Miejsca pracy czy czyste powietrze? Wielki koncern chce budować fabrykę w zagłębiu bezrobocia, ale idzie jak po grudzie

Pracownik w jednej z fabryk firmy EGGER.
Pracownik w jednej z fabryk firmy EGGER. Fot. YouTube
Takie dylematy przeżywają bohaterowie filmów, których akcja rozgrywa się w Trzecim Świecie. Austriacki koncern EGGER postanowił ulokować w Polsce swoją nową fabrykę. Wybór padł na Biskupiec – dziesięciotysięczne miasto na Warmii i Mazurach, w którym stopa bezrobocia jeszcze dwa lata temu sięgała astronomicznego 39 procent. Ale obok wielkich nadziei pojawiły się też obawy.

W Biskupcu właśnie rozpoczyna się coś na kształt dnia otwartego firmy EGGER: do miasta zjechała specjalna ciężarówka, która dowiozła na miejsce produkty firmy. Mieszkańcy będą mogli obejrzeć materiały multimedialne poświęcone austriackiemu inwestorowi, dowiedzieć się, jak pracuje się w jego fabrykach, porozmawiać o tym, co firma chce zaoferować gminie. I, jak twierdzą przedstawiciele firmy, większość padających pytań dotyczy pracy.

Nic dziwnego, o poziomie bezrobocia już wspomnieliśmy – dorzućmy, że statystycznie płace w gminie Biskupiec oscylują w okolicach płacy minimalnej. Jednocześnie można by powiedzieć, że jest to samo serce Warmii: centrum Pojezierza Olsztyńskiego, nieopodal znanej miejscowości Jeziorak. Lasy, woda, turyści.

Problem w tym, że wraz z fabryką w tej Arkadii ma powstać fabryka, której częścią będzie spalarnia biomasy, budząca olbrzymie wątpliwości co do potencjalnego poziomu emitowanych zanieczyszczeń. – To jest urządzenie całkowicie bezpieczne i zgodne z normami – próbuje rozproszyć te obawy Anna Myślak, odpowiadająca za komunikację austriackiej firmy w Polsce. - Nie jest całkowicie bezemisyjne, bo takiej instalacji nie ma, ale wszystkie emisje pochodzące z fabryki będą zgodne z polskimi i unijnymi normami – dodaje. Do kotła mają trafiać stare opakowania drzewne, użyte palety, materiały produkcyjne, biomasa rolnicza.

Gra toczy się o mniej więcej tysiąc miejsc pracy – bezpośrednio w fabryce, jak i w firmach, które będą ją obsługiwać. W tle jest gospodarka całego regionu i płace w mieście, które – jak spodziewają się przedsiębiorcy – wraz z pojawieniem się fabryki pójdą w górę. Jednocześnie jednak grupa mieszkańców miasta od kilku miesięcy żąda od burmistrza Biskupca unieważnienia wydanych już decyzji środowiskowych. – Spalarnia ma stać kilkadziesiąt metrów od zabudowań mieszkalnych – skarżył się jeden z nich dziennikarzom „Gazety Wyborczej”. – To dla Biskupca tragedia. W procesie technologicznym do otoczenia będą się dostawać rakotwórcze substancje – zapowiada.

Austriacy walczą o skompletowanie wszystkich koniecznych pozwoleń. Mają za sobą silną grupę mieszkańców i władze miasta. Ale ich adwersarze też są wpływowi i nie rezygnują z kampanii przeciw fabryce. Na finał tej historii czeka całe miasto.

źródło: Portal Samorządowy

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...