Uratowali zabytek i odmienili miasto. Hotel w byłym zamku krzyżackim to wizytówka Giżycka

Hotel St. Bruno w Giżycku to przykład na to, że na ratowaniu zabytków można robić biznes
Hotel St. Bruno w Giżycku to przykład na to, że na ratowaniu zabytków można robić biznes Fot. materiały prasowe
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli Giżycka - tak dzisiaj opisywany jest odrestaurowany były zamek krzyżacki. Kilkanaście lat temu, jeśli w internecie można było znaleźć o nim jakieś wzmianki, najczęściej były one pozycjami w rankingu na najbardziej zaniedbane lokalne perełki architektury. Dzisiaj, w odrestaurowanej budowli mieści się jeden z najbardziej znanych hoteli z basenem i spa na Mazurach - St. Bruno.

Położony w centrum dzisiejszego Giżycka zamek powstał w 1341 roku. Bryła w pierwotnej formie przetrwała nieco ponad 20 lat - w 1365 zamek spalili Litwini. Krzyżacy nie zamierzali jednak rezygnować urokliwej i strategicznie dość istotnej lokalizacji i warownię odbudowali. Kolejna rewolucja czekała bryłę w XVI wieku, kiedy to ówczesny włodarz - starosta książęcy, postanowił nadać mu renesansowy sznyt. Wbrew historycznej osi czasu, “wieki ciemne” dla zamku nastały w wieku XIX - to wtedy rozpoczęła się jego częściowa rozbiórka. Po II Wojnie Światowej budowla pozostawała w stanie określanym mało fachowo, acz precyzyjnie, jako opłakany. Zmiany na lepsze miał przynieść dopiero wiek XXI.
W 2009 roku zamek przeszedł w prywatne ręce. Zakasane wysoko rękawy inwestora, wkład własny i dofinansowanie z państwowych oraz regionalnych funduszy sprawiły, że kilka lat później w murach ponad 700-letniej budowli mogli zatrzymać się pierwsi goście, choć trzeba zaznaczyć, że proces rewitalizacji do łatwych nie należał. Z powodu osiadającego gruntu konstrukcję trzeba było wzmocnić betonowymi palami. Problematyczne okazało się również sklepienie, którego więźba dachowa zaczęła wypychać ściany zamku.
Kiedy trudności konstrukcyjne udało się pokonać, właściciel zabrał się za renowację wnętrz. Tu również nie poszedł na łatwiznę, bo zamiast oczywistych czerwono-ceglanych ścian i mebli udających te z epoki, postawił na połączenie tradycji z nowoczesnością. W efekcie powstał hotel butikowy spełniający najwyższe “gwiazdkowe” wymagania.



- O wyjątkowości naszych wnętrz zdecydowały harmonijnie dobrane detale: drewniane stare bele, stylowe dodatki nawiązujące do lat 20-tych i 30-tych, elementy zabytkowej konstrukcji zamku i dawne fundamenty - przekonują właściciele hotelu.
Wśród gości St. Bruno znajdują się pasjonaci historii, dla których odpoczynek w dawnych krzyżackich murach jest niezłą gratką, ale ten czterogwiazdkowy hotel z basenem na Mazurach ma dzisiaj do zaoferowania znacznie więcej, niż metaforyczną podróż w czasie.

Do St. Bruno zjeżdżają również ci, którzy poszukując odpowiedniego dla siebie miejsca odpoczynku wpisują w wyszukiwarkę hasło: “SPA na mazurach”. Hotel dysponuje całym pakietem zabiegów pielęgnacyjno-regeneracyjnych i upiększających, wykonywanych za pomocą profesjonalnych kosmetyków firm takich jak Pevonia i Skin Jet. Ci, którzy piękno wiążą nieodmiennie z ruchem, mogą najpierw wziąć udział w intensywnej sesji aqua aerobiku, potem wypocić wszystkie toksyny w saunie, a na koniec - zregenerować podczas sesji masażu gorącymi kamieniami. To tylko przykłady, ale rozpiętość wachlarzu pod tytułem “wellness” jest tutaj naprawdę szeroka.
Do kategorii “wellness” w jej podstawowym rozumieniu nie zaliczają się, co prawda, wieczory z cygarem i szklaneczką whiskey, ale nie da się zaprzeczyć, że te czynności to dla wielu również definicja “błogostanu”. W St. Bruno również te potrzeby można zaspokoić: w zabytkowych wnętrzach znajduje się palarnia, przeznaczona specjalnie dla koneserów cygar, oraz Whiskey Bar, zaopatrzony w cieszące się uznaniem “klasyki”, jak i odmiany pochodzące z mniejszych, rzemieślniczych destylarni.
Od kilku lat St. Bruno jest również punktem obowiązkowym na mapach wszystkich odwiedzających Mazury kulinarnych entuzjastów. - Masywna, nieco ponura budowla kryje jednak w sobie zarówno przepiękne wnętrza, jak i jednego z najlepszych szefów kuchni, jakich poznałam w hotelowych restauracjach - chwaliła załogę La Bibliotheque Magda Gessler w Newsweeku. Zdaniem restauratorki, hotel serwuje fenomenalne śniadania, a w restauracji warto również skusić się na “najlepsze na świecie policzki wołowe na chrzanowym purée z pieczonymi borowikami”.

St. Bruno ma jeszcze jedną, nieoczywistą, ale dość istotną w kontekście jego lokalizacji, zaletę: mimo, że jest zamkiem z bogatą historią, nic w nim nie straszy.

Artykuł powstał we współpracy z hotelem St. Bruno.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...