Budowa polskiej elektrowni atomowej jak scenariusz "Mody na sukces". Jeden potwierdza, drugi zaprzecza, termin ucieka

Minister Energii, Krzysztof Tchórzewski zarzeka się, że żadne decyzje dotyczące budowy elektrowni jądrowej w Polsce nie zapadły
Minister Energii, Krzysztof Tchórzewski zarzeka się, że żadne decyzje dotyczące budowy elektrowni jądrowej w Polsce nie zapadły Foto: Kuba Atys / Agencja Gazeta
Zaledwie kilka dni temu przedstawiciele PiS informowali o tym, że w Polsce na pewno powstanie elektrownia jądrowa. Dziś minister energii studzi te emocje, twierdząc, że nic nie jest postanowione i że jest to tylko jeden z wielu scenariuszy.

Według wiedzy na dziś, perspektywa budowy polskiej "atomówki" znacznie się oddaliła. Minister Tchórzewski postanowił zareagować na spekulacje swoich kolegów i wylał na ich głowy kubeł zimnej wody.

– Wielokrotnie już podkreślałem – a dziś robię to po raz kolejny – że budowa elektrowni jądrowej w Polsce to jeden ze scenariuszy rozwoju polskiej energetyki i polskiego miksu energetycznego, który poważnie rozważamy w ME. Jednocześnie podkreślam, że do tej pory nie została podjęta ostateczna decyzja w tej sprawie – zaznacza minister Tchórzewski. Zwraca również uwagę, że decyzja o takiej inwestycji musi uzyskać akceptację rządu. – A tej jeszcze nie ma – mówi.

Nie jest też tajemnicą, że w budżecie ministerstwa energii po prostu nie ma środków na budowę elektrowni atomowej. Jej koszt został oszacowany na 16 mld złotych, przy założeniu, że będzie produkować 1 000 MW rocznie.

Takimi pieniędzmi nie dysponuje też minister Morawiecki, pozostający zresztą w pewnego rodzaju konflikcie z Tchórzewskim. Mają inne koncepcje rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. Ale to akurat nic nowego – przypomnijmy, że poprzednie rządy działały podobnie. Według programu rozwoju energetyki jądrowej z 2011 roku, elektrownia powinna działać już w 2020 roku. Dziś mówi się już o latach 2030 – 2050.

Tchórzewski twierdzi, że Ministerstwo Energii śledzi rynek i pojawiające się propozycje technologiczne. - Analizujemy i przyglądamy się różnym rozwiązaniom, czego przykładem są wyjazdy studyjne naszych specjalistów do Chin, Korei, Szwecji czy Stanów Zjednoczonych – przypomina minister. Z kolei wicepremier Morawiecki wolałby kooperować nie z firmami z Azji, lecz z Francuzami.

Tchórzewski dodaje, że w grze o ewentulaną inwestycję zostały dwie lokalizacje: "Lubiatowo-Kopalino" (gm. Choczewo) i "Żarnowiec" (gm. Krokowa i gm. Gniewino).

– Ewentualna lokalizacja inwestycji – jeśli zapadnie decyzja o jej realizacji - zostanie wybrana po zakończeniu tych badań. Nie są rozważane obecnie inne lokalizacje dla pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce – mówi.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...