwentu.
Co innego jednak zorganizowanie imprezy, a co innego – jej zaplanowanie. Z badań firmy Gemius wynika, że ruch na stronach ślubnych po raz pierwszy skokowo rośnie tuż po Nowym Roku. Najwyraźniej klamka zapadła i przyszli małżonkowie zaczynają szacować skalę wyzwania, jakie mają zamiar wziąć na barki w nadchodzące lato. Dlaczego wiemy, że to małżonkowie? Dlatego, że nie kryją oni, iż zaczynają się przygotowywać do ślubu na kilka (z reguły – trzy) miesięcy przed zaplanowaną imprezą. Goście czy członkowie rodzin z reguły wchodzą na strony sklepów i portale ślubne niemalże w ostatniej chwili: to właśnie oni odpowiadają za letnie oblężenie tego typu serwisów internetowych, kiedy to liczba odwiedzających branżowe witryny dobija miliona.

Zainteresowanie załamuje się w październiku, by w grudniu osiągnąć coroczny dołek. Wbrew pozorom to ważny moment – jak szacują analitycy, osoby, które w tych miesiącach zaglądają na strony firm ślubnych i weselnych, spędzają tam znacznie więcej czasu niż w następnych miesiącach. Wyjaśnienie jest proste: to znowuż ci przyszłoroczni małżonkowie – jesienią kalkulują, przebierają w ofertach, podejmują decyzje. Wracając w styczniu, będą już robić konkretne zakupy.
O tym, że traktujemy śluby poważnie, może świadczyć jeszcze jeden szczegół: na branżowe witryny znacznie chętniej zaglądamy z komputerów stacjonarnych czy laptopów niż z urządzeń mobilnych. Świadczy to o tym, że użytkownicy nie przeglądają pobieżnie treści, lecz chcą uważnie przyjrzeć się detalom oferowanych produktów, korzystać wygodnie z możliwości wyszukiwania lub narzędzi pozwalających zaplanować wymarzone zawarcie małżeństwa.

Co roku w Polsce zawiera się kilkadziesiąt tysięcy małżeństw, z tego mniej więcej 25 tysięcy par decyduje się na imprezę weselną. Tort do podziału jest więc spory, choć też konkurencja na tym rynku jest wyjątkowo intensywna, a koszt wejścia na rynek – relatywnie niski. Ale też nikt nie obiecuje, że to łatwy kawałek chleba.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...