Został królem życia, który imprezuje na jachcie w Grecji. Poszkodowanych jest 700 osób, chodzi o 35 mln zł

Robert B., założyciel Horcus Investment Group, dzięki pieniądzom inwestorów imprezował m,in. na luksusowym jachcie w Grecji
Robert B., założyciel Horcus Investment Group, dzięki pieniądzom inwestorów imprezował m,in. na luksusowym jachcie w Grecji Fot. 123RF
Horcus Investment Group, firma Roberta B., okazała się piramidą finansową. Około 700 osób straciło łącznie 35 mln zł. Pieniądze pozwoliły m.in. na luksusowy jacht w Grecji i szampan lejący się strumieniami. Zachłyśnięty pieniędzmi Robert B. postanowił nawet, że będzie uczył innych, jak odnieść sukces.

Jak podaje „Puls Biznesu”, Robert B. i jego żona poznali się w kancelarii finansowej, która jest obecnie na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego. Następnie oboje rozpoczęli pracę w firmie oferującej produkty inwestycyjne, przede wszystkim obligacje korporacyjne. W lutym 2014 r. założyli spółkę akcyjną Horcus Investment Group.



Doszło do powołania spółki akcyjnej z kapitałem 100 tys. zł, której prezesem została Mirosława B., czyli matka Roberta B. Dodajmy, że to prawie sześćdziesięcioletnia kobieta, która nie zasiadała wcześniej we władzach żadnej ze spółek.

Horcus nabył za około 3,5 mln zł Wilę Birtuta. Pod koniec 2014 r. zaczęto zbierać pieniądze na jej rewitalizację. Emitowano obligacje, które przyciągały swoją atrakcyjnością. Były bowiem dwuletnie i na 10 proc. w skali roku i z odsetkami wypłacanymi co kwartał. Wraz z pierwszą emisją papiery były niezabezpieczone. Sprzedawcy zapewniali jednak o bezpieczeństwie.

– Robert B. zapewniał, że finansowanie dłużne nie przekroczy 50 proc. wartości inwestycji. A Horcusa przedstawiał jako właściciela także innych nieruchomości – opowiada „Pulsowi Biznesu” jeden z dystrybutorów. Horcus chwalił się partnerstwem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, domu aukcyjnego Sotheby's, a także nadzorem Hanny Jung-Migdalskiej, „architekta z uprawnieniami konserwatora zabytków związanego z Łazienkami Królewskimi w Warszawie”.

– Horcus potrzebował kolejnych projektów, by namówić inwestorów na nowe emisje. Nie do wszystkich przemawiała wizja rewitalizacji zabytkowej kamienicy, więc potrzebne były inne opcje inwestycyjne – wyjaśnia „PB” jeden ze sprzedawców. W efekcie, jak podaje prokuratura, Horcus zebrał 35 mln zł. Klienci, oczekujący sprawozdania finansowego Horcusa, otrzymywali takowe, lecz fałszywe. Horcus był wyłącznie właścicielem Willi Biruta, ale już nie pozostałych z wymienionych nieruchomości.

W październiku 2016 r. pojawił się pierwszy problem, ponieważ Horcus nie wypłacił odsetek od obligacji. Klientom zaproponowano wstrzymanie wypłaty odsetek w zamian za dokonanie w styczniu wcześniejszego wykupu obligacji. Do wykupu jednak nie doszło, zabrakło także odsetek dla klientów, którzy później byli mamieni różnymi wymówkami.

Inwestorów rozsierdził widok Roberta B. z imprez na ekskluzywnym jachcie w Grecji. Nie zabrakło podróży po USA czy Sri Lance. Z czasem pojawił się nawet kanał Roberta B. (funkcjonujący jako Robert Anders) – „kreator życia pełnego sukcesów, miłości i szczęścia”. Robert B. miał ambitny plan bycia coachem, który uczyłby innych, jak osiągnąć sukces.

źródło: Puls Biznesu
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...